Na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni sobotni mecz 5 kolejki ekstraligi lepiej zaczęła Arka. „Buldogi” zdobyły pierwsze punkty i to oni byli strona przeważającą. Ogniwo, co oczywiste, nie chciało odpuszczać zdobywając punkty na remis 5:5, ale tym razem arkowcy nie dawali za wygraną. Kibice oglądali więc całkiem niezłe rugby. W 26 minucie był już remis 12:12, ale z wyrównania stanu meczu Sopocianie nie cieszyli się zbyt długo. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Gdynianie zdobyli trzecie przyłożenie w tym spotkaniu, a że Dawid Banaszek podwyższył to Arka schodziła do szatni z prowadzeniem 19:12. Co ciekawe, w tej części gry ani razu drużyny nie wiązały się ani razu w młynie.
Druga polowa pokazała, że to jednak nie był dzień Ogniwa. Arka potrafiła wykorzystać słaba dyspozycje ekipy Thomasa Fidlera i po przyłożeniu zdobytym w 75 minucie prowadziła już 34:19 i nie oddała sukcesu do końcowego gwizdka.
Arkowcy wygrali te derby w pełni zasłużenie, zagrali jeden z najlepszych meczów w ostatnich latach. Na drugim biegunie postawa Ogniwa, które zagrało bardzo słabo, przegrywając trzeci mecz z rzędu.
Life Style Catering Arka Gdynia – Energa Ogniwo Sopot 39:26 (19:12)



Napisz komentarz
Komentarze