Reklama

Szpic pomorski, który nie zna Pomorza. Region użyczył tej rasie wyłącznie nazwy

Coraz częściej mija się go na spacerze. To mały kłębek sierści na sztywnych łapkach, z ogonem zawiniętym jak precel. To szpic pomorski, zwany potocznie pomeranianem.
Szpic pomorski, który nie zna Pomorza. Region użyczył tej rasie wyłącznie nazwy
W praktyce region nad Bałtykiem użyczył tej rasie wyłącznie nazwy. Cała reszta – miniaturyzacja, moda i ukształtowanie charakterystycznego wyglądu – rozegrała się kilkaset kilometrów dalej, na brytyjskim dworze królewskim

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Często można spotkać się z przekonaniem, że jego nazwa odnosi się do miejsca pochodzenia tych psów lub wskazuje, gdzie rozpoczęto ich hodowlę. Tutaj jednak zaczyna się problem: twierdzenie to, powtarzane z pełnym przekonaniem na blogach hodowlanych i w portalach sieci zoologicznych, w rzeczywistości trzyma się na dość kruchych nogach.

Mały wzrostem, wielki duchem

Mimo dramatycznej zmiany rozmiaru pomeranian zachował wyraźne ślady swojego pochodzenia od dużych psów pracujących, hodowanych do pilnowania obejść i inwentarza. Stąd bierze się jego czujność, skłonność do głośnego reagowania na bodźce oraz przekonanie o własnej wyższości – zupełnie niewspółmierne do wagi. To pies odważny do przesady, nieufny wobec obcych, a przy tym mocno przywiązany do domowników. Bez wczesnej socjalizacji czujność łatwo przechodzi w nerwowość, a odwaga – w nieustanne oszczekiwanie sąsiadów.

Sierść to najbardziej rozpoznawalny element rasy. Gęsta, podwójna, z bujnym podszyciem, wymaga regularnej pielęgnacji. Dziś paleta umaszczenia jest znacznie szersza niż w początkach rasy: poza klasycznym pomarańczowym i kremowym zdarzają się osobniki czarne, białe, sobolowe, cętkowane i merle. Uszy pozostały małe i sterczące, pysk zachował lisie rysy, a ogon wciąż jest dumnie niesiony nad grzbietem – czyli dokładnie tak, jak opisywano te psy ponad 200 lat temu, tyle że w znacznie mniejszej skali.

Pies o stu imionach

Zanim ktokolwiek zaczął używać nazwy „pomeranian", ten sam typ psa nosił już z pół tuzina innych mian w całej Europie. We Francji wołano na niego Lulu, w Holandii – Wolfshond, a później Keeshond. Włosi mieli swoją wersję pod nazwą Volpino Italiano. Sami Niemcy rozbili rodzinę szpiców na całą drabinkę określeń zależnych od wzrostu: Wolfspitz, Grossspitz, Mittelspitz, Kleinspitz i wreszcie Zwergspitz, czyli szpic karłowaty – dokładnie ten, którym oficjalnie jest dziś pomeranian według wzorca Międzynarodowej Federacji Kynologicznej (FCI).

W XVIII wieku szwedzki przyrodnik Karol Linneusz opisał ten typ psa łacińską nazwą Canis Pomeranus. To najstarszy poważny trop wiążący rasę z regionem Pomorza, ale warto pamiętać, że stanowił on tylko jedną z wielu etykiet przyklejonych temu psu w Europie. Akurat ta, z zupełnie przypadkowych powodów historii języka, przyjęła się najmocniej i wyparła pozostałe.

Legenda żyje własnym życiem

Czy zatem jedna z kilku nazw regionalnych po prostu wygrała w nazewnictwie? Problem leży głębiej. Po drodze ta skromna etymologia urosła do rangi opowieści o pochodzeniu całej rasy. Wystarczy przejrzeć polskie strony hodowlane i sklepy zoologiczne, żeby zobaczyć, jak ta fraza mutuje z akapitu na akapit.

Duża sieciówka zoologiczna pisze wprost, że historia rasy rozpoczęła się w XIX wieku w niemieckiej części Pomorza. Inny serwis idzie o krok dalej i twierdzi, że szpice miniaturowe masowo występowały na Pomorzu, w Saksonii oraz Holandii, i to właśnie tam rozpoczęła się ich hodowla. Kreuje to obraz, jakby Pomorze było kolebką rasy, a nie jednym z wielu miejsc, gdzie po prostu żyły psy tego typu. Inna marka powtarza niemal to samo zdanie słowo w słowo, a jeden z blogów hodowlanych posuwa się jeszcze dalej: pisze o malowniczym regionie Pomorza jako kolebce rasy, nierozerwalnie związanej z jej historią i dziedzictwem. Wszystko to bez podania choćby jednego źródła na potwierdzenie.

Mechanizm jest prosty i dość zabawny: raz ukute zdanie „nazwa pochodzi stąd, że psy występowały na Pomorzu" z akapitu na akapit zamienia się w mocniejsze „hodowla zaczęła się na Pomorzu", by wreszcie wylądować jako „Pomorze było kolebką rasy". Nikt po drodze nie pyta o źródła.

Metryka z Pomorza, życiorys z Anglii

W praktyce region nad Bałtykiem użyczył tej rasie wyłącznie nazwy. Cała reszta – miniaturyzacja, moda i ukształtowanie charakterystycznego wyglądu – rozegrała się kilkaset kilometrów dalej, na brytyjskim dworze królewskim (głównie za sprawą miłości królowej Wiktorii do tych małych psów). To, co dziś mija się na spacerach, jest więc psem noszącym nazwę regionu, z którym łączy go w gruncie rzeczy tylko językowy przypadek sprzed dwóch stuleci.


tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama
Reklama