Imponował nowoczesnością, dziś walczy o przetrwanie i przegrywa. Jaka przyszłość czeka dworzec autobusowy w Gdańsku? [Zobacz zdjecia]

Pomorski Konserwator Zabytków nie wpisał dworca PKS w Gdańsku do rejestru zabytków. Decyzja otwiera drogę do realizacji planów właściciela terenu, który chce rozebrać obecny obiekt i zastąpić go nową zabudową. Sprawa nie jest ostatecznie zakończona – wnioskodawcy mogą odwołać się od decyzji
Imponował nowoczesnością, dziś walczy o przetrwanie i przegrywa. Jaka przyszłość czeka dworzec autobusowy w Gdańsku? [Zobacz zdjecia]

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Dla jednych był pierwszym widokiem Gdańska po przyjeździe autobusem z rodzinnej miejscowości. Dla innych miejscem codziennych podróży do szkoły, pracy albo na studia. Tysiące mieszkańców Pomorza pamiętają charakterystyczną halę, ruchome schody i ogromną przeszkloną fasadę dworca PKS przy ulicy 3 Maja. Dziś ten sam budynek wielu kojarzy głównie z pustymi przestrzeniami, awariami i zaniedbaniem. I jest pretekstem do pytania, czy architektura drugiej połowy XX wieku zasługuje na ochronę, nawet jeśli dziś wygląda zupełnie inaczej niż w chwili powstania.

Obsługiwał tysiące pasażerów dziennie

Obecny dworzec autobusowy został oddany do użytku 18 marca 1973 roku. Jego projekt powstał kilka lat wcześniej, w okresie, gdy władze Gdańska planowały rozwój komunikacji i przebudowę tej części miasta.

Za projekt odpowiadał zespół architektów pod kierownictwem inż. arch. Bernarda Cofty. Budynek zaprojektowano z rozmachem. Zakładano, że w ciągu doby będzie obsługiwał 16,5 tys. pasażerów, a po rozbudowie nawet 27 tys.

Na początku lat 70. był to obiekt wyjątkowy. Dynamiczna bryła, duże przeszklenia, otwarta hala i pierwsze w Gdańsku długie ruchome schody…. Dworzec był symbolem gdańskiej nowoczesności. Rok po otwarciu budynek otrzymał nawet nagrodę II stopnia Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych.

Miejsce, na którym powstał dworzec PKS, ma jednak znacznie dłuższą historię. Wcześniej znajdował się tutaj cmentarz przy kościele Bożego Ciała. Nekropolia działała jeszcze w 1946 roku, ale po wojnie – podobnie jak wiele innych gdańskich cmentarzy – została zlikwidowana. W Gdańsku brakowało przestrzeni, mieszkań i obiektów użyteczności publicznej. Dawne tereny cmentarne przeznaczano pod nowe inwestycje. W latach 60. rozpoczęto niwelowanie tego terenu, a pod koniec dekady rozpoczęto przygotowania do budowy dworca.

Podczas prac natrafiano na pozostałości dawnych pochówków. Do dziś zachował się m.in. grób rodziny Klawitterów – gdańskich przemysłowców związanych z historią miejscowego przemysłu stoczniowego. Jego ocalenie przypisuje się profesorowi Politechniki Gdańskiej Jerzemu Stankiewiczowi, który przekonał robotników, aby pozostawili mogiłę.

Antywizytówka miasta

Historia gdańskiego dworca po 1989 roku potoczyła się podobnie jak wielu innych obiektów infrastruktury publicznej. Transformacja gospodarcza przyniosła zmiany na rynku przewozów autobusowych, a dawne przedsiębiorstwa PKS zaczęły mieć coraz większe problemy finansowe.

Brak większych remontów i inwestycji sprawił, że budynek stopniowo tracił swój dawny charakter. Przestronna hala, która w latach 70. miała symbolizować nowoczesność, z czasem zaczęła być kojarzona z pustymi lokalami, zużytymi elementami wyposażenia i problemami technicznymi. Dworzec stał się jednym z najbardziej wstydliwych miejsc w centrum Gdańska. Szczególnie widoczny był kontrast między nim a sąsiednim dworcem kolejowym, który przeszedł gruntowną modernizację.

Ratować czy zastąpić?

Właścicielem terenu dworca jest Przedsiębiorstwo Budowlane Górski. Firma przejęła nieruchomość w 2012 roku, po wcześniejszych przekształceniach własnościowych związanych z gdańskim PKS. Właściciel złożył wniosek o rozbiórkę obecnego obiektu wraz z przystankami i placem manewrowym.

Plany nowego zagospodarowania tego miejsca były przedstawiane już wcześniej. Przygotowała je gdyńska pracownia Studio Kwadrat. Zakładają one całkowitą zmianę funkcji obecnej przestrzeni.

Najważniejsza zmiana miałaby polegać na przeniesieniu dworca pod ziemię. Pod powierzchnią miałby powstać terminal autobusowy z peronami i miejscami postojowymi dla pojazdów.

– Zastanawiałem się, jak spełnić warunki wynikające z zapisów planu miejscowego, a jednocześnie uniknąć chowania dworca w gruncie. Stąd pomysł podniesienia jednego narożnika placu. Pod spodem robi się przestrzeń, w którą można wpuścić powietrze i światło dzienne oraz zmieścić odpowiednią liczbę przystanków i miejsc postojowych dla autobusów – tłumaczył architekt Jacek Droszcz ze Studia Kwadrat.

Nad podziemnym dworcem miałyby powstać nowe budynki – obiekty usługowe, biurowe i hotel. Pomiędzy nimi zaplanowano przestrzeń publiczną z zielenią i widokiem na Górę Gradową.

Projekt zakłada zachowanie symbolicznego elementu dawnego obiektu. 

– Chcemy zainstalować napis „Dworzec PKS”, będzie to symboliczny świadek historii – mówił Droszcz.

Inwestor podkreśla, że nowy układ ma pozwolić zachować funkcję komunikacyjną tego miejsca, ale jednocześnie lepiej wykorzystać atrakcyjny teren w centrum miasta.

Apel o zachowanie modernistycznego budynku

Przeciwko rozbiórce wystąpiły osoby i organizacje, które uważają, że obecny dworzec powinien zostać zachowany przynajmniej częściowo.

Ponad pół tysiąca osób podpisało petycję w obronie budynku. Jej autorzy zwracają uwagę, że zły stan techniczny nie wynika z wad projektu, ale z wieloletniego braku odpowiedniej opieki.

- Dworzec PKS przy ul. 3 Maja to jeden z ostatnich symboli modernistycznego Gdańska epoki PRL. Dziś budynek jest w okropnym stanie nie dlatego, że jest „zły”, ale dlatego, że przez pięć dekad nikt o niego realnie nie zadbał – pisali w petycji, przekonując, że możliwa byłaby rewitalizacja obiektu i zachowanie najważniejszych elementów architektury. – Świat zna setki przykładów udanych rewitalizacji modernistycznych obiektów z lat 60. i 70. Gdańsk nie powinien iść w stronę najprostszej opcji: buldożer i pustka – argumentowali.

Podobne stanowisko przedstawiło Stowarzyszenie Ochrony Architektury Powojennej. Organizacja złożyła wniosek o wpisanie dworca do rejestru zabytków, wskazując, że jest to wartościowy przykład modernizmu.

– Gdański dworzec PKS to przykład skrajnie zaniedbanej, przez dekady chaotycznie przekształcanej, a cennej architektury PRL. Już sama bryła tego obiektu wskazuje jego transportowe funkcje. Skośny dach jest echem inspiracji rzymskim dworcem Termini z lat 40. – wskazywali przedstawiciele stowarzyszenia.

Ich zdaniem ochrona konserwatorska podobnych obiektów nie jest niczym wyjątkowym. W Polsce do rejestru zabytków wpisywano już budynki transportowe z tego okresu, m.in. dworzec kolejowy w Grudziądzu.

Obrońcy dworca nie twierdzą, że obecny stan budynku jest dobry. Ich argument dotyczy raczej wartości projektu i tego, czym obiekt był w chwili powstania. Zdaniem części architektów i historyków sztuki gdański autobusowy jest ciekawym przykładów modernizmu transportowego w mieście.

– Trzeba przede wszystkim zauważyć, że to, co my w tej chwili widzimy jako budynki, które budowano w latach 60. czy 70., to jest jedynie cień ich pierwotnej idei. Nie są dziś tym, czym były, kiedy je budowano. Są spostponowane przez lata zaniedbań, przebudowywane, przemalowywane i zasłaniane banerami – mówił prof. Jacek Friedrich, historyk sztuki z Gdańska kilka lat temu, gdy powstała inicjatywa ochrony dworca.

Jego zdaniem problemem nie jest sama architektura, ale sposób, w jaki przez lata traktowano budynek. – Nadal widać jego pierwotną koncepcję i to, co jest w niej najciekawsze, czyli tę transparentność – podkreślał. - Potężne przeszklenia. To jest coś, co architekci teraz uwielbiają robić. I to jest absurd, bo cenimy te transparentne, przeszklone fasady, a tutaj właśnie z taką mamy do czynienia i zamiast to docenić, będziemy to burzyć.

Zwracał uwagę także na charakterystyczną formę obiektu. 

– Drugim walorem jest ta ekspresyjnie wyrzucona nad ulicą, podnosząca się część budynku. Trzeci zaś dotyczy funkcji komunikacyjnej i faktu, że dworzec autobusowy skomunikowany jest bezpośrednio z dworcem kolejowym.

To połączenie było zresztą jednym z największych atutów obiektu. Pasażerowie mogli przechodzić między dwoma środkami transportu bez konieczności pokonywania ruchliwych ulic.

Konserwator odmówił wpisu 

Wniosek o wpisanie dworca do rejestru zabytków nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków odmówił objęcia obiektu ochroną. Decyzja nie oznacza jednak natychmiastowego rozpoczęcia rozbiórki. Wnioskodawcy mogą odwołać się do Generalnego Konserwatora Zabytków, a później – jeśli nadal będą kwestionować rozstrzygnięcie – skierować sprawę do sądu administracyjnego.

W międzyczasie właściciel terenu może kontynuować przygotowania do inwestycji. Na razie nie wydano jednak pozwolenia na rozbiórkę ani budowę nowego kompleksu.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama