Historia przemytu na Bałtyku. Niezwykła wystawa na Sołdku

Czapka celnika, „pazury" do wydobywania ukrytych worków ze skrytek na statkach, but do przemytu złotych monet - wystawa „Brylanty w orzechach - czyli historia przemytu na Bałtyku” wprowadza nas w barwny świat przemytników. Można oglądać ją na statku-muzeum Sołdek na Ołowiance do końca września.
Małgorzata
Gradkowska
4.07.2023 / 16:13

Przemyt nieodłącznie związany jest z granicami, także morskimi. W PRL, w czas niedoboru niemal wszystkich artykułów, braki te próbowało wypełniać wielu marynarzy. To, co wywozili i przywozili do kraju i jak to robili, można zobaczyć na zdjęciach dokumentujących przemycane towary.

Wystawa Brylanty w orzechach - czyli historia przemytu na Bałtyku”, przygotowana przez Narodowe Muzeum Morskie przy współpracy z Krajową Administracją Skarbową i pokazywana na Sołdku, pokazuje zarówno przemyt  w historii, jak i ten współczesny.

- Historia przemytu jest pełna niebezpieczeństw, intryg i przemyślnych sposobów unikania kontroli granicznej – zwracają uwagę organizatorzy. Na wystawie można m.in. zobaczyć zdjęcia towarów wywożonych i przywożonych do Polski przez marynarzy w okresie PRL-u. Do Polski trafiały towary deficytowe: zegarki, kosmetyki, słodycze czy cytrusy, ale też dżinsy czy nylonowe koszule, a do portów Europy Zachodniej przemycano m.in. złoto.

Ekspozycja prezentuje także zdjęcia, dotyczące przemytu zwierząt, w tym wielu gatunków zagrożonych wyginięciem.

- Ta część wystawy spełnia również rolę edukacyjną, bo dowiemy się z niej m.in., czego nie wolno przywozić z zagranicznych wakacji – mówi Barbara Bętkowska – Cela, dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku. - Inny fragment wystawy pokazuje współczesne metody walki z przemytem na morzu. Ekspozycja prezentuje autentyczne artefakty związane z przemytem, takie jak ukryte przedmioty, narzędzia, dokumenty i fotografie, które odsłaniają kulisy nielegalnego procederu.

Wśród eksponatów są m.in. but przemytnika złotych monet ze spreparowanym obcasem, zestaw zdjęć pochodzących z kolekcji przedwojennego celnika, czy spreparowana książka do przemytu broni – czyli sposoby, stosowane kilkadziesiąt lat temu. Dziś, jak mówi Bętkowska–Cela, przemytnicy chowają towar w węglu, jedzeniu czy panelach. Tak naprawdę, gdzie tylko można. Służbom przychodzą w sukurs skanery, ale i zwierzęta - specjalnie przeszkolone psy, które potrafią wywąchać narkotyki, papierosy i gotówkę - mówi.

Barbara Bętkowska
Izba Administracji Skarbowej w Gdańsku

Inny fragment wystawy pokazuje współczesne metody walki z przemytem na morzu. Ekspozycja prezentuje autentyczne artefakty związane z przemytem, takie jak ukryte przedmioty, narzędzia, dokumenty i fotografie, które odsłaniają kulisy nielegalnego procederu.

Podczas trwania wystawy w każdy czwartek w godz. 11-13 funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z pomorskiej KAS zaprezentują nowoczesny sprzęt służący do walki z przemytem. To także okazja do wysłuchania opowieści o ich pracy w portach i na morzu. Opowiedzą m.in. o nowoczesnych metodach walki z przemytem, np. o użyciu promieni RTG, o wykorzystaniu psów, wyszkolonych do wykrywania narkotyków, wyrobów tytoniowych czy waluty

Do udziału w „Czwartkach z pomorską KAS” uprawnia bilet wstępu na Sołdka. W te dni po wystawie „Brylanty w orzechach – czyli historia przemytu na Bałtyku” oprowadzać będzie kustosz, który opowie o mrocznych historii przemytu na Bałtyku.

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze