Reklama

Koniec dyskusji o nazwę. Już wiadomo! Powstanie Gdański Obszar Metropolitarny

Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot zmieni nazwę na Gdański Obszar Metropolitarny. Tak zdecydowała większość reprezentantów gmin i powiatów w sprawie nazwy, którą od 1 stycznia 2027 roku powinien nosić związek metropolitalny w województwie pomorskim. Tym samym w życie wejdzie propozycja wniesiona przez prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, której przeciwni byli zwłaszcza Gdynianie.

Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot powstał 15 lat temu z inicjatywy ówczesnego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Do 2015 roku używano nazwy Gdański Obszar Metropolitarny, a od dekady w używanej nazwie widnieją też dwa trójmiejskie miasta Gdynia i Sopot. Obecnie Obszar to 61 miast, gmin i powiatów z województwa pomorskiego, w których zamieszkuje ponad 1,5 mln mieszkańców. Latem weszła w życie oczekiwana ustawa o związku metropolitalnym w województwie pomorskim, która dała zielone światło do utworzenia związku, a to z kolei pozwala mu na nowe kompetencje oraz dodatkowe setki milionów złotych rocznie na rozwój. 

W poniedziałek, 12 października radni Rady Miasta Gdańska będą debatować nad wnioskiem do Rady Ministrów w sprawie oficjalnego utworzenia związku metropolitalnego na Pomorzu. Jak wyjaśniają w gdańskim urzędzie, zgodnie z ustawą wniosek musi zawierać opinie rad wszystkich zainteresowanych przystąpieniem do związku gmin i powiatów, opinię zarządu województwa i wojewody pomorskiej oraz proponowaną nazwę związku. I właśnie ten ostatni punkt wzbudził w ostatnich dniach najwięcej emocji. Dlaczego?

Ponieważ prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz zawnioskowała, by zgodnie z praktyką stosowaną powszechnie w Europie przyjęto nazwę od największego miasta i ośrodka tworzącego związek, a więc: Gdański Związek Metropolitalny. Taką decyzję mieli wcześniej usłyszeć od niej i zaakceptować inni samorządowcy z Pomorza. Dlatego wniosek z taką nazwą trafił właśnie do przewodniczącej Rady Miasta Gdańska - o utworzenie Gdańskiego Związku Metropolitalnego. Podpisała go, jako wnioskodawca, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Jak go argumentowała?

- Przykłady sąsiadujących ze sobą dużych miast takich jak Kopenhaga-Malmö (Greater Copenhagen), Helsinki - Espoo (Greater Helsinki) czy Nowy Jork - New Jersey pokazują, że nazwa obszaru metropolitalnego ma ważny wymiar promocyjny i nie zmienia równouprawnienia członków. Na całym świecie obszary metropolitalne noszą nazwy swoich głównych ośrodków, a tworzą je dziesiątki gmin o unikalnej tożsamości. Gdynia pozostaje symbolem polskiego modernizmu i kluczowym portem, Sopot, Kociewie, Kaszuby, Powiśle i Żuławy zachowują swój charakter i swoje marki lokalne - podkreśla Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Na stronie Urzędu Miasta Gdańsk opublikowano nawet kilka głosów pomorskich samorządowców, którzy tę nazwę popierają, w tym marszałka województwa Mieczysława Struka. 

- Katalonia, Lazio czy Lombardia to dumne regiony Europy, jednak nikt nie ma wątpliwości, że związki metropolitalne noszą nazwy pochodzące od głównych miast: Area Metropolitana de Barcelona, Citta metropolitana di Roma czy Citta metropolitana di Milano – mówi, cytowana przez gdansk.pl Sylwia Szczurek, burmistrz Krynicy Morskiej.

Cytowany przez ten sam portal Michał Pasieczny, burmistrz Rumi podkreśla, że „Celem metropolii są konkretne korzyści: nowe miejsca pracy, napływ inwestycji, większe wpływy z podatków i skuteczniejsze lobbowanie w sprawach kluczowych dla wszystkich członków, w tym inwestycji transportowych. Region zaprezentowany jako spójny partner ma w tych rozmowach znacznie mocniejszą pozycję niż zbiór konkurujących miast”.

Ale nie wszystkim nazwa z Gdańskiem jako jedynym z trójmiejskich miast przypadła do gustu. Wygumkowanie zabolało Gdynian. W Gdyni chcieliby, aby pozostała dotychczasowa nazwa z Gdańskiem, Gdynią  Sopotem lub przyjęła nową nazwę jako Pomorski Obszar Metropolitarny. Takie propozycje władze Gdyni zgłosiły podczas spotkania włodarzy samorządów obszaru metropolitalnego, które odbyło się online 5 października.

- Władze Gdyni zgłosiły dwie propozycje – Pomorski Obszar Metropolitalny lub pozostawienie obecnej nazwy, do której się przyzwyczailiśmy i która była wynikiem kompromisu wypracowanego przez członków stowarzyszenia. Większość włodarzy uczestniczących w spotkaniu poparła nazwę Gdański Obszar Metropolitalny. Gdynianom historycznie bliższa jest nazwa Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot, natomiast ta kwestia nie przysłania nam głównego celu, dla którego ten związek powstaje. Możemy dyskutować o nazwie, ale pamiętajmy, że mieszkańcy będą nas rozliczać nie z szyldu, tylko z tego, co zyskają na powstaniu metropolii - czy łatwiej będzie im dojechać do pracy, szkoły i lekarza, czy transport będzie lepiej skoordynowany i czy dzięki metropolii zyskają zapowiadany od lat tzw. wspólny bilet – komentują sprawę w Urzędzie Miejskim w Gdyni.

Jednak aby rozwiać wszelkie wątpliwości i uciąć spekulacje Gdynia wraz z grupą Norda, zrzeszającą kilkadziesiąt podmiotów, zaapelowali, by przeprowadzono wśród samorządów należących do obszaru głosowanie nad nową nazwą. Z tym, że opcje były tylko dwie: dotychczasowa nazwa z Gdańskiem, Gdynią i Sopotem oraz zaproponowana przez prezydent stolicy województwa czyli Gdański Obszar Metropolitarny. Nie było więc miejsca i czasu na dyskusję nad inną opcją.
Głosowanie nad nową nazwą zakończyło się w piątek, 9 października w samo południe. Kilkadziesiąt minut później ogłoszono wyniki. 
Za nazwą Gdański Obszar Metropolitarny oddano 45 głosów, za nazwą Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot oddano 13 głosów. Trzy samorządy wstrzymały się od głosu.

Czy wynik zakończy dyskusję? Tego jeszcze nie wiadomo. Przez kilka dni, zwłaszcza w Gdyni, argumentowano, że sam Gdańsk w nazwie nie jest to uczciwe podejście do sprawy. 

Jakub Ubych, radny i wiceprzewodniczący Rady Miasta  z Gdyni przyznaje, że z nazwą zaproponowaną przez prezydent Gdańska się nie zgadza.

- Nie chodzi tylko o samą nazwę - tylko o partnerstwo w budowie metropolii miast stanowiących jego trzon, bo to istota metropolii policentrycznych. Na ten moment czekaliśmy kilkanaście lat. Wszystkie 61 gmin i powiatów zrzeszonych w Obszarze Metropolitalnym Gdańsk-Gdynia-Sopot podjęło już uchwały o przystąpieniu - także Rada Miasta Gdyni. To była wspólna droga. Wójtowie, burmistrzowie i starostowie z Kaszub, Kociewia, Żuław i Powiśla, trzy miasta Trójmiasta, samorząd województwa, kolejne rządy i parlamentarzyści. Pamiętam skąd wyszliśmy. Stowarzyszenie powstało w 2011 r. z inicjatywy Gdańska, jako Gdański Obszar Metropolitalny. W 2015 r. członkowie wspólnie zmienili jego nazwę na Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot. Ta zmiana była świadomym uznaniem, że nasza metropolia jest policentryczna: ma trzy miasta rdzenia i dziesiątki gmin, z których każda wnosi coś własnego. Propozycja ogłoszona teraz cofa tamtą wspólną decyzję sprzed jedenastu lat – komentuje we wpisie w mediach społecznościowych Jakub Ubych. - Nazwa jednego miasta dla metropolii policentrycznej to sygnał, kto jest gospodarzem, a kto gościem. Wysłany na samym starcie związku, osłabia to, na czym związek ma stać przez dekady: zaufanie między równymi członkami. Kompromis z 2015 r. wymagał czasu, cierpliwości i szacunku. Dlatego przetrwał jedenaście lat. Nie oddawajmy go w ciągu jednego tygodnia. Niech fundament z 2015 r. dalej scala wszystkich, którym zależy na silnym i zrównoważonym rozwoju całej metropolii. Niech związek, który powstaje, będzie domem nas wszystkich – i niech jego nazwa mówi to od pierwszego dnia.

Radny odbija piłeczkę prezydent Gdańska, która argumentuje zmianę nazwy tym, że tak się dzieje w Europie i na świecie, że obszary metropolitalne noszą nazwy głównych miast.

- Najbliższy przykład mamy jednak w Polsce. Jedyny działający dziś związek metropolitalny nazywa się Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia - od regionów, nie od Katowic - i nikt nie ma wątpliwości, gdzie leży. Dlatego wydawało mi się, że naturalną nazwą będzie Metropolia Pomorska. Związek sięga od Helu po Gniew i od Lęborka po Krynicę Morską, a samorządowcy i przedstawiciele rządu otwarcie mówią o jego możliwym poszerzeniu. Metropolia z każdym rokiem staje się coraz bardziej pomorska. Taka nazwa niczego Gdańskowi nie odbiera. Gdańsk jest najstarszym miastem metropolii i z mocy ustawy jej miastem centralnym. Nazwa pomorska obejmuje natomiast także tych, którzy od serca metropolii - Trójmiasta - są oddaleni o dziesiątki kilometrów: nadmorskie gminy, lasy Kaszub, Żuławy – uważa Jakub Ubych podkreślając, że martwi go też tryb, w jakim zmiana nazwy się odbyła.

Jak przyznaje, wcześniej na spotkaniach informacyjnych, w których uczestniczył i podczas których  pytał o nazwę, taka nazwa nigdy nie padła. - Metropolię budowaliśmy razem - jako 61 samorządów, w atmosferze przyjaźni i wzajemnego wsparcia. Niech jej nazwa też będzie wspólna. Decyzje podejmowane teraz zostaną z nami na długie lata – dodaje wiceprzewodniczący Rady Miasta w Gdyni.

Gdyński radny Łukasz Piesiewicz zauważa, że pierwszy raz od dawna różne gdyńskie środowiska zjednoczyły się właśnie w kwestii nazwy przyszłej metropolii.

- Gdy we wtorek pojawiła się informacja prezydent Aleksandry Dulkiewicz o Gdańskim Obszarze Metropolitalnym napisałem do prezydent Gdyni prośbę o to, by wystąpiła z kontrpropozycją - by nazwa łączyła i wskazywała na rdzeń metropolii - czyli brzmiała Trójmiejski Obszar Metropolitalny. Czy się uda? Nie wiem. Pisałem kilka miesięcy temu o tym, że Gdańsk z wianuszkiem gmin ościennych na poziomie ustawy zapewnił sobie możliwość dominacji w głosowaniach w przyszłym związku. Dziś jest test tego, czy będzie to wykorzystywał. Za to Gdynianie zdają test na jedność – komentuje w mediach społecznościowych radny Piesiewicz.

Zdaniem Łukasza Piesiewicza Gdańsk wykorzystuje obecną słabość i niestabilność nowej koalicji w Gdyni i narzuca swoją wolę i to nie tylko w kwestii nazwy.

- Również w kwestii siedziby Zarządu Komunikacji Metropolitalnej - instytucji, która zintegruje komunikację we wszystkich miastach na prawach powiatu i komunikację metropolitalną. To 300 miejsc pracy, to realny wpływ na to, czy komunikacja zbiorowa w Gdyni będzie traktowana równorzędnie do komunikacji w Gdańsku. To sprawa na końcu zapewne istotniejsza niż nazwa, ale o nazwie nie zapominajmy, bo to symbol tego, czym ma być metropolia. Partnerstwem czy dominacją jednego miasta – dodaje radny.

Wyłoniona większością głosów nazwa Gdański Obszar Metropolitarny ma być przyjęta przez gdańskich radnych w poniedziałek, 12 października. Mimo tego w sieci nadal „wisi" apel wystosowany przez Stowarzyszenie Miasto Wspólne z Gdyni, miejską organizację społeczną oraz aktywistyczną, by Metropolia – również nazwą – łączyła, a nie dzieliła. Popierający takie stanowisko mogą podpisać wystosowaną petycję do zarządu i rady Stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot oraz Radnych Samorządów Pomorskich.

- 5 października podczas nieformalnego spotkania samorządowców ustalono, że przyszły związek metropolitalny ma nosić nazwę „Gdański Obszar Metropolitalny”. Nazwę ogłoszono następnego dnia. Ostateczna decyzja ma zostać podjęta 12 października przez Radę Miasta Gdańska. Sprzeciw budzi nie tylko sama nazwa, ale również sposób jej wyboru. Metropolia ma być wspólnym projektem 61 samorządów – dlatego jej nazwa powinna być wynikiem partnerskiego porozumienia i pozwalać mieszkańcom całego obszaru się z nią utożsamiać. Popieramy powstanie metropolii i rozwój współpracy w zakresie transportu, planowania przestrzennego i innych wspólnych spraw. Uważamy jednak, że partnerstwo powinno być widoczne także w jej nazwie. Dlaczego chcemy, by powołać Trójmiejski Obszar Metropolitalny lub zachować obecnie funkcjonującą nazwę OMGGS (Obszar Metropolitalny Gdańsk Gdynia Sopot). Nie sprzeciwiamy się metropolii. Sprzeciwiamy się budowaniu jej symbolicznie wokół jednego miasta. Apelujemy o zmianę nazwy na taką, która będzie od początku wyrażała współpracę i równe traktowanie wszystkich partnerów – czytamy w petycji.

Jakich w tym przypadku użyto argumentów?

  • Metropolia to nie tylko Gdańsk. Gdańsk, Gdynia i Sopot tworzą jej najważniejszy miejski rdzeń, a cały związek obejmie 61 samorządów. Nazwa eksponująca tylko jedno miasto nie oddaje tej wspólnoty.
  • Nasza metropolia jest policentryczna. Jej siłą jest współpraca wielu miast i gmin, a nie dominacja jednego ośrodka. Nazwa powinna to odzwierciedlać.
  • Mamy już sprawdzoną nazwę i dorobek. Od 2015 roku funkcjonuje nazwa Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot (OMGGS). Przez lata budowano pod nią rozpoznawalność, identyfikację wizualną i współpracę samorządów. Nie ma potrzeby zaczynać od zera.
  • Jeśli potrzebujemy nowej marki, wybierzmy nazwę wspólną. Naturalną alternatywą jest Trójmiejski Obszar Metropolitalny (TOM) – nazwa odwołująca się do rozpoznawalnego wspólnie Gdańska, Gdyni i Sopotu.

Nowy związek metropolitarny Gdańsk-Gdynia-Sopot czy Gdański zacznie oficjalnie funkcjonować 1 stycznia 2027 r. W styczniu tego roku odbędzie się tez pierwsze zgromadzenie związku, nastąpi wybór zarządu, przyjęcie budżetu i statutu związku. I oby wówczas nie doszło do kolejnych kłótni, bo to wspólne dzieło ma łączyć, a nie dzielić.  

Po głosowaniu, które zakończyło dyskusję o nazwie, stowarzyszenie „Miasto Wspólne" wydało jeszcze oświadczenie.

- Jeśli Gdańsk chce budować partnerstwo z Gdynią, Gdynia musi w przyszłym Związku Metropolitalnym otrzymać siedzibę Zarządu Transportu Metropolitalnego. To jedyne realne podkreślenie partnerskiego podejścia do drugiego największego miasta Związku. Sprawa nazwy związku metropolitalnego pokazała, że Gdańsk zamierza dominować w przyszłej metropolii i nie zamierza działać po partnersku. Głosowanie, które było powtórzeniem decyzji z poniedziałku, decyzji podjętej w gronie samorządowców, pokazuje że Gdańsk w obecnej sytuacji będzie wykorzystywał swoją pozycję w sposób bezwzględny i doprowadzi do marginalizacji Gdyni - czytamy w oświadczeniu.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama
Reklama