szpital

Szpitale prywatne są konkurencją dla publicznych placówek ochrony zdrowia?

W całym kraju działa około 230 szpitali prywatnych, a 90 procent świadczeń w nich wykonywanych opłacanych jest przez NFZ. – Tak naprawdę nie ma różnicy między szpitalem prywatnym a publicznym, chyba że mówimy o większej dbałości o jakość – tłumaczył dr Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych podczas spotkania w Gdyni z okazji 20 lat działalności OSSP.
Dorota
Abramowicz
7.10.2022 / 18:09

Ile szpitali prywatnych działa na Pomorzu?

W naszym województwie nie jest ich zbyt wiele. Działają Clinica Medica, Swissmed i Luxmed. Dodatkowo przy ul. Hutniczej w Gdyni będzie powstawał szpital SimMed. Są jednak takie regiony kraju, jak Dolny i Górny Śląsk, Śląsk Opolski, gdzie lokalna władza przychylniej patrzyła na sektor prywatny. Łącznie w kraju działa ponad 220 szpitali prywatnych, z czego 150 należy do naszego stowarzyszenia.

Andrzej Sokołowski
dr Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych

Czy z perspektywy ostatnich 20 lat widać sens powołania OSSP?

Oczywiście. Przed dwoma dekadami ani społeczeństwo, ani władze nie były przygotowane na coś takiego, jak prywatne szpitale. Patrzono na nie, jak na dziwadło, w czasach gdy większość szpitali publicznych była niedoinwestowana, brudna. A tu pielęgniarki były uśmiechnięte, pokoje dobrze wyposażone, a pacjentów pytano, co chcieliby zjeść. Potem przyszedł okres współpracy ekonomicznej przy tworzeniu szpitali, przy wydziałach  uczelni powstawały zespoły do tworzenia nowoczesnej infrastruktury szpitalnej. Zaczęliśmy również wyjaśniać, że, chociaż tworzymy nową jakość, nie jesteśmy konkurencją dla szpitali publicznych.

Pokutuje jednak do dziś postrzeganie szpitali prywatnych jako „łupiących” pacjentów z pieniędzy, podbierających personel z placówek publicznych i, mimo wszystko, konkurujących z jednostkami utrzymywanymi z pieniędzy NFZ.

A to jest nieprawda.

Aż 90 proc. usług szpitalnych w placówkach prywatnych jest opłacanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Tak naprawdę nie ma różnicy między szpitalem prywatnym a publicznym, chyba że mówimy o większej dbałości o jakość. Szpitale prywatne nie są dla bogatych. One nie rozwijałyby się, gdyby NFZ nie opłacał zabiegów.

Każdy obywatel ma prawo, by wybrać sobie miejsce zamieszkania, samochód, a także miejsce, gdzie chce być leczony. A już to, czy NFZ z naszych składek opłaca tę samą procedurę w nędznym szpitalu powiatowym, czy w nowoczesnym prywatnym szpitalu, to kwestia organizacji wewnętrznej państwa i życzenia obywateli.

Czy chcemy pozbawić Polaków do dostępu do najnowszej na świecie technologii leczenia słuchu? Gdyby zamknąć warszawski Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu prof. Henryka Skarżyńskiego, nie stanowilibyśmy światowej czołówki w tej dziedzinie! 

PRZECZYTAJ TEŻ: Szpital na Zaspie z nowoczesnym robotem do operacji

A co do lekarzy, pielęgniarek przechodzących do sektora prywatnego – mają oni prawo wyboru miejsca pracy. Jeśli decydują się na bardziej przyjazne, dające możliwość realizacji, nikt im tego nie może zabronić. Tu zasady są bardzo proste – pacjent ma być zadowolony. Jeśli tak się stanie, lekarz będzie dobrze zarabiać.

Czy w przyszłości szpitale prywatne będą w Polsce działać na takich samych prawach, jak publiczne?

Nie jestem zbytnim optymistą. W administracji publicznej i w powszechnej narracji nadal jesteśmy kimś, kto „coś zabiera”. Dlatego jeszcze wiele trzeba zmienić.

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze