Reklama

Człowiek, który wydobywał historię z dna. Upamiętniono Jerzego Janczukowicza

Był inżynierem, płetwonurkiem, instruktorem nurkowania i kolekcjonerem. Ale przede wszystkim człowiekiem, którego ciekawość prowadziła tam, gdzie dla większości kończyła się możliwość zobaczenia świata, czyli pod wodę. Na domu, w którym mieszkał,1 października odsłonięto Jego tablicę.
Człowiek, który wydobywał historię z dna. Upamiętniono Jerzego Janczukowicza
Prowadzący uroczystość Andrzej Stelmasiewicz z Fundacji Wspólnota Gdańska

Autor: Adam Mauks | Zawsze Pomorze

Jerzy Janczukowicz przez dziesięciolecia odkrywał wraki, organizował wyprawy i wydobywał z dna przedmioty, które dziś są częścią wielu muzealnych kolekcji. 1 października 2026 roku na domu, w którym mieszkał, w Gdańsku-Oliwie, została odsłonięta tablica poświęcona Jego pamięci. Inicjatorem akcji był Andrzej Stelmasiewicz, prezes Fundacji Wspólnota Gdańska.

Jerzy Janczukowicz urodził się 8 października 1938 roku w Wilnie. Do Gdańska przyjechał wraz z rodzicami we wrześniu 1945 roku. To właśnie z tym miastem związał niemal całe swoje dorosłe życie. Jego ojciec inż. Paweł Janczukowicz, absolwent Politechniki Warszawskiej, był jednym z filarów odbudowy zniszczonego Gdańska. 

Badacz podwodnego świata

Po maturze, którą uzyskał w V Liceum Ogólnokształcącym, Jerzy Janczukowicz rozpoczął studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Gdańskiej. Ukończył je w 1963 roku. Równolegle studiował na Wydziale Siłowni Okrętowych PG, jednak tych studiów nie dokończył. Na czwartym roku został powołany do dwuletniej służby wojskowej. To właśnie podczas studiów coraz mocniej angażował się w działalność związaną z badaniem podwodnego świata.

15 listopada 1957 roku został jednym ze współzałożycieli Naukowego Koła Badań Podwodnych przy Politechnice Gdańskiej. Rok później organizacja została przekształcona w Gdański Klub Płetwonurków „Rekin”, a Janczukowicz objął funkcję jego prezesa. Klub szybko stał się ważną częścią jego późniejszego życia.

W willi "Rekin" spotykali się gdańscy płetwonurkowie

Jego siedzibą i magazynami została willa „Rekin” przy ulicy Hołdu Pruskiego 6 w Oliwie. Bardzo charakterystyczny budynek, który po wojnie trafił w ręce rodziny Janczukowiczów w zrujnowanym stanie, z czasem stał się miejscem związanym z działalnością gdańskich płetwonurków. To właśnie tutaj rozwijała się pasja, która zaprowadziła Janczukowicza do najbardziej niezwykłych podwodnych przedsięwzięć. 

Jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń w jego karierze była operacja przeprowadzona w 1961 roku na jeziorze Mamry. Jerzy Janczukowicz, wraz z zespołem, doprowadził do wydobycia kompletnego samolotu bombowego Junkers Ju 188 D2. Maszynę udało się podnieść z dna jeziora i w całości odholować do brzegu. Dalszy los samolotu był jednak zupełnie inny, niż można byłoby się dziś spodziewać. Junkers trafił do huty aluminium w Skawinie, gdzie został przetopiony. Z odzyskanego metalu wykonano…13 246 łyżek i łyżeczek przeznaczonych do barów mlecznych.

Dziś ta historia brzmi niewiarygodnie. W tamtych czasach była jednak częścią ponurej rzeczywistości, w której wartość historycznego znaleziska często przegrywała z praktycznym wykorzystaniem odzyskanego materiału.

Jerzy Janczukowicz nie ograniczał swojej działalności do poszukiwania zatopionych samolotów. W 1973 roku zorganizował pierwszą legalną polską wyprawę do wraku „Wilhelma Gustloffa”, niemieckiego statku zatopionego w styczniu 1945 roku na Bałtyku. Katastrofa ta była jedną z największych tragedii morskich w historii, a sam wrak do dziś pozostaje jednym z najbardziej znanych miejsc związanych z podwodną historią Morza Bałtyckiego. 

Kolejnym niezwykłym znaleziskiem był Messerschmitt Bf 109, wydobyty w 1997 roku z jeziora znajdującego się na poligonie w Drawsku Pomorskim. Samolot został przekazany Fundacji Polskie Orły. Dzięki jej staraniom maszyna została odrestaurowana i doprowadzona do pełnej sprawności technicznej. Dziś znajduje się w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie i jest uznawana za jedyny zachowany na świecie oryginalny Messerschmitt Bf 109 w tak dobrym stanie. To jeden z najbardziej namacalnych śladów działalności Gdańszczanina z willi „Rekin”.

Janczukowicz wychował się w Gdańsku, tu studiował i rozwijał swoją największą pasję. Tutaj pracował jako inżynier, działał jako płetwonurek i instruktor nurkowania. Tutaj również powstało środowisko ludzi, z którymi przez lata dzielił zamiłowanie do podwodnych eksploracji. Jego życie prywatne również było związane z Gdańskiem. Żoną Jerzego Janczukowicza była Barbara Bianga-Janczukowicz, córka Jana Biangi, wybitnego polskiego pięściarza KS Gedania, a potem trenera, także w reprezentacji Polski, w której pracował z legendarnym Feliksem Stammem. 

Ponieważ niedaleko pada jabłko od jabłoni, to pasja motoryzacyjna przeszła z ojca na syna. Jak usłyszeliśmy od byłej żony Jerzego Janczukowicza, syn Michał „przygarnął” czołg, który przez lata stacjonował na rogu ulic Hołdu Pruskiego i Piastowskiej w Oliwie. 

Jerzy Janczukowicz zmarł 27 lipca 2020 roku w Gdańsku. Został pochowany na cmentarzu w Gdańsku-Oliwie.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze