Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To globalizacja kreuje głód, ale wojna pogorszy sytuację

Liczba niedożywionych i głodujących może niedługo nie tylko osiągnąć poziom jednego miliarda, ale znacznie go przekroczyć – mówi dr hab. Sylwia Pangsy-Kania, profesor Uniwersytetu Gdańskiego, kierowniczka Zakładu Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych.
Sylwia Pangsy-Kania
(fot. archiwum Sylwii Pangsy-Kani)

W związku z wojną w Ukrainie coraz głośniej mówi się o nieuchronnym kryzysie żywnościowym, a wręcz masowej fali głodu w krajach Afryki i Azji.

Niedożywienie i głód to problemy globalne współczesnego świata, które są zarówno konsekwencją, jak i przyczyną biedy. Niedożywienie polega na tym, że wartość kaloryczna przyjmowanych pokarmów jest zbyt niska w stosunku do zapotrzebowania organizmu. Głód natomiast to brak pożywienia. Ostatnie wydarzenia w gospodarce światowej, a mam tu na myśli skutki ogłoszenia pandemii Covid-19 oraz wojnę na Ukrainie, pokazują nam, jak bardzo kruche są podstawy globalizacji. Obok oczywistych korzyści jest ona jednocześnie procesem, który kreuje głód i nędzę, czyli bogactwo w jednych rejonach świata kosztem biedy innych. W celu rozwiązania problemu konieczne jest podjęcie kroków w skali globalnej, a do takich należy zaliczyć też walkę ze spekulacją cenową, która dodatkowo eskaluje ceny żywności.

Dramatem i swego rodzaju kryzysem moralnym i humanitarnym dzisiejszych czasów jest występowanie głodu, skoro świat produkuje tyle żywności, że starczyłoby do wykarmienia dwa razy większej liczby ludności, niż obecnie osób zamieszkujących Ziemię.

Z drugiej strony świat boryka się z marnotrawieniem żywności. Problemem nie jest zatem brak pożywienia, lecz kwestia jego redystrybucji, a ponadto spekulacji finansowych na rynkach żywnościowych. Do efektów wojny należy też czynnik psychologiczny i panika – gdy konsumenci wykupują w panice towary przyczyniają się do ich czasowych braków oraz wzrostów cen.

Jak kształtuje się dynamika zjawiska głodu?

Do połowy lat 90. XX wieku liczba osób niedożywionych na świecie malała, ale w kolejnych 15 latach obserwowany był systematyczny ich wzrost. Światowy kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w 2008 roku przyczynił się do tego, że liczba niedożywionych przekroczyła 1 miliard, po czym zaczęła spadać. Kryzysy bowiem stanowią jedną z przyczyn wzrostu niedożywienia i głodu na świecie i należą do grupy przyczyn wynikających z działalności człowieka. Do tej grupy zalicza się też konflikty polityczne i militarne, a takim jest wojna na Ukrainie. Druga grupa przyczyn głodu to czynniki naturalne np. susze, powodzie czy plagi szkodników. Charakterystyczną cechą współczesnej gospodarki jest to, że niestety, ale coraz częściej wzrost liczby niedożywionych i głodujących jest wynikiem działalności człowieka.

Dramatycznie brzmią dane FAO, zgodnie z którymi co ok. 6 sekund na świecie umiera z głodu dziecko.. Szacuje się, że obecnie na świecie ok. 820 milionów ludzi głoduje lub jest poważnie niedożywionych, co oznacza że problem ten dotyka co dziesiątego mieszkańca naszej planety.

Ponad połowa wszystkich głodujących i niedożywionych ludzi mieszka w Azji, a więcej niż jedna trzecia zamieszkuje Afrykę.

Mówiła pani, że problemem nie jest to, że produkujemy globalnie zbyt mało żywności, ale, że nie umiemy jej sprawie i sprawiedliwie dystrybuować. Jednak Ukraina i Rosja odpowiadają za 30 procent światowej produkcji pszenicy. Problemy z jej eksportem wpłyną chyba jednak na globalna sytuację żywnościową?  

Wojna na Ukrainie napędza ceny surowców, a łańcuchy dostaw żywności w tym samym czasie załamują się. Ukraina była nazywana nie bez przyczyny „spichlerzem świata”. Brak zasiewów, zniszczenie infrastruktury krytycznej przez Rosjan, blokady eksportu zbóż – to wszystko wpłynie nie tylko na spadek podaży zbóż, ale też na wzrost ich cen. Jeśli nałoży się na to spekulację na rynku żywnościowym to kryzys będzie globalny, co oznacza że w mniejszym czy większym stopniu wszyscy go odczujemy.

Rosja odpowiada za 20 proc. światowego eksportu pszenicy, Ukraina ma 9-procentowy udział. Jeśli chodzi o jęczmień to udział Rosji, tak samo jak Ukrainy wynosi po 12 proc. W kwestii kukurydzy - Ukraina ma 13-procentowy udział w światowym eksporcie tego zboża, natomiast Rosja ma tu znikome. Ukraina jest największym na świecie eksporterem oleju słonecznikowego z 52-procentowym udziałem. Udział Rosji to 20 proc. Szybkie zastąpienie braków wynikających z wojny nie będzie w tym przypadku możliwe. Należy dodać, że dotychczas 80 proc. ukraińskiego eksportu zboża odbywało się przez porty Morza Czarnego, które teraz blokuje Rosja. Część żywności jest załadowana na statki, ale czeka na wywiezienie. Taka sytuacja wymaga poszukiwania sposobów i podjęcia prób efektywnego transportu zboża z terytorium Ukrainy.

„Efekt wojny” spowoduje niewątpliwie „przetasowania” na rynku żywności. Kraje uzależnione od rosyjskich i ukraińskich zbóż będę zmuszone szukać nowych dostawców oraz zmienić pewne nawyki żywieniowe, importując dostępne na rynku rodzaje zbóż. W celu zniwelowania wzrostu cen powinny być jednocześnie uwolnione światowe rezerwy strategiczne.

Problem żywnościowy to nie tylko wyzwanie na kolejne miesiące. Może on bowiem eskalować w kolejnym roku, gdy w tym nie uda się zebrać plonów.

Jak dużej skali głodu i niedożywienia możemy się zatem spodziewać w związku z wojną w Ukrainie?

Niestety, w ciągu najbliższych miesięcy sytuacja w zakresie skali niedożywienia i głodu ulegnie gwałtownemu pogorszeniu. Liczba niedożywionych i głodujących może niedługo nie tylko osiągnąć poziom 1 miliarda, ale znacznie go przekroczyć. Niektórzy szacują nawet, że efektem przedłużającej się wojny będzie 1,7 miliarda ludzi z brakiem dostępu do wystarczającej ilości pożywienia.

Bezpośrednio skutki konfliktu najbardziej odczuje Afryka Północna i Bliski Wschód, które importowały ok. 85 proc. rosyjskiego jęczmienia i około 33 proc pszenicy oraz po około 40 proc. każdego z tych zbóż z Ukrainy.

W okresie ogłoszenia pandemii COVID-19 liczba niedożywionych na świecie wzrosła o 160 milionów. Na skutek wojny na Ukrainie głód grozi dodatkowym 250 milionom ludzi. Kraje zagrożone klęską głodu są jednocześnie najbardziej uzależnionymi od importu zbóż z Ukrainy i Rosji. Przykładem jest 100-procentowe uzależnienie Somalii i Beninu, a poza tym trudna sytuacja występuje w Egipcie, Libanie, Turcji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indonezji, na Filipinach. Poza tym, wpływ wojny na Ukrainie nałożył się na wojny trwające w niektórych afrykańskich państwach. Burkina Faso, Niger, Nigeria, Mali, uzależnione od importu zbóż zmagają się zarówno z islamistycznymi rebeliami, jak i klęskami żywiołowymi – susze i powodzie. Dodatkowo niepokojące jest to, że dla większości państw zagrożonych wzrostem problemu niedożywienia i głodu ważniejszym dostawcą podstawowych produktów rolnych nie jest Ukraina, lecz Rosja.

Nie da się ukraińskiego i rosyjskiego zboża zastąpić eksportem z innym krajów?

Dostawy pszenicy z Ukrainy miały być zastąpione importem z Indii. Jednak susze, obawy o wzrost inflacji i wewnętrzne bezpieczeństwo żywnościowe spowodowały, że Indie wprowadziły zakaz eksportu zboża. Takie zakazy dotyczące produktów żywnościowych wprowadziły też inne kraje np. Argentyna na olej sojowy i mączkę sojową, Iran na ziemniaki, pomidory, cebulę, bakłażany, Turcja na wołowinę, baraninę, masło, oleje spożywcze. W aspekcie bezpieczeństwa żywnościowego wkrótce kolejne kraje mogą wprowadzić takie zakazy.

Optymistycznym akcentem może być fakt, że ekonomia nie lubi próżni i obok zagrożeń pojawiają się też szanse. Możliwe zatem, że Polska będzie niedługo jednym z ważniejszych krajów w produkcji żywności.

Czy Unia Europejska ma możliwość korekty swojej polityki rolnej, tak by zwiększyć produkcję w krajach członkowskich? 

Unia Europejska liczy ok. 10 milionów gospodarstw rolnych, w których pracuje ok. 22 miliony rolników. W nowej Wspólnej Polityce Rolnej (WPR) mają być wspierane małe i średnie gospodarstwa rolne, a młodzi ludzie mają być zachęcani do podejmowania pracy w sektorze rolniczym. W WPR na lata 2023-27, w kontekście przyczyniania się do łagodzenia zmian klimatu, zapisano np. że rolnictwo w UE ma odegrać ważną rolę w realizacji zobowiązań porozumienia paryskiego i strategii UE dotyczących zrównoważonego rozwoju i biogospodarki – ma pomóc w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych. Wspólna Polityka Rolna kładzie nacisk na łagodzenie zmian klimatu oraz zrównoważone gospodarowanie zasobami naturalnymi. W obliczu światowego kryzysu żywnościowego zwiększenie produkcji jest możliwe, ale używając nawozów czy oprysków UE będzie działała w kontrze do Zielonego Ładu. Trudno będzie w tym względzie pogodzić cele środowiskowe z aspektami ekonomicznymi.

Dla utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego poszczególnych krajów Unii ważne będzie budowanie własnych konkurencyjnych zasobów.

Jak kryzys żywnościowy i nasze sposoby radzenia sobie z nim wpłyną na zmiany klimatyczne?

Ogłoszenie pandemii, a potem wybuch wojny zepchnęły sprawy klimatu na dalszy plan. Tymczasem, perspektywy osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju są nie tyle zagrożone, co stały się wręcz niemożliwe do zrealizowania. Chodzi tu o trzy pierwsze cele czyli, aby do 2030 roku: wyeliminować ubóstwo we wszystkich jego formach na całym świecie; wyeliminować głód, osiągnąć bezpieczeństwo żywnościowe i lepsze odżywianie oraz promować zrównoważone rolnictwo; zapewnić wszystkim ludziom w każdym wieku zdrowe życie oraz promować dobrobyt.

W obliczu ludzkiego cierpienia sprawy środowiskowe mogą się wydawać nieistotne, ale zniszczone środowisko może oznaczać np. niemożność upraw, co przyczynia się do problemu niedożywienia i głodu.

Wojna na Ukrainie to przede wszystkim dramat i cierpienie niewinnych ludzi, ale wiąże się z nią też ryzyko środowiskowe np. uwalnianie do atmosfery czy wody toksycznych materiałów.

Zmiany klimatu pogłębiają niestabilność w krajach rozwijających się i stanowią poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa na rynku żywności. Ale też zawirowania na rynku żywnościowym, będące efektem wojny, wpływają na zmiany klimatu. Przykładowo: do wytworzenia żywności potrzebna jest energia, a jeśli będzie ona wytwarzana z paliw kopalnych, jako sposób na uniezależnienie się od rosyjskich surowców, to takie działanie przyczyni się do ocieplenia klimatu. Z drugiej strony kryzysy przyspieszają często poszukiwanie innowacji czyli rozwiązań lepszych, tańszych, ogólnodostępnych, ekologicznych…

Przy okazji, zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Rosją spowodowało, że samoloty muszą latać innymi, dłuższymi trasami, co przyczynia się do zwiększonej emisji gazów cieplarnianych, która prowadzi do ocieplenia klimatu. To jeden z przykładów nieoczekiwanego skutku wojny, a na pewno jest ich więcej…

Jakie mogą być długofalowe konsekwencje światowego kryzysu żywnościowego?

Jeśli wojna będzie się przeciągać, a kryzys żywnościowy będzie się pogłębiał to należy się spodziewać kolejnych fal migracyjnych, protestów społecznych, konfliktów w innych rejonach świata. Dla krajów rozwijających się i uzależnionych od importu z Ukrainy i Rosji efektem będzie destabilizacja państw w Afryce i Azji oraz wzrost liczby osób niedożywionych i umierających z głodu.

Negatywne konsekwencje kryzysu żywnościowego wynikają z kilku czynników, przede wszystkim ze wzrostu cen paliw, które przedkładają się na wzrost cen żywności, a także ze zmniejszenia podaży żywności i trudności w zastąpieniu dotychczasowych dostaw importem z innych krajów.

W tym miejscu trzeba podkreślić, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe Polski to nie jest ono zagrożone w bezpośredni sposób, ale „efekt wojny” przełoży się na wzrost cen produktów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama