200 lat historii Gdańska na dużym ekranie? Takiego filmu jeszcze nie było. Ale będzie!
O tym filmie jako pierwsi pisaliśmy już w grudniu 2024 roku. I o tym, że ma to być wielkie, epickie dzieło na miarę polskiego "Kamerdynera" czy włoskiego "Rzymu" Federico Felliniego.
Wówczas jeszcze reżyserią miał się zająć Filip Bajon. Ale od tego czasu wiele się zmieniło. I ostatecznie reżyserem "Gdańska" jest Paweł Chmielewski, który z tandemem scenarzystów: Marek Klat i Mirosław Piepka pracował wcześniej przy filmie "Polowanie".
W filmie o Gdańsku główną rolę zagra oczywiście miasto
Dlaczego „Gdańsk”? Bo jego historia warta jest opowiedzenia – mówią scenarzyści. To będzie kilkanaście filmowych sekwencji z wielkich momentów życia miasta. Ponad dwieście lat opowiedzianych w dwie i pół godziny.
Mirosław Piepka przyznaje, że główny zaczyn do tworzenia „Gdańska” dało mu wielkie dzieło Felliniego „Rzym”.
- Mniej więcej cztery lata temu obejrzałem ten film po raz czwarty. I uderzyłem się w czoło, myśląc, przecież Gdańsk ma historię nieporównywalną, bardziej czytelną i interesującą niż to, co Fellini przedstawił w „Rzymie” – tłumaczy. – Fakt, że wtedy obowiązywały inne prawidła w kinie. Dzisiaj na ekranie musi być wartko, ze zmianami akcji i to zadanie przed nami.
Marek Klat na pytanie o zmiany, odparł: - Poważną była zmiana reżysera, a w związku z tym koncepcji scenariusza, który powstawał niemal od nowa. Pozostali jednak wiodący bohaterowie: Johanna Schopenhauer i jej syn Arthur, wielki filozof urodzony w Gdańsku. Oczywiście w filmie pokażemy utratę niepodległości przez Polskę, rozpoczęcie II wojny światowej i wojenną hekatombę w mieście, będzie też Sierpień 80. Bo to się wszystko tutaj działo. Ale znajdą się także takie historie, które wpłynęły na mieszkańców, choć się już dziś o nich nie pamięta, jak np. tragiczna powódź z 1829 roku, która "zmiotła" dwie trzecie miasta, epidemia cholery, wielki przekop Wisły, opowieść o gdańskich masonach, czy o wypędzeniu Żydów z miasta, a także pokażemy Wolne Miasto Gdańsk. Przez tę całą, skomplikowaną machinę dziejów poprowadzą nas w wielkim dyskursie dobra ze złem Johanna Schopenhauer z synem Arthurem. To oni będą w filmie narratorami, przekomarzając się, a nawet kłócąc przy ocenach wydarzeń historycznych. Staną się takim łącznikiem przechodzenia z sekwencji do sekwencji. Oboje mieli inny pogląd na świat. Matka prezentowała pozytywistyczne, żeby nie powiedzieć naiwno-dobre spojrzenie, a Arthur, jako przedstawiciel nurtu pesymistycznego w filozofii, uprawiał pewne czarnowidztwo dziejowe. To był bardzo trudny człowiek. Mizogin i jedyne, co kochał, to swoje kolejne psy, które zawsze były pudlami o tym samym imieniu Atma. Poza tymi bohaterami, w poszczególnych sekwencjach będą występować przedstawiciele rodzin polskich, gdańskich, niemieckich, menonickich, żydowskich w różnych pokoleniach.
Najważniejsze punkty w historii
Historia w tym filmie rozpoczyna się w 1772 roku i kończy na czasach współczesnych. Pokazane będą te najważniejsze historyczne wątki, które Gdańsk kształtowały i rujnowały przez 200 lat. Wielkie momenty tego miasta i te najtragiczniejsze. Gdańsk jest bowiem takim miastem, który zapisał się w historii. Na pewno jako miejsce, w którym rozpoczęła się II wojna światowa, i miejsce, w którym narodziła się "Solidarność".
- Właśnie robimy zdjęcia z drona w okolicach Wyspy Spichrzów do powodzi Gdańska z 1829 roku. Przy pomocy technik generatywnych w postprodukcji będziemy zatapiać miasto - opowiada Marek Klat.
Na planie pojawił się też pierwszy aktor - pudel Marka Klata.
- Prawdopodobnie zagra, wszystko zależy od niego - przyznaje scenarzysta. - Na planie muszą pojawić się pudle, bo Artur Schopenhauer zawsze miał psy tego gatunku i każdego z nich nazywał Atmą, czyli duchem ziemi - tłumaczy Klat.
Ale obsady aktorskiej ekipa filmowa jeszcze nie podaje. Są już przymiarki do pewnych nazwisk, jednak jeszcze za wcześnie, żeby je podawać - słyszymy od współscenarzysty i producenta Mirosława Piepki.
Mirosław Piepka mówi, że ten film to spojrzenie z czułością na miasto, jego losy i mieszkańców.
- Poza tym pokazujemy, jak skomplikowanym tworem był Gdańsk, w którym mieszkało aż 18 różnych nacji. Dopóki polityka i wojna nie wkroczyły, to mieszkańcy tych wszystkich narodowości żyli w pewnej symbiozie. Tu kiedyś nawet mieszkało kilkanaście tysięcy Rosjan. To byli ci, którzy uciekli przed rewolucją z Petersburga - tłumaczy scenarzysta.
Jak odtworzyć dawny Gdańsk, powódź i ruiny?
Piepka przyznaje, że dzisiejsze technologie umożliwiają zrobienie takiego filmu. Bo w innym razie taka produkcja nie mogłaby powstać ze względu na ogromne koszty. I tak budżet filmu ma wynieść, oszczędnie mówiąc, co najmniej 30 milionów złotych. Bo jak odtworzyć ten stary Gdańsk, powódź czy ruiny po wojnie? Z pomocą przychodzą właśnie nowe technologie.
Reżyserem filmu jest Paweł Chmielewski - pochodzący z Gdyni, mieszkający w Warszawie i mający już na swoim koncie wiele produkcji filmowych i serialowych.
Na pytanie o wyzwanie odpowiada, że klasyczne myślenie o wyzwaniach w filmie łączy się z tym, że są duże sceny, jest wielu aktorów i statystów, wiele wątków i rozpiętość w latach. I właśnie to wszystko tu jest.
- Ale według mnie wyzwaniem jest to, że scenariusz jest napisany w duchu realizmu magicznego. Na szczęście miałem do czynienia z tym gatunkiem w działalności radiowej i jest mi on bardzo bliski. Kiedy przeczytałem pierwszą wersję scenariusza, to bardziej mi się on skojarzył z Gabrielem Garcią Marquezem i jego książką "Sto lat samotności" czy Jorge Luisem Borgesem niż z Federico Fellinim i jego filmem "Rzym". Dlatego największym wyzwaniem będzie utrzymanie tego stylu realizmu magicznego w naszym filmie. Bo realizm, magia i fantazja zderzają się, tworząc jedną warstwę - tłumaczy Paweł Chmielewski.
Operator Maciej Edelman (syn operatora Pawła Edelmana) pracował już z tą ekipą scenarzystów i reżyserem przy filmie "Polowanie" (zdjęcia kręcono m.in. w Gniewie).
- Dla mnie jest ważne, żeby zróżnicować charakter obrazka, zmieniać obiektywy, kadrowania, rodzaj oświetlenia w taki sposób, żeby oddać ducha różnych epok, o których film będzie opowiadał - mówi.
Na pytanie, jak tata - Paweł Edelman - który kręcił filmy z Romanem Polańskim, Andrzejem Wajdą czy Władysławem Pasikowskim, zareagował na propozycję, żeby to syn robił zdjęcia do takiego epickiego dzieła o Gdańsku, Maciej Edelman odparł: Oczywiście, że powiedział: rób to! Bo to niesamowita przygoda i szansa, żeby stworzyć kino z wielkim rozmachem, osadzonym w epoce, co w dzisiejszym czasie nie jest takie częste.
Zdjęcia z aktorami mają rozpocząć się w Gdańsku na początku przyszłego roku, a premiera filmu zaplanowana jest na 2028 rok.



Napisz komentarz
Komentarze