Cukrownia Malbork

(fot. Piotr Piesik | Zawsze Pomorze)

Ostatnia cukrownia na Żuławach znów pracuje i rozsiewa charakterystyczny zapach

Cukrownia Malbork to fabryka, której nie sposób przegapić, znajduje się bowiem w samym centrum miasta. Zaś nawet, jeśli ktoś w tę stronę nie spojrzy, w czasie tzw. kampanii cukrowniczej wyczuje charakterystyczną, słodkawą i lekko mdlącą woń przetwarzanych buraków. Malborczycy w większości do tego zapachu przywykli, tym bardziej, że cukrownia pozostaje dużym w skali miasta pracodawcą, w dodatku stale inwestującym w rozbudowę.
Redakcja
Zawsze Pomorze
10.11.2021 / 11:45

Mariusz Kaźmierczak, dyrektor Cukrowni Malbork często powtarza, że to zakład ciężkiej chemii, operujący ogromnymi ilościami surowca. W ostatnich dniach września 2021 r. rozpoczęła się kampania, w trakcie której przerobionych ma zostać około 800 tysięcy ton buraków. Do tego potrzeba kamienia wapiennego, węgla, wody – wszystkiego w dużej skali. Wystarczy policzyć. Skoro kampania planowana jest na okres 100 dni, każdej doby przerabiać trzeba co najmniej 8 tysięcy ton buraków. Surowiec dowożony jest transportem samochodowym – warto wspomnieć, że jeszcze po II wojnie światowej gęsta sieć kolei wąskotorowej na Żuławach woziła głównie płody rolne, w tym buraki. Skoro jedna ciężarówka zabiera 40 ton, każdej doby do fabryki musi dojechać ich 200. Jeśli podzielimy to na 24 godziny wyjdzie nam, że co kilka minut bramę cukrowni przejeżdża kolejny samochód.

Co ciekawe, na ulicach tego wcale nie widać. Może dlatego, że buraki przyjeżdżają tutaj ze wszystkich kierunków? Krajowa Spółka Cukrowa – właściciel malborskiej cukrowni – zakontraktowała je u ponad ośmiuset plantatorów z województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Chętnych nie brakuje, na tutejszych glebach buraki dobrze plonują i przynoszą zysk. Nic dziwnego, że jeszcze całkiem niedawno cukrowni było na Pomorzu znacznie więcej, dość wspomnieć zakłady w Pruszczu Gdańskim, Pelplinie czy w Nowym Stawie. Jednak stałe unowocześnianie procesu produkcji przynosiło nieubłagane decyzje o zamknięciu starszych fabryk.

To, co kiedyś trafiało do kilku cukrowni, dziś jest w stanie przerobić jedna. Przy tej w Malborku wciąż trwają inwestycje. W ostatnich latach bardzo wiele wydano na:

  • zmniejszenie emisji uciążliwych gazów,
  • ograniczenie hałasu,
  • ograniczenie zużycia energii oraz wody.

Dla malborczyków to bardzo dobre nowiny. Nie tylko dlatego, że z każdym rokiem cukrownię podczas kampanii jakby mniej czuć, ponieważ w stu procentach zapachu wysłodków nie da się wyeliminować. Skoro właściciel inwestuje, nie będzie fabryki zamykać. Dziś pracuje tu około 170 osób, do tego jak zwykle „na kampanię” dochodzi blisko setka ludzi zatrudnianych tylko na ten czas. Budżet miasta zasilany jest sporymi kwotami z tytułu podatków. Zamknięcie cukrowni byłoby dla wielu osób fatalną wiadomością.

Skoro o inwestowaniu mowa, to Krajowa Spółka Cukrowa w ostatnim roku wyasygnowała ponad 50 milionów złotych na budowę ekstraktora wieżowego z całym oprzyrządowaniem oraz modernizację stacji filtracyjnych. By nie wdawać się w techniczne szczegóły – te urządzenia umożliwią zwiększenie możliwości przetwarzania buraków cukrowych nawet do 10 tysięcy ton w ciągu doby, czyli w trakcie kampanii przekroczona zostałaby magiczna liczba miliona ton. Plantatorzy chętnie zakontraktują tyle surowca.

Jeśli szukać będziecie na sklepowych półkach cukru „made in Malbork”, będzie to trudne, mimo że tutejszy zakład w trakcie trwającej kampanii powinno opuścić 100 tysięcy ton cukru. Tutejsza cukrownia dostarcza go odbiorcom hurtowym, w opakowaniach bardzo dalekich od handlu detalicznego.

Tak pracuje Cukrownia Malbork. Zobacz zdjęcia!

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze