Kaszubskiego upiora, czyli horror „Òpi" pokażą na amerykańskim festiwalu kina grozy

Folk horror „Òpi" w reżyserii Marty Giec, który miał swoją premierę na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni teraz zostanie pokazany Amerykanom na prestiżowym Brooklyn Horror Film Festival na jednym z najważniejszych festiwali kina grozy w USA.
Kaszubskiego upiora, czyli horror „Òpi" pokażą na amerykańskim festiwalu kina grozy

Autor: F.Klimaszewski

„Òpi" wkrótce poznają także widzowie za oceanem

„Òpi" odsłania przedsionek mrocznego i fascynującego świata kaszubskich wierzeń ludowych. Już wkrótce ten unikatowy fragment polskiego folkloru poznają także widzowie za oceanem. Film w reżyserii Marty Giec trafił do oficjalnej selekcji Brooklyn Horror Film Festival – jednego z najważniejszych festiwali kina grozy w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej folk horror z Wiktorią Kruszczyńską, Gabrielą Muskałą, Magdaleną Boczarską i Iwoną Bielską zadebiutował udanie podczas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. 

(fot.F.Klimaszewski)

Jednym z ciekawych paradoksów „Òpi" jest jego jednoczesna świeżość i ciężar. Nawet dla seryjnego pożeracza horrorów stare kaszubskie wierzenia i słowiańskie upiory to w kinie powiew świeżego powietrza. A jeśli dodać do tego ciężar psychologicznego konfliktu trzech pokoleń kobiet w wykonaniu Wiktorii, Gabrysi, Magdy i Iwony, otrzymujemy magię – już nie tylko upiorów, ale po prostu kina – mówi o „Òpi" Adam Korpak, producent filmu.

Pierwsze ujęcia pełnometrażowego debiutu Marty Giec zapowiadają zakorzeniony w kaszubskich wierzeniach folk horror z ciężarem rodzinnych sekretów w tle. „Òpi" zaprasza do świata, w którym tajemnice, koszmary i dawne wierzenia przenikają się wzajemnie, przekraczając granicę między tym, co realne i nadprzyrodzone.

(fot.F.Klimaszewski)

– Poznając polską demonologię ludową, odkryłam, że region moich przodków - Kaszuby, bogate są w wierzenia upioryczne i że mają one wiele wspólnego z prawdziwymi wydarzeniami z przeszłości. Nagle znana mi od dziecka prawdziwa historia Triny Papisten - ostatniej „czarownicy" straconej za czary w moim rodzinnym Słupsku, nabrała zupełnie nowego znaczenia – wyjaśnia Marta Giec, reżyserka i współautorka scenariusza.

(fot.F.Klimaszewski)

Upiór, jakiego nie znamy

Film Marty Giec sięga po kaszubską demonologię ludową, centralnym elementem czyniąc tytułowego upiora – postać zakorzenioną w ludowych podaniach, ale wciąż niemal nieobecną w rodzimym kinie. 

- Polski upioryzm i kaszubska mitologia tworzą tajemniczą i psychologicznie fascynującą mieszankę, która pozostaje nieodkryta przez polskie kino gatunkowe. Dzięki temu mierzyłyśmy się z bardzo ciekawymi wyzwaniami kreatywnymi. Na przykład - jak przedstawić słowiańskiego upiora? Myśl, że w „Òpi" pokażemy go po raz pierwszy, jest naprawdę ekscytująca – tłumaczy współscenarzystka filmu Dominika Kłoczewiak.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama