Po „krwawym piątku”. Pomorze szuka odpowiedzi, jak chronić dzieci przed przemocą

Dodatkowe patrole policji, kontrole procedur, rozmowy z uczniami i pomysły na techniczne zabezpieczenia. Samorządowcy rozważają bramki przy wejściach, dyrektorzy przypominają o zasadach, a psycholodzy wskazują, że najważniejsza walka o bezpieczeństwo zaczyna się od rozmowy z dzieckiem
Po „krwawym piątku”. Pomorze szuka odpowiedzi, jak chronić dzieci przed przemocą
W Mrzezinie policjanci z powiatu puckiego rozmawiali z uczniami m.in. o wzajemnym szacunku, przemocy rówieśniczej oraz zagrożeniach związanych z internetem. Młodsi uczniowie dowiadywali się, jak reagować w sytuacjach niebezpiecznych i do kogo zwrócić się o pomoc. Starszym zwracano uwagę na problem hejtu i cyberprzemocy

Autor: Olek Knitter | Zawsze Pomorze

Jeszcze kilka dni temu szkolny poranek wszędzie wyglądał praktycznie tak samo - zamieszanie na korytarzach, rodzice odprowadzali dzieci do klas, nauczyciele kończyli pierwszą kawę. Dzisiaj to wygląda inaczej - przed niektórymi szkołami stoją policyjne radiowozy, a w pokojach nauczycielskich rozmowy o sprawdzianach i wycieczkach ustąpiły miejsca dyskusjom o bezpieczeństwie uczniów i pracowników.

Tak wygląda rzeczywistość po wydarzeniach nazwanych przez media „krwawym piątkiem”. Najpierw Ostrołęka, potem Leszczydół-Nowiny, gdzie zginęła pracownica szkoły, a kolejne osoby zostały ranne. W internecie niemal natychmiast zaczęły krążyć pogłoski o następnych planowanych atakach. Policja dementowała informacje o rzekomym internetowym „challenge'u”, ale strach zdążył rozlać się po całym kraju.

Strach z internetu

Emocje dodatkowo podsycały informacje krążące w mediach społecznościowych. Niepotwierdzone wpisy, ostrzeżenia i wiadomości przekazywane między uczniami oraz rodzicami sprawiły, że część rodzin zdecydowała się nie wysyłać dzieci na zajęcia. W wielu miejscach piątek, który w internecie zaczęto nazywać „krwawym piątkiem”, stał się dniem szczególnej ostrożności. Na Pomorzu wielu rodziców zostawiło dzieci w domach, a przy szkołach pojawiły się patrole policji. Dyrektorzy przypominali procedury bezpieczeństwa, a samorządy zaczęły organizować narady kryzysowe.

- Zapewnienie pełnego bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży w naszych placówkach oświatowych jest absolutnym i bezwzględnym priorytetem wszystkich samorządów powiatowych w naszym regionie - napisali starostowie województwa pomorskiego w stanowisku przyjętym podczas posiedzenia Konwentu Powiatów Województwa Pomorskiego w Kwidzynie już w piątek 9 października. Jednocześnie zwrócili uwagę, że działania tzw. ostrożnościowe nie mogą prowadzić do tworzenia atmosfery permanentnego zagrożenia.

- Szkoła ma pozostać miejscem bezpiecznym, stabilnym i przyjaznym - zaznaczyli.

To zdanie powtarza się w wypowiedziach wielu dyrektorów i samorządowców, bo ostatnie wydarzenia prowokują pytanie, gdzie znajduje się granica między konieczną ochroną a stworzeniem szkoły przypominającej zamknięty obiekt z kontrolą na każdym kroku.

Co dziecko zabiera do szkoły?

W Szkole Podstawowej w Nowej Cerkwi koło Chojnic informacje o wydarzeniach w kraju również wywołały niepokój. 

- Przyznam, że sama z dużą troską przyglądam się tym wydarzeniom - mówi jej dyrektorka Alicja Kamińska. - Zastanawiam się, co jeszcze możemy zrobić, aby nasze dzieci były bezpieczne, aby potrafiły rozwiązywać konflikty, szanować innych i wiedziały, gdzie szukać pomocy.

Jej zdaniem jednym z elementów poprawy bezpieczeństwa musi być większa współpraca szkoły i rodziców - nie tylko wtedy, kiedy wydarzy się coś złego. Dlatego zaapelowała do rodziców, aby m.in. zwracali większą uwagę na to, co dzieci przynoszą do szkoły.

- Sprawdzajcie, co zabierają ze sobą do szkoły. Nie chodzi o brak zaufania czy nadmierną kontrolę, ale o zwykłą rodzicielską troskę i odpowiedzialność – napisała w liście skierowanym do szkolnej społeczności. Jak podkreśliła, dzieci czasami przynoszą różne przedmioty z ciekawości, dla żartu albo po to, aby zaimponować rówieśnikom. Nie zawsze zdają sobie sprawę, że coś, co wydaje się im interesujące, może stać się zagrożeniem.

- Nie możemy oczekiwać, że szkoła zauważy i przewidzi wszystko, jeśli sami nie będziemy uważni na to, z czym nasze dzieci każdego ranka wychodzą z domu – przypomina.

Bramki, ochroniarze i kontrola plecaków?

Po wydarzeniach ostatnich dni wszędzie pojawiły się podobne pytania: czy obecne zabezpieczenia szkół są wystarczające? Czy wejścia do budynków powinny być kontrolowane? Czy uczniowie powinni przechodzić przez bramki wykrywające metal? A może w szkołach powinni pojawić się ochroniarze?

Takie rozwiązania analizują m.in. samorządowcy w Chojnicach. Burmistrz Arseniusz Finster przyznaje, że po ostatnich wydarzeniach trzeba rozmawiać o tym, jak dodatkowo zabezpieczyć placówki. Jednym z rozważanych pomysłów jest zakup bramek wykrywających niebezpieczne metalowe przedmioty. Innym - możliwość sprawdzania zawartości plecaków uczniów.

Finster nie chce jednak narzucać szkołom jednego rozwiązania. Każda placówka ma bowiem inną specyfikę – inną liczbę uczniów, inne wejścia, inny układ budynku, więc decyzje - jego zdaniem - powinny być wypracowane na radach pedagogicznych i spotkaniach z radami rodziców.

Jednak bramka do wykrywania metalu nie rozróżnia noża bojowego od nożyczek na plastykę, cyrkla, piórnika z metalowym suwakiem czy puszki z napojem. W praktyce oznacza to, że przy kilkuset uczniach wchodzących do szkoły między 7.30 a 7.55 przed drzwiami utworzyłyby się gigantyczne kolejki. Uczniowie tworzyliby unieruchomiony cel dla ewentualnego napastnika przed budynkiem. Co więcej – w większości pomorskich szkół jest po kilka wejść. 

- Jeśli chodzi o bramki bezpieczeństwa, nie podjęto decyzji o ich powszechnym instalowaniu w szkołach. Priorytetem są obecnie działania wzmacniające przygotowanie pracowników szkół, znajomość procedur oraz współpracę ze służbami - przekazała w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Ewelina Gorczyca, rzeczniczka MEN.

Resort edukacji rozesłał natomiast do szkół wytyczne dla nauczycieli dotyczące postępowania w sytuacji zagrożenia ze strony osoby posiadającej niebezpieczne narzędzie lub przedmiot. Ministerstwo zapowiada również aktualizację poradnika „Bezpieczna szkoła” oraz szkolenia z zarządzania kryzysowego dla dyrektorów. Placówki mają być lepiej przygotowane nie tylko do ewakuacji, ale i do sytuacji, w których trzeba znaleźć bezpieczne miejsce i ochronić osoby przebywające w budynku.

A przeszukiwanie plecaków? - Prawo jest w tej kwestii jasne - nauczyciel w Polsce nie ma podstawy prawnej do przeszukiwania prywatnych rzeczy ucznia. Aby nauczyciel mógł nakazać dziecku otworzenie plecaka i przeglądać jego zawartość, potrzebna byłaby wyraźna, pisemna zgoda rodziców.

Szkoła bez otwartych drzwi?

Po ostatnich wydarzeniach część placówek przypomniała także uczniom i rodzicom o obowiązujących zasadach organizacji pracy szkoły. W Zespole Szkół w Chojnicach, w skład którego wchodzą Liceum Ogólnokształcące im. Filomatów Chojnickich oraz Technikum im. Stefana Bieszka, przypomniano, że zgodnie ze statutem uczniowie mają obowiązek przebywania na terenie szkoły zarówno podczas lekcji, jak i przerw.

https://www.zawszepomorze.pl/artykul/29693,wzmozony-nadzor-nad-szkolami-gminy-zukowo-wspolpraca-samorzadu-szkol-i-sluzb

Powód jest praktyczny – w sytuacji zagrożenia szkoła musi wiedzieć, ilu uczniów znajduje się na jej terenie i mieć możliwość zapewnienia im bezpieczeństwa. W przypadku ewakuacji albo jakiegokolwiek niebezpieczeństwa nauczyciele mogą nie wiedzieć, gdzie przebywają wszyscy uczniowie.

Na konkretne działania zdecydował się również Tczew. 

- Chcemy wykorzystać ten moment do uporządkowania i wzmocnienia systemu bezpieczeństwa w miejskich placówkach oświatowych - mówi prezydent miasta Łukasz Brządkowski.

Miasto, we współpracy z policją, uruchomiło dodatkowe patrole w rejonach szkół i przedszkoli. Zwiększona została także obecność Straży Miejskiej w pobliżu placówek. Jednocześnie rozpoczęto analizę rozwiązań organizacyjnych i technicznych. Jednym z elementów ma być audyt monitoringu wizyjnego. Sprawdzone zostaną kamery obejmujące wejścia, bramy, ciągi komunikacyjne oraz teren wokół szkół. Analizie mają zostać poddane także możliwości zastosowania dodatkowych zabezpieczeń, między innymi elektrozamków, z uwzględnieniem wymogów bezpieczeństwa przeciwpożarowego i konieczności sprawnej ewakuacji.

Miasto chce również przeanalizować zasady dostępu do budynków. Chodzi m.in. o ustalenie, kto może przebywać na terenie szkoły, jak wygląda przyprowadzanie i odbieranie dzieci oraz czy osoby z zewnątrz mają właściwy dostęp do placówki. Kolejnym elementem jest kwestia ogrodzenia terenów szkolnych tam, gdzie jest to możliwe i uzasadnione technicznie.

Tczew chce również sprawdzić organizację dostępu do boisk i orlików. W wielu miejscach obiekty sportowe znajdują się na terenie szkoły, co oznacza, że osoby korzystające z nich po południu przechodzą przez przestrzeń, w której wcześniej przebywali uczniowie.

Rozdzielenie tych dwóch obszarów mogłoby poprawić kontrolę nad tym, kto znajduje się na terenie szkoły.

- Sama infrastruktura i obecność służb nie wystarczą – podkreśla Brządkowski. - Ważne jest również to, aby dyrektorzy, nauczyciele, pracownicy obsługi i uczniowie wiedzieli, jak zachować się w sytuacji zagrożenia.

Policja ma być widoczna 

W całym regionie jednym z pierwszych działań były wzmożone policyjne patrole. Policjanci od piątku prowadzą działania w rejonie szkół. 

- W tym czasie nie odnotowaliśmy zdarzeń związanych z bezpieczeństwem w placówkach oświatowych - informuje st. asp. Magdalena Zblewska z Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach. - Równolegle prowadzimy spotkania profilaktyczne z uczniami oraz rozmowy z dyrektorami szkół dotyczące bezpieczeństwa i odpowiedzialności prawnej nieletnich.

Podobne działania prowadzone są w innych częściach województwa. W Kartuzach policjanci regularnie kontrolują okolice szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Sprawdzają nie tylko samo otoczenie placówek, ale także reagują na sygnały pojawiające się w internecie.

W Gdańsku policjanci przeprowadzili już dziesiątki kontroli w szkołach, sprawdzając zgłoszenia dotyczące uczniów, którzy mieli posiadać niebezpieczne przedmioty albo grozić ich użyciem.

- Od chwili pojawienia się informacji o rzekomym internetowym challenge’u policjanci nieustannie prowadzą czynności, aby zweryfikować te doniesienia i zadbać o bezpieczeństwo uczniów. Od piątku gdańscy policjanci przeprowadzili dziesiątki kontroli placówek na terenie miasta, interweniowali w szkołach 18 razy, a trzech uczniów odpowie przed sądem dla nieletnich – informuje mł. asp. Edyta Krefta z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Nie każde zgłoszenie oznaczało realne zagrożenie, policjanci reagowali na każdy sygnał dotyczący ucznia lub innej osoby, która miała posiadać ostry przedmiot albo wypowiadać groźby.

W trzech przypadkach informacje się potwierdziły. Raz uczeń rzeczywiście miał przy sobie ostry przedmiot, a dwa razy doszło do sformułowania gróźb. Nikomu nic się nie stało, ale sprawy nie zostały potraktowane jako niewinne zachowanie.

- W każdym z tych przypadków młodzież tłumaczyła się, że ich nieodpowiednie zachowanie miało być żartem i że nie chcieli, a także nie zrobili nikomu krzywdy - mówi mł. asp. Edyta Krefta. - Mimo to policjanci sporządzili dokumentację, która zostanie przekazana do sądu dla nieletnich. Młodzież musi mieć świadomość powagi sytuacji, a także grożących im konsekwencji prawnych.

Jednak sami policjanci podkreślają, że ich zadanie nie ogranicza się do obecności mundurowych w pobliżu placówek. W szkołach w całym regionie funkcjonariusze spotykają się z uczniami, przypominając zasady bezpiecznego zachowania, odpowiedzialności prawnej i reagowania w sytuacji zagrożenia.

W Mrzezinie policjanci z powiatu puckiego rozmawiali z uczniami m.in. o wzajemnym szacunku, przemocy rówieśniczej oraz zagrożeniach związanych z internetem. Młodsi uczniowie dowiadywali się, jak reagować w sytuacjach niebezpiecznych i do kogo zwrócić się o pomoc. Starszym zwracano uwagę na problem hejtu i cyberprzemocy.

– Słowa mogą ranić, a obrażanie, poniżanie czy ośmieszanie innych, również w sieci, może prowadzić do poważnych konsekwencji - przypominają policjanci.

Psycholog zamiast kolejnego zamka?

Słychać też argument, że pieniądze przeznaczane na dodatkową ochronę mogłyby zostać wykorzystane inaczej. Zamiast kolejnych zabezpieczeń technicznych część ekspertów wskazuje na potrzebę zwiększenia liczby psychologów, pedagogów i wychowawców. Argument jest prosty: nauczyciel, wychowawca czy specjalista, który zna ucznia i ma czas na rozmowę, może wcześniej zauważyć problem. W większości szkół najtrudniej jednak właśnie o czas i dostęp do specjalistów.

- Zamiast zatrudniania ochroniarzy, proponuję wydać te pieniądze na pełne etaty pedagoga i psychologa szkolnego oraz wzmocnienie funkcji wychowawcy klasy – mówi Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. 

Na problem współodpowiedzialności dorosłych zwracał też uwagę burmistrz Kościerzyny Dawid Jereczek podczas obchodów Dnia Edukacji Narodowej 14 października, mówiąc o konieczności większej uwagi na to, czym żyją młodzi ludzie - również w internecie.

- Szkoła i rodzice nie powinni stać po przeciwnych stronach, ponieważ odpowiedzialność za bezpieczeństwo młodych ludzi jest wspólna. Czy my, rodzice, zauważamy to, co robią w internecie? Czy potrafimy rozmawiać z dziećmi? – pytał.

W badaniu "Rówieśnicy 2026" przeprowadzonym na próbie ponad 140 tys. uczniów 6 proc. z nich zadeklarowało, że nie ma ani jednej osoby, z którą może porozmawiać o problemach.

Współpraca: Olek Knitter, Krystyna Paszkowska, Lucyna Puzdrowska


tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama