Dziennikarka „Zawsze Pomorze” Gabriela Pewińska-Jaśniewicz uhonorowana Nagrodą Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury.
Wszystko już było w teatrze. Narzekający recenzenci zwłaszcza. Psioczyli także na wystawienia „Lizystraty” Arystofanesa. To sztuka o buncie kobiet, które decydują się na seksualny strajk. Desperacki opór ma skłonić mężów do zaprzestania wojny.
Dawna Scena Kameralna w Sopocie. Większość anegdot Teatru Wybrzeże rozegrała się właśnie tam.
Do roli w słynnym przedstawieniu Teatru Wybrzeże z 1965 roku „Kto się boi Virginii Woolf” utlenił sobie włosy na blond. Nawet recenzenci o tym pisali. Był świetny. Pewnie i bez tego utleniania.
Był mistrzem anegdoty. Gdyby wszystko to, co opowiadał, spisał, stałby się kronikarzem Teatru Wybrzeże. Grał na tej scenie blisko pół wieku. Jak sam przyznał, głównie role drugoplanowe, ale jak wiele ich było, trudno zliczyć. Poza tym kochał teatr. Uważał, że aktor musi grać do końca. – Może i dziś mógłbym wyjść na scenę? – zastanawiał się, ukończywszy, bagatela, lat 90.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów