Czy słuchanie bajek może poprawić kondycję psychiczną dziecka?
Jestem o tym przekonany. Bajki są z jednej strony formą przygody, z drugiej - odpoczynku. Wielu dorosłych na co dzień daje dziecku do obejrzenia gotowe bajki, które się wyświetlają na ekranach telewizorów, laptopów, smartfonów. Jednak dopiero przy opowiadaniu wyobraźnia zaczyna bardzo mocno pracować. Tutaj nie ma nawet obrazków, które oglądamy w książce. Podróżowanie w wyobraźni jest czymś przyjemnym, czymś trochę innym i zawsze indywidualnym, dającym dziecku możliwość dostrojenia treści, która jest mu podawana, do swoich potrzeb i swojego patrzenia na świat.

Jeśli dziecko ma np. problem z akceptacją rówieśników, to czy bajka pomaga znaleźć wyjście z tej sytuacji?
Nie wiem czy bajka pokaże dokładnie rozwiązanie, natomiast może dawać dziecku siłę. Bajki poprzez metaforę, różne magiczne sytuacje niosą nadzieję i dają motywację, żeby zmieniać wokół siebie to, z czym sobie nie radzimy. Pokazują, że inni też sobie nie radzą i że warto szukać siły w sobie i w miłości do świata. Także wspólne słuchanie bajki przez klasę jednoczy wszystkich uczniów. Tych, którzy lepiej sobie radzą na forum publicznym z osobami, które są wycofane, potrzebują więcej czasu, żeby się rozkręcić w grupie, są mniej aktywne i przez to mniej akceptowane. Słuchanie opowieści pozwala na budowanie relacji. To wspólny czas, który przeżywamy razem, razem w nim jesteśmy tu i teraz, tylko my, nikt więcej. Wpływa to na działania integracyjne grupy i sprawia, że klasa może czuć się bliżej siebie.
W jakim wieku musi być dziecko, by najlepiej trafiły do niego opowiadane przez pana bajki?
Opowiadam bajki dzieciom małym i dużym, ludziom w sile wieku i seniorom. Wszyscy bajek potrzebują, zresztą są różne bajki, które można dostosować do wieku. Staram się opowiadać bajki dzieciom od trzeciego roku życia, bo wcześniej jest dosyć trudno skupić się na słowach i na treściach. Natomiast później faktycznie można przeżywać wspólnie więcej emocji, bardziej skupić się na tym, co i dlaczego dzieje się w opowieści.
Namawia pan też dzieci do opowiadania własnych bajek?
Szkoły, przedszkola, czy biblioteki zapraszają mnie, bym to ja opowiadał bajki. Jednocześnie, jeżeli komuś się bajka spodoba, to bardzo ważne jest, żeby słuchacz spróbował ją opowiedzieć po swojemu. Tak zresztą kiedyś bywało - ktoś coś mówił, ktoś coś zapamiętał i potem powtarzał swoimi słowami, zmieniając przy tym różne rzeczy. Oznacza to, że bajka później jest żywa, nie kończy się moim występem artystycznym przed dziećmi. Zostają z niej powiedzonka, tekst, przesłanie. Wówczas wiem, że bajka na coś się przydała. Zachęcam więc dzieci, żeby robiły to we własnym zakresie i na swój sposób, bo opowiadanie historii jest świetną zabawą. Świetnie buduje też poczucie własnej wartości. Dziecko pokazuje, że zna różne historie, opowiada je, a inni słuchają, bo im się to podoba. Pozwala to także ćwiczyć komunikację między ludźmi. Nie poprzez pisanie na klawiaturze wiadomości graficznych czy tekstowych, ale przez mówienie do siebie i konstruowanie tak wypowiedzi, by była czytelna, zrozumiała, miała swoją moc. Jest to bardzo ważna umiejętność. Nie wszyscy ją mają, a myślę, że zwłaszcza dzieciom jest ona bardzo potrzebna.
Zdarzyło się, by opowiedziana przez pana bajka rozbiła traumę, ułatwiła wyjście z dramatycznej dla dziecka sytuacji?
Myślę, że tak, chociaż najczęściej nie znam efektów swych działań. W końcu przychodzę z zewnątrz. Nie znam też problemów każdego dziecka i nie wiem, na ile te historie im pomogły problemy rozwiązać, a na ile nie. Mogę tylko powiedzieć na przykładzie swoich dzieci, którym bajki pomagają przestać się czegoś bać. Idą spokojniej spać wieczorem, nie boją się iść do przedszkola. Łatwiej im rozwiązywać małe kryzysy, które się pojawiają, gdy dziecko nagle na przykład zapomniało zabrać ulubionej przytulanki do przedszkola. Wówczas pomoże opowiadanie bajki o tej przytulance lub napisanie do niej listu.
Jak zachęcić dorosłych do opowiadania bajek?
Uważam, że opowiadanie jest z jednej strony bardzo łatwe, przecież każdy z nas ma wyobraźnię i potrafi jej używać. I tak naprawdę wymyślanie własnej historii dla nas i dla dziecka ma większą wartość relacyjną, niż nawet pięknie literacko napisana bajka z potężnym przesłaniem. W opowiadaniu bardziej chodzi o to, by wspólnie spędzać czas i razem z dzieckiem bawić się bajką. Nieważne, czy ona ma większy sens logiczny, czy ma przesłanie. Sam akt opowiadania i słuchania oraz bycia ze sobą jest istotny dla rodziców i dzieci. Opowiadając bajkę musimy wymyślać pewne rzeczy, to jest wysiłek, ale jeżeli znamy swoje dziecko, wiemy co wymyślać. Nie jest to czytanie książki, przy którym jedynie możemy bawić się głosem. Wchodząc w opowieść płyniemy na przestwór oceanu, którego wód nie znamy. To wielka przygoda i niektórzy się trochę boją, czy dobrze to zrobią. Jednak nie chodzi o to, żeby zrobić to dobrze, tylko żeby w ogóle razem płynąć i to jest frajda.
Kim jest Szymon Góralczyk
Szymon Góralczyk to zawodowy bajarz, czyli opowiadacz historii. Opowiada bajki, baśnie, mity i legendy, a zapomniane historie wyszukuje w antykwariatach i bibliotekach. Był gościem festiwali w Meksyku, na Kubie, w Palestynie, Czechach, Szkocji i Finlandii. Najchętniej opowiada historie słowiańskie, nordyckie i meksykańskie, zwykle boso, bez mikrofonu i w bezpośrednim kontakcie z publicznością. Kieruje swoje występy zarówno do dzieci, jak i do dorosłych. Posługuje się słowem, głosem, gestem i muzyką, a ważną częścią jego pracy są warsztaty opowiadania. Choć związany z Poznaniem, bywa też na Pomorzu. Jego Karawana Opowieści występowała m.in. w Wejherowie w ramach metropolitalnego programu Kultura Włącza oraz na festiwalu Dźwięki Północy ze spektaklem „Bajki rybaków”.



Napisz komentarz
Komentarze