Reklama

Co Bałtyk wyrzuca na brzeg? Te odpady potrafią zaskoczyć

Plastikowe butelki i reklamówki, fragmenty jednorazowych naczyń, szklane opakowania, kawałki sieci, obuwie, a nawet zużyte maszynki do golenia. Takie przedmioty można znaleźć także na bałtyckich plażach. Choć od lat mówi się o konieczności ograniczania plastiku i odpowiedzialnym wyrzucaniu odpadów, problem śmieci trafiających nad morze wciąż nie zniknął. A część z nich stanowi realne zagrożenie dla zwierząt i całego nadmorskiego ekosystemu.
Co Bałtyk wyrzuca na brzeg? Te odpady potrafią zaskoczyć

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Galeria zdjęć wykonanych na plaży w Mikoszewie pokazuje, jak różnorodne odpady można znaleźć nad Bałtykiem. Obok przedmiotów, które można kojarzyć z pozostawieniem ich przez plażowiczów, leżą również rzeczy, które mogły zostać wyrzucone przez morze albo przyniesione z innych miejsc przez wiatr i wodę.

To właśnie dlatego trudno jednoznacznie wskazać, skąd pochodzi każdy znaleziony na plaży śmieć. Część odpadów pozostawiana jest bezpośrednio na brzegu. Inne trafiają do morza wraz z rzekami, wodami opadowymi, z jednostek pływających albo podczas działalności rybackiej. Prądy morskie, fale i sztormy mogą następnie przenosić je na duże odległości.

Plastik pozostaje największym problemem

Wśród odpadów znajdowanych na plażach szczególnie często pojawiają się tworzywa sztuczne. Są lekkie, łatwo unoszą się na wodzie i mogą być transportowane przez morze przez wiele kilometrów.

Problem polega również na tym, że plastik nie znika po kilku tygodniach czy miesiącach. Z czasem większe przedmioty kruszą się i rozpadają na coraz mniejsze części. W ten sposób butelka, reklamówka czy fragment opakowania może stopniowo zmienić się w wiele drobnych kawałków, a ostatecznie w mikroplastik.

Te najmniejsze cząstki są znacznie trudniejsze do zauważenia i praktycznie niemożliwe do zebrania z morza w taki sposób, jak zbiera się butelki czy opakowania z plaży. Mogą być natomiast pochłaniane przez organizmy wodne i pozostawać w środowisku przez bardzo długi czas.

Sieci i żyłki mogą stać się pułapką

Szczególnie niebezpieczne dla zwierząt są fragmenty sieci, żyłki, sznurki i inne odpady, w które można się zaplątać.

Problem dotyczy zarówno ryb, jak i ptaków morskich, fok czy morświnów. Zwierzęta mogą nie być w stanie samodzielnie uwolnić się z takiej pułapki. Zaplątana wokół ciała żyłka może powodować rany, ograniczać poruszanie się lub utrudniać zdobywanie pokarmu.

Czytaj też: Sprzątali Motławę z kajaków. W trzy miesiące zebrali 200 kg odpadów

Jeszcze większym problemem są zagubione lub porzucone sieci rybackie. Mogą pozostawać w morzu przez długi czas i nadal łapać zwierzęta, mimo że nie są już wykorzystywane przez rybaków. Zjawisko to określane jest mianem połowów widmo.

Zwierzęta mogą mylić plastik z pożywieniem

Niebezpieczeństwo nie kończy się na zaplątaniu. Niewielkie fragmenty plastiku mogą być przez zwierzęta traktowane jak pokarm.

Ptaki, ryby i inne organizmy mogą połykać kawałki tworzyw sztucznych, które następnie pozostają w ich układzie pokarmowym. Mogą powodować uszkodzenia, ograniczać możliwość przyjmowania pokarmu albo wywoływać fałszywe uczucie sytości.

Na brzegu zagrożeniem są również ostre fragmenty szkła i metalu. Mogą kaleczyć nie tylko zwierzęta, ale również ludzi korzystających z plaży. Podobnie wygląda sytuacja z przedmiotami takimi jak jednorazowe maszynki do golenia czy połamane plastikowe elementy.

Odpady wpływają na cały nadmorski ekosystem

Śmieci pozostawione na plaży nie są wyłącznie problemem estetycznym. Mogą wpływać również na siedliska znajdujące się na granicy lądu i morza.

Nagromadzone odpady mogą przykrywać powierzchnię piasku i roślinność, utrudniać rozwój niektórych organizmów oraz zmieniać warunki panujące w niewielkich siedliskach przybrzeżnych. Plastik rozpadający się na coraz drobniejsze części przedostaje się z kolei do piasku i wody.

Znaczenie ma również roślinność wydmowa. To ona pomaga stabilizować piasek i stanowi naturalny element ochrony wybrzeża. Zaśmiecanie i niszczenie takich obszarów może więc oddziaływać nie tylko na pojedyncze rośliny, ale również na całe siedlisko.

Problem jest mniejszy niż kiedyś, ale nie zniknął

Monitoring prowadzony na europejskich plażach pokazuje, że w ostatnich latach ilość tego rodzaju odpadów spada. Wpływ mają na to między innymi ograniczenia dotyczące jednorazowego plastiku, systemy kaucyjne i segregacja odpadów, regularne sprzątanie plaż oraz coraz większa świadomość użytkowników wybrzeża.

Jednocześnie kolejne akcje sprzątania pokazują, że problem pozostaje aktualny. Szczególnie po sztormach na brzegu pojawiają się przedmioty, które wcześniej przez długi czas znajdowały się w wodzie. Niektóre mogą pochodzić z najbliższej okolicy, inne przypłynąć z dużo bardziej odległych miejsc.

Dlatego nawet plaża regularnie sprzątana jednego dnia może po zmianie pogody wyglądać zupełnie inaczej.

Co można zrobić?

Najprostsza zasada jest jednocześnie najbardziej skuteczna: niczego nie zostawiać na plaży. Wszystko, co przynosimy nad morze, powinno z niego z nami wrócić.

Znaczenie ma również ograniczanie jednorazowych opakowań, właściwe segregowanie odpadów i zabezpieczanie ich przed rozwiewaniem. W czasie spaceru można także zabrać niewielkie śmieci znalezione na plaży, o ile nie stanowią zagrożenia.

Większe fragmenty sieci, pojemniki z nieznaną zawartością, ostre przedmioty czy inne potencjalnie niebezpieczne odpady lepiej zgłosić odpowiednim służbom lub zarządcy terenu.

Butelka czy reklamówka pozostawiona na piasku może wyglądać jak drobny problem. W środowisku morskim taki przedmiot może jednak pozostawać przez lata, rozpadać się na kolejne fragmenty i przemieszczać wraz z wodą. Galeria z plaży w Mikoszewie pokazuje więc coś więcej niż tylko nieporządek na brzegu. To niewielki fragment znacznie szerszego problemu, który mimo wielu zmian nadal pozostaje obecny nad Bałtykiem.


tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze