(fot. Karol Makurat | Zawsze Pomorze)

Sławomir Neumann przed sądem. Przekroczył uprawnienia wiceministra zdrowia?

W Sądzie Okręgowym w Warszawie ruszył proces ws. oszustw przy realizacji i kontraktowaniu usług medycznych w jednej z warszawskich klinik okulistycznych. Na ławie oskarżonych zasiedli Sławomir Neumann oraz trzy inne osoby. Zarzuty dotczący okresu, gdy pomorski poseł Platformy Obywatelskiej był wiceministrem zdrowia, a jak informuje prokuratura, chodzi o przekroczenie uprawnień służbowych w celu ociągnięcia korzyści majątkowych w kwocie 13,5 mln zł. - Działanie oskarżonych umożliwiło popełnianie szeregu oszustw na szkodę pacjentów klinki – informują śledczy. Sam parlamentarzysta przekonuje, że jest niewinny, a zarzuty są absurdalne.
Jacek
Wierciński
23.09.2022 / 16:45

Sądowy finał, choć do wyroku, a tym bardziej prawomocnego orzeczenia droga wciąż jeszcze jest bardzo daleka, znalazła wreszcie sprawa obecnego posła Platformy Obywatelskiej – Sławomira Neumanna [zgodził się na publikację pełnego nazwiska – dop.red.]. Choć rozpoczynające proces odczytanie aktu oskarżenia w Sądzie Okręgowym w Warszawie miało miejsce dopiero 23 września, to rozprawa dotyczyła sytuacji z lat 2012-14, gdy obecny parlamentarzysta opozycji sprawował wiceministra zdrowia. Obok niego w roli oskarżonych występują również Adam T. - ówczesny dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Agnieszka O. i Krzysztof R. (członków zarządu kliniki, której dotyczyć miał domniemany proceder).

Stanowisko oskarżenia

Z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze otrzymaliśmy komunikat, na podstawie śledztwa przeprowadzonego przez tę jednostkę, opracowany przez Prokuraturę Krajową. Znajduje się w nim informacja, że akt oskarżenia skierowany został na wokandę już 7 grudnia 2020 roku, a w toku postępowania na ponad 3600 kartach akt sprawy zgromadzono obszerny materiał dowodowy „potwierdzający zasadność zarzutów aktu oskarżenia”.

Stawiane im zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień służbowych w celu ociągnięcia korzyści majątkowych w kwocie 13,5 mln zł przez warszawską klinikę medyczną. Działanie oskarżonych umożliwiło popełnianie szeregu oszustw na szkodę pacjentów klinki. Lecznica pobierała dodatkowe opłaty za zabiegi usunięcia zaćmy, mimo były one w całości finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W ten sposób wyłudziła od ponad 2000 pacjentów kwotę blisko 2,5 mln zł. Zachowanie oskarżonych doprowadziło ponadto do obniżenia środków finansowych na inne świadczenia medyczne, które mogłyby zostać zrealizowane przez inne rzetelnie działające placówki służby zdrowia” - czytamy o czworgu oskarżonych w materiale oskarżenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Będzie apelacja od wyroku uniewinniającego Magdalenę Adamowicz

Z komunikatu dowiadujemy się, że – według oskarżenia - we wrześniu 2013 r. Narodowy Fundusz Zdrowia w wyniku stwierdzonych nieprawidłowości dotyczących pobierania od pacjentów nienależnych opłat za świadczenia w całości refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia rozwiązał umowę z jedną z warszawskich klinik medycznych. Umowa została skutecznie wypowiedziana i wygasła z dniem 20 grudnia 2013 r. Pomimo tego, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomir N. podjął w interesie kliniki liczne bezprawne działania mające na celu dalsze wykonywanie przez nią świadczeń medycznych finansowanych z NFZ. Interweniował między innymi u prezes Narodowego Funduszu Zdrowia i Dyrektora Mazowieckiego Oddziału NFZ Adama T. Zlecił też podległym sobie pracownikom taką interpretację przepisów, która miała być uzasadnieniem dla kontynuowania współpracy z lecznicą pomimo rozwiązania umowy. Prezes NFZ, która odmawiała podpisania nowego kontraktu została w grudniu 2013 r. odwołana ze stanowiska. Naciskom wiceministra Neumanna uległ Adam T., który jako dyrektor Mazowieckiego Oddziału NFZ wbrew przepisom zawarł 31 grudnia 2013 r. z warszawską kliniką aneks do umowy o świadczenie opieki zdrowotnej w zakresie okulistyki, która już w tym momencie nie obowiązywała. Aneks został zawarty z datą wsteczną – od 21 grudnia 2013 r., gdy dobiegała końca wypowiedziana wcześniej umowa. Przedłużał on do końca 2014 r. okres obowiązywania kontraktu.

stanowisko prokuratury

Stawiane im zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień służbowych w celu ociągnięcia korzyści majątkowych w kwocie 13,5 mln zł przez warszawską klinikę medyczną. Działanie oskarżonych umożliwiło popełnianie szeregu oszustw na szkodę pacjentów klinki.

Śledczy uważają, że Krzysztof R. i Agnieszka O. – prezes i wiceprezeska zarządu wspomnianej kliniki, która „nałożyła na pacjentów dodatkowe, sprzeczne z obowiązującymi przepisami dopłaty do zabiegów usunięcia zaćmy w łącznej kwocie blisko 2,5 mln zł”. Efektem miało być oszustwo na szkodę ponad 2 tysięcy klientów placówki.

Przedstawiciele spółki informowali pacjentów, że soczewki proponowanej przez nich firmy wszczepiane w związku z zabiegiem usunięcia zaćmy nie są refundowane i należy za nie uiścić dodatkową opłatę 600 lub 1500 zł - w zależności do modelu. W rzeczywistości świadczenia te były w całości finansowane przez NFZ. Ponadto wbrew ich zapewnieniom, dodatkowo płatne soczewki nie miały właściwości o jakich zapewniali, a ich średnia cena była faktycznie niższa od szacunkowej ceny soczewki ustalonej przez NFZ I Polskie Towarzystwo Okulistyczne dla zabiegu usunięcia zaćmy” – czytamy.

Ofiarą oszustwa paść miał również Mazowiecki Oddziału Wojewódzkiego NFZ, gdzie klinika miała raportować nieprawdziwe informacje na temat bezpłatności zabiegów dla pacjentów, a w 9 przypadkach jako wykonane „na NFZ” miały być koemrcyjne zabiegi, za które placówka inkasowała kwoty 5-10 tys. zł. Ogółem w tym przypadku oszustwa opiewały rzekomo na 7,3 mln zł.

Prokuratura przypomina ponadto, że przestępstwa zarzucane oskarżonym zagrożone są karami 10 lat pozbawienia wolności, a „wygrane zażalenie” oskarżenia doprowadziło do zmiany sądowej decyzji o umorzeniu postępowania wobec Krzysztofa R. i Agnieszki O. Jak napisano: „Opisano także zaskakujące okoliczności rozpoznawania wniosków o umorzenie. Prokurator nie został poinformowany wokandą o planowanym przebiegu posiedzenia, na którym rozpoznawano wnioski o umorzenie. Jak się następnie okazało, na jednym z wniosków brak było prezentaty sądu oraz daty potwierdzającej jego wpływ. Nie widniała na nim także adnotacja Prezesa Sądu, Przewodniczącego Wydziału czy też pracowników sekretariatu.”

Sławomir Neumann
poseł PO

Cała ta sprawa jest absolutnie postawiona na głowie, a zarzuty są absurdalne. Zeznania świadków i dokumenty przeczą tezom prokuratury, która na siłę formułowała ten akt oskarżenia. Do tej pory to Prawo i Sprawiedliwość i przyjazne mu media wycierały sobie gęby moim nazwiskiem i tą sprawą. Teraz wreszcie mogę się bronić i pokazać publicznie, jak nieprawdziwe są twierdzenia prokuratury Zbigniewa Ziobry.

Stanowisko posła Sławomira Neumanna

- To sprawa sprzed 9 lat. Wówczas była wnikliwie badana przez niezależną prokuraturę, na której czele stał nominowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Andrzej Seremet. Ta prokuratura nie znalazła wtedy żadnych powodów do stawiania mi jakichkolwiek zarzutów. Później w Polsce nie zmieniło się prawo, ale zmienił się prokurator generalny, którym został Zbigniew Ziobro. Po kilku latach sklecania zarzutów postawiono mi je na podstawie tego samego materiału dowodowego, który został zgromadzony wcześniej. Akt oskarżenia wpłynął do sądu, a ja cierpliwie czekałem na sąd, bo do tej pory dysponentem materiałów była prokuratura, która dość – zgrabnie mówiąc – swobodnie manipulowała dowodami, a rządowe media wybierały to, co było wygodne do prezentacji, by mnie zdyskredytować. Cała ta sprawa jest absolutnie postawiona na głowie, a zarzuty są absurdalne – przekonuje w rozmowie z portalem zawszepomorze.pl poseł Sławomir Neumann (PO).

CZYTAJ TEŻ: „Proputinowska” kandydatka na dyrektora ECS? Miasto zawiadamia ABW

I dodaje: - Zeznania świadków i dokumenty przeczą tezom prokuratury, która na siłę formułowała ten akt oskarżenia. Jeszcze dwa lata temu Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze, na mój wniosek zdecydował się znieść zabezpieczenie majątkowe i podejmując postanowienie w tej sprawie, w sentencji napisał, że nie widzi przesłanek i podstaw, by stwierdzić, że popełniłem przestępstwo. Korzystał z tych samych materiałów, które są dziś w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Będziemy mieli okazję obalić wszystkie te absurdalne prokuratorskie zarzuty. Do tej pory to Prawo i Sprawiedliwość i przyjazne mu media wycierały sobie gęby moim nazwiskiem i tą sprawą. Teraz wreszcie mogę się bronić i pokazać publicznie, jak nieprawdziwe są twierdzenia prokuratury Zbigniewa Ziobry.

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze