Jolanta Banach, Piotr Kryszewski, Beata Maciejewska, pan Ryszard i Joanna Sobańska | zdj. Jacek Wierciński

Jolanta Banach, Piotr Kryszewski, Beata Maciejewska, pan Ryszard i Joanna Sobańska | zdj. Jacek Wierciński

Po blokadzie eksmisji 69-latka urzędnicy i działacze usiedli do rozmów

Deklaracją o wycofaniu komornika z działań eksmisyjnych, prowadzeniu dalszych rozmów i – po rekomendacji – wskazania przez magistrat innego mieszkania w obrębie dzielnicy zakończyły się rozmowy między urzędnikami i reprezentantami instytucji pomocowych, a „stroną społeczną”. Spotkanie dotyczyło 69-letniego pana Ryszarda, którego eksmisję z miejskiego lokalu posłanka Nowej Lewicy i działacze zablokowali niewiele ponad tydzień wcześniej.
Jacek
Wierciński
4.08.2022 / 15:18

O głośnej, zablokowanej próbie eksmisji komorniczej z lokalu socjalnego w centrum Gdańska pisaliśmy 26 lipca 2022 roku.

W czwartek 4 sierpnia 2022 roku w Urzędzie Miejskim w Gdańsku doszło do spotkania przewodniczącej Nowej Lewicy w Gdańsku - Jolanty Banach i uczestniczek blokady z dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie (MOPR), szefem Centrum Treningu Umiejętności Społecznych oraz Piotrem Kryszewskim, zastępcą prezydent Gdańska do spraw usług komunalnych. W zapowiedzianej wcześniej przez lewicowe działaczki i polityczki konferencji prasowej przed gmachem wziął udział również wiceprezydent, a uczestnicy rozmów zgadzali się, że chcą by pan Ryszard [nazwisko do wiadomości redakcji] z pozbawionej prądu i toalety, wysokiej na 1,9 metra sutereny przeprowadził się do innego miejskiego lokalu w swojej okolicy.

Przedstawiciele władz miasta chcą jednak, by mężczyzna wcześniej trafił do Centrum Treningu Umiejętności Społecznych, a temu przeciwni są obecnie działacze. Ostateczną decyzję ma jednak podjąć sam 69-latek, który w czwartek nie zabrał głosu w rozmowie z dziennikarzami.

PRZECZYTAJ Blokada eksmisji 69-latka w Gdańsku. Komornik odstąpił od czynności

Centrum Treningu Umiejętności Społecznych (CTUS) to projekt dla osób z orzeczonymi i zrealizowanymi wyrokami eksmisyjnymi. Trafiają one do umeblowanych tymczasowych pomieszczeń przy ul. Wyzwolenia 48 w Nowym Porcie, gdzie asystenci prowadzą z nimi prace, które mają m.in. zwiększyć ich kompetencje społeczne, zmotywować oraz animować i aktywizować do dalszego funkcjonowania i usamodzielnienia. Osoby te po pobycie w CTUS mają szansę trafić do mieszkań należących do miasta.

- Przyszliśmy dzisiaj, bo nie zgadzamy się z jedną sprawą – to znaczy po utracie prawa do lokalu przez pana Ryszarda ze skierowaniem go do CTUS – podkreśliła Jolanta Banach. - Przypominam, że zmiana uchwały w ubiegłym roku, nawet jeżeli sąd nie orzekł o przyznaniu prawa do lokalu socjalnego, pozwalała miastu i zobowiązywała miasto do złożenia oferty wynajmu lokalu socjalnego, ale też objęcia – jeżeli były takie szczególne potrzeby lokatora – jedną z form wsparcia w ramach mieszkalnictwa społecznego: Gdańskiego Programu Mieszkalnictwa Społecznego. Przy czym CTUS to jest tylko jedna mała forma pomocy w ramach tego programu, ten program pozwala też na to, by dać panu Ryszardowi umowę na wynajem socjalny wraz ze wsparciem w postaci różnych usług z MOPR-u, a nie od razu w ramach kierowania go do tego CTUS-u, bo ten CTUS jest krótkoterminowy. Kończy się rekomendacją do zawarcia umowy lokalu socjalnego, bądź nie, poza tym zawiera się kontrakt na aktywizację – trudno mówić o aktywizacji w przypadku człowieka, który jest starszy, który ma taki fatalny stan zdrowia, jaki ma – powiedziała.

Jak wskazała, między stanowiskami działaczy a magistratu różnica w tym momencie polega na tym, że ci pierwsi nie chcą umieszczenia 69-latka w CTUS wbrew wizji urzędników. - Moim zdaniem on tam trafia, bo nie ma mieszkań, pomimo że prawo pozwala dać mu lokal socjalny, ze wsparciem.

- I ja cieszę się, że udało się dziś spotkać i porozmawiać o sytuacji. Oczywiście staraliśmy się rozmawiać o rozwiązaniach systemowych, prezentując niemałe dokonania Centrum Treningu Umiejętności Społecznych. Warto przypomnieć, że cały program jest realizowany od roku 2010 i w ramach tego programu udało się już pomóc około 300 mieszkańcom. Dzisiaj rozmawialiśmy o konkretnej sytuacji pana Ryszarda. Wspólnie przedstawialiśmy różne pomysły. Myślę, że wspólnym czynnikiem było to, że chcemy doprowadzić do polepszenia warunków bytowych i do takiej sytuacji, że to wsparcie będzie jeszcze bardziej intensywne, i będzie odpowiadało tym potrzebom, które pan Ryszard ma – mówił z kolei wiceprezydent Piotr Kryszewski.

I dodał: - Myślę, że mogę też potwierdzić właśnie tę deklarację, która padła przed chwilą. Pan Ryszard sobie na spokojnie dzisiaj przeanalizuje tę propozycję. Sprawdzi z pełnomocnikiem, jak wygląda to rozwiązanie, które proponujemy, a my jako miasto gwarantujemy, że te zapisy są w obecnych regulacjach – by po rekomendacji, czy to mieszkania docelowego, czy ze wsparciem, czy wspomaganego, to nasza deklaracja, żeby taki lokal zapewnić w obrębie dzielnicy, żeby nie wyłączać pana Ryszarda z obecnego środowiska, w który dzisiaj żyje.

- My będziemy pilnować – zapowiedziała Jolanta Banach odnosząc się do „strony społecznej”: posłanki Beaty Maciejewskiej, działaczy i mediów oraz do deklaracji wiceprezydenta.

Decyzję w sprawie ewentualnej przeprowadzki do Centrum Treningu Umiejętności Społecznych 69-latek ma podjąć po wizycie studyjnej w CTUS z udziałem radnej dzielnicy Siedlce, działaczki Ruchu Sprawiedliwości Społecznej i swojej pełnomocniczki – Joanny Sobańskiej. Ta przekonywała, że „działania prospołeczne” powinny zawsze powinny zawsze poprzedzać eksmisję, a nie odwrotnie.

- Pan Ryszard jest osobą starszą, schorowaną, ma 69 lat, mieszka w 13 lat w swoim lokalu i widzieliśmy pewne niedostatki ze strony placówek gminnych – jak MOPR, jak Gdańskie Nieruchomości co do zapewnienia pomocy seniorowi – tłumaczyła Joanna Sobańska i wskazywała, że działania w tej sprawie powinny być tak sprofilowane, by „nie wykorzenić” lokatora z dzielnicy, w której ma znajomych i przyjaciół. - Najbardziej liczymy na pomoc od miasta w formie mieszkania ze wsparciem, z asystenturą, ponieważ pan Ryszard radzi sobie w swoim środowisku, tylko potrzebuje nieco pomocy w usystematyzowaniu kwestii zdrowotnych i administracyjnych.

Zobacz: Dyrektor Gdańskich Nieruchomości zrezygnował ze stanowiska. Nowego wyłoni konkurs

Posłanka Beata Maciejewska, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy, przypomniała warunki życia mężczyzny: - Bez prądu, bez ogrzewania, bez toalety i przyszedł komornik, żeby go po prostu z tego lokalu wyeksmitować, mimo że były tam osoby ze służb miejskich to nie było widać żadnej dobrej woli. Dzisiaj mamy zupełnie inną sytuację. Okazuje się, że MOPR jest od co najmniej ponad 3 lat w kontakcie z panem Ryszardem. Pan Ryszard dostaje pomoc i wsparcie w postaci jedzenia, ale to, o czym dzisiaj rozmawialiśmy i też dzisiaj to powiedziałam na tym spotkaniu – o tych możliwościach różnego rodzaju wsparcia, to dotąd do pana Ryszarda nie dotarło. To znaczy: pan Ryszard nie ma porządnych okularów i nie może przeczytać pisma, które do niego dociera; pan Ryszard nie ma zrobionych badań lekarskich, bo nikt mu nie pomógł, żeby na nie poszedł; pan Ryszard nie ma prądu, bo nikt mu nie pomógł, żeby ten prąd w mieszkaniu czy suterenie miał. Widzę ogromny dysonans pomiędzy pokazaniem różnego rodzaju możliwości wsparcia, a tym, jaka jest rzeczywistość – zaznaczyła zwracając uwagę, że to jej kolejna interwencja w sprawach mieszkaniowych w Gdańsku.

- Zależy mi na jednej rzeczy – żeby traktować ludzi po ludzku, nie tylko wtedy, jak już się zrobi medialny hałas, tylko wtedy, kiedy jest na to czas. My możemy zrobić zbiórkę, zapłacić za lokal – to jest 6 tysięcy [złotych] długu. Możemy zrobić różne rzeczy, ale są służby miasta od tego, żeby takimi ludźmi, jak pan Ryszard się zajmowały, a te służby się zajmują, a efekt jest taki jak państwo widzicie – podkreśliła parlamentarzystka zwracając się do dziennikarzy.

 

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze