W 2024 roku władze Słowińskiego Parku Narodowego ogłosiły przetarg na tak zwane „wykonanie zadań ochronnych na jeziorze Łebsko i jeziorze Gardno polegających na regulacji składu gatunkowego ichtiofauny poprzez odłowy ryb”. Działania te miały być wykonywane w latach 2024 i 2025. Firmy zajmujące się odłowami ryb prowadziły takie działania a złowione przez nie ryby (między innymi leszcz, karp, sandacz i szczupak) były sprzedawane na wolnym rynku. Do kasy parku wpływało 5 procent kwoty z ich sprzedaży.
Cena ryb była zaniżana a wpływy do kasy parku mniejsze
Według doniesień, które trafiły również do słupskiej prokuratury, cena ryb była jednak zaniżana, co powodowało, że wpływy do kasy parku były mniejsze. O nieprawidłowościach informuje między innymi Tomasz Pietrzak z Łeby, który na swoim profilu w mediach społecznościowych mówił o zaniżaniu cen ryb. To właśnie Pietrzak wysłał w tej sprawie oficjalne pismo do władz samorządowych i wojewódzkich.
- Według dokumentacji za 50 ton odłowionej i sprzedanej ryby spółka wpłaciła do kasy parku 16 tysięcy złotych - czytamy we wpisie Pietrzaka. - Ale dokumenty pokazują że te dane przedstawiane przez spółkę i akceptowane przez park to fikcja. Dzięki temu w raportach sprzedaży spółka wpisywała, że na przykład węgorz w detalu był sprzedawany po 30 zł i od tej kwoty spółka do Parku płaciła 5% czyli 1,50 zł za kilogram . Czy gdzieś w Polsce węgorz kosztuje lub kosztował w tym okresie 30 zł?
Na podstawie tych doniesień słupska prokuratora wszczęła śledztwo w sprawie odłowu ryb na jeziorach Łebsko i Gardno w Słowińskim Parku Narodowym. Śledztwo jest prowadzone w sprawie a nie przeciwko konkretnej osobie. Nikomu na razie nie przedstawiono zarzutów, a prokuratorzy sprawdzają dokumentację.
Łukasz Ciżmowski, dyrektor Słowińskiego Parku Narodowego, w rozmowie z dziennikarzem Radia Gdańsk zapewniał, że gospodarka rybacka na tych jeziorach prowadzona jest pod ścisłym nadzorem pracowników parku. Limity przydzielane do odłowów oparte są o naukowe dane.
Pracownik parku podejrzany o korupcję
To jednak nie koniec problemów w Słowińskim Parku Narodowym. Słupska prokuratura, ale tym razem okręgowa, zajmuje się podejrzeniem korupcji, do której miało dojść w parku. Pracownik parku, w zamian za zmiany warunkach zabudowy, oferował swojemu dyrektorowi działki budowlane. Podejrzany został objęty dozorem Policji. Został również zawieszony w czynnościach służbowych.
Z ustaleń śledztwa wynika, że pracownik służby Słowińskiego Parku Narodowego miał obiecać dyrektorowi tego parku korzyść majątkową w postaci prawa własności dwóch działek budowlanych. W zamian miało dojść do naruszenia przepisów dotyczących zagospodarowania przestrzennego i korzystnych zmian warunków zabudowy.
Prokuratura Okręgowa w Słupsku w toku prowadzonego śledztwa przedstawiła pracownikowi zarzut złożenia obietnicy wręczenia korzyści majątkowej w zamian za wydanie pozytywnych uzgodnień środowiskowych. Postawiono mu także zarzut przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego oraz zarzut nielegalnego posiadania broni palnej.
Podejrzany nie przyznaje się do winy
- Do zatrzymania doszło w dniu 22 września tego roku przez funkcjonariuszy Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku na terenie województwa pomorskiego - wyjaśnia prokurator Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku. - Zatrzymanego doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Prokurator przedstawił mu zarzuty podejrzenia korupcji, nielegalnego posiadania broni palnej, przywłaszczenia, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, a także działania na szkodę interesu publicznego.
Podejrzany podczas przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, po czym odmówił składania wyjaśnień. Pracownik parku został objęty dozorem policji. Został również zawieszony w czynnościach służbowych.
- Za popełnienie wyżej wskazanych przestępstw, mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności - dodaje Paweł Wnuk.



Napisz komentarz
Komentarze