Arka w śniegu wygrała w Gdyni z Lechią 1:0

Piłkarze gdyńskiej Arki wygrali derby Trójmiasta z Lechią Gdańsk w meczu 16. kolejki Fortuny 1 Ligi.
Adam
Mauks
24.11.2023 / 22:43

Uważany za najlepszego obecnie piłkarskiego arbitra na świecie Szymon Marciniak wyprowadził obie jedenastki na murawę stadionu przy ul. Olimpijskiej w Gdyni. Jeszcze rok temu polski arbiter zdobył splendor i uznanie doskonale sędziując mecze piłkarskiego Mundialu w Katarze. Był rozjemcą meczów, w których grały największe gwiazdy futbolu, a teraz miał decydować o prawidłowym przebiegu tylko I-ligowych derbów w Gdyni. Już sam fakt wyznaczenia go do pracy w tym spotkaniu świadczył o tzw. ciężarze gatunkowym tego pojedynku.

Od dawna kibice obu drużyn nie ekscytowali się meczem swojej drużyny tak bardzo jak tym razem. To w sumie nic dziwnego, bo po raz ostatni derbowy mecz Lechii i Arki odbył się w maju 2020 roku. Wtedy w Gdańsku po m.in. trzech golach Portugalczyka Flavio Paixao Lechia wygrała 4:3.

Drogi żółto-niebieskich i biało-zielonych rozeszły się w ligowych zmaganiach na trzy długie lata, choć w historii były dłuższe przerwy. W piątek, 24 listopada obie drużyny zmierzyły się w derbach Trójmiasta jako pretendenci do awansu do ekstraklasy. Arka do meczu 16. kolejki Fortuny 1 Ligi wychodziła jako lider tabeli. Po 15 meczach gdynianie mieli 29 punktów i przewagę trzech „oczek” nad Lechią, która była na 3. miejscu.

Na przedmeczowych konferencjach trenerzy obu ekip Wojciech Łobodziński z Arki i Szymon Grabowski z Lechii podkreślali, że niemal pełny stadion w Gdyni będzie ich atutem. Arka po raz pierwszy w tym sezonie mogła liczyć na doping tak licznej publiczności, która zakończyła bojkot domowych meczów. Na uprzejme przyjęcie nie mogła liczyć Lechia, ale – jak mówił jej szkoleniowiec – ta sytuacja tylko biało-zielonych miała mobilizować do walki.

Kto z kibiców liczył na walkę to w pierwszej połowie się nie zawiódł, ale o finezji w grze nie mogło być mowy. Padający śnieg bardzo szybko pokrył murawę, która stała się śliska, a z czasem też grząska. W grze obu drużyn było mnóstwo przypadku, a jeśli do tego dodamy brak widocznych linii na boisku, to trudno było wymagać od derbowego meczu widowiska.

Szymon Marciniak pokazał piłkarzom cztery żółte kartki (po dwie dla Arki i Lechii), oraz jedną trenerowi Lechii, ale na szczęście po pierwszej części żaden piłkarz nie musiał zejść z boiska z powodu kontuzji, o co nie było trudno. W tej części więcej przy piłce była Arka, ale częściej na bramkę przeciwnika strzelała Lechia.

W drugiej części od początku większą determinacją wykazali się piłkarze Arki, którzy wykorzystali błąd i faul w polu karnym Andreia Chindrisa. Sędzia musiał podyktować rzut karny, którego na bramkę zamienił Michał Marcjanik.

Arka przeważała, a Lechia nie miała argumentów w ofensywie. Dopiero w końcówce gdańszczanie rzucili się na gdynian z większa determinacją. Mimo, że przez ostatni kwadrans grali z przewagą (druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Marcjanika), nie potrafili zdobyć wyrównującego gola. Na minutę przed regulaminowym końcem meczy szanse się wyrównały, bowiem po faulu na bramkarzu gdynian, czerwony kartonik zobaczył Maksym Chłań.

Arka wygrała derby z Lechią po raz pierwszy od 15 lat i oczywiście, wzmocniła się na pozycji lidera.

Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Bramka: Michał Marcjanik (54, karny).

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze