O czym przeczytasz w 255. numerze tygodnika „Zawsze Pomorze”?
Temat tygodnia: Szkoła po „krwawym piątku”
Najpierw Ostrołęka. Potem Leszczydół-Nowiny, gdzie zginęła pracownica szkoły, a kolejne osoby zostały ranne. W Internecie niemal natychmiast zaczęły krążyć pogłoski o następnych planowanych atakach. Policja dementowała informacje o rzekomym internetowym „challenge’u”, ale strach zdążył rozlać się po całym kraju.
Polecam tekst Małgorzaty Gradkowskieji jej rozmowę z Anną Czarnowską – rzeczniczką Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku, członkinią Pomorskiego Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego oraz Zespołu ds. Hejtu i Przemocy Rówieśniczej.
– Jest coraz więcej treści rezygnacyjnych, materiałów wzbudzających agresję, zamkniętych grup, różnego rodzaju gier – tzw. symulatorów śmierci – i miejsc, które, w mojej ocenie, mogą bardzo negatywnie oddziaływać na młodych ludzi. Widać wyraźną intensyfikację tych zjawisk. Patrząc na to z perspektywy ostatnich lat, mam wrażenie, że ta kula śnieżna cały czas się powiększa. Jeżeli jako dorośli i jako państwo nic z tym nie zrobimy, może dojść do jeszcze większej katastrofy – przestrzega Anna Czarnowska.

Jak Rosja zatruła Polskę trumpizmem? Rozmowa z Grzegorzem Rzeczkowskim
Godna uwagi jest rozmowa Dariusza Szretera z Grzegorzem Rzeczkowskim – dziennikarzem i pisarzem, autorem serii artykułów na temat rosyjskich śladów w aferze podsłuchowej. Opublikował: „Obcym alfabetem. Jak ludzie Kremla i PiS zagrali podsłuchami” (2019), „Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę” (2020), „Szpiedzy Putina. Jak ludzie Kremla opanowują Polskę” (2024), „Ameryka Kremla. Jak Rosja zatruła nasz kraj trumpizmem” (2026). To tej ostatniej książce poświęcona jest rozmowa. Oto jej fragment:
Dariusz Szreter: Lansuje pan tezę, że polityka Donalda Trumpa jest w gruncie rzeczy zbieżna z interesami Kremla. Prezydent USA jednak do tej pory trochę kluczył. Jeszcze we wrześniu podpisał ustawę sankcyjną pozwalającą karać cłami kraje kupujące rosyjską ropę. A tu nagle Trump ogłasza umowę z Putinem odblokowującą sprzedaż rosyjskiego diesla i znów kwestionuje przywództwo Zełenskiego. Skąd ten zwrot właśnie teraz?
Grzegorz Rzeczkowski: Bo pod pretekstem działań na rzecz obniżenia cen paliw w USA próbuje załatwić własny, prywatny deal. Rosja kusi go perspektywą dużych pieniędzy, tym, że stanie się takim miliarderem, jakim jest Putin. Kreml doskonale wie, na jakie impulsy Trump jest podatny, i od dziesięcioleci oddziałuje na niego poprzez sprawy majątkowe oraz finansowe. Wie, jak z nim postępować, by robił to, na czym mu zależy.
Wszystkie te przepychanki i sankcje, którymi Trump straszył, miały w ocenie wielu ekspertów charakter głównie negocjacji biznesowych prowadzonych we własnym interesie. Na szali jest przecież pokusa przejęcia zagranicznych aktywów rosyjskiej spółki paliwowej, są też inne interesy paliwowe, którymi Rosja kusi Trumpa i jego rodzinę.
Współpraca putinowskiej Rosji i trumpowskiej Ameryki opiera się w dużej mierze na pieniądzach, i to dużych, oraz chęci dokonania nowego podziału świata. Obie strony negocjują, mając za nic prawa człowieka, prawo międzynarodowe i ofiary wojny w Ukrainie. Tylnymi drzwiami wprowadzają na polityczne salony nowy porządek, oparty na sile militarnej i sile pieniądza.
Pegasus: Atomowa broń bez atomowych zabezpieczeń
Sejmowa komisja śledcza w poniedziałek, 12 października przedstawiła raport w sprawie Pegasusa.
– Wniosek jest smutny: nie mamy gwarancji, że inwigilacja opozycji się nie powtórzy – mówi Wojciech Klicki, wiceprezes Fundacji Panoptykon, z którym rozmawia Dariusz Szreter.
– Nie róbmy z zagranicznych szpiegów Gangu Olsena: to mogą być osoby pod przykryciem, które dla budowania w swoim środowisku wiarygodności muszą posługiwać się polskimi numerami. Dlatego nie przesądzam, czy Pegasus był użyteczny w walce z obcym wywiadem. To narzędzie, które stworzono do ścigania najpoważniejszych przestępstw, walki z terroryzmem czy zagrożeniami dla stabilności państwa. I być może był do tego używany. Sęk w tym, że korzystano z niego także względem osób, które – co już dzisiaj wiemy – nie powinny być przedmiotem inwigilacji, a decyzja o jej rozpoczęciu była motywowana politycznie – ocenia Wojciech Klicki.
Kolejny, niezwykle istotny krok na drodze do utworzenia metropolii
Dzień 12 października 2026 roku może zapisać się w historii pomorskiej samorządności jako data szczególna. Tego dnia Gdańsk wykonał kolejny, niezwykle istotny krok na drodze do utworzenia związku metropolitalnego. Nie jest to jednak finał wieloletnich starań, lecz początek nowego etapu, w którym polityczne deklaracje i samorządowe aspiracje będą musiały ustąpić miejsca konkretnym decyzjom ustrojowym, organizacyjnym oraz finansowym – pisze prof. Jakub H. Szlachetko, pełnomocnik ds. przekształcenia Stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot w związek metropolitalny.

Dwieście lat historii Gdańska na dużym ekranie
Przejdźmy do trochę lżejszych tematów, choć niezwykle istotnych – do filmu, jakiego jeszcze nie było. Na jego planie była Ryszarda Wojciechowska.
Na Wyspie Spichrzów we wtorek, 13 października ruszyły pierwsze zdjęcia do monumentalnego fresku filmowego o roboczym tytule „Gdańsk”. Jeszcze bez aktorów, ale za to z ujęciami przy użyciu dronów, które po zastosowaniu technik specjalnych posłużą do pokazania m.in. wielkiej i tragicznej powodzi.
Słynni Gdańszczanie: Johanna i Arthur Schopenhauerowie, poprowadzą nas przez dwa wieki chwały, upadku i odrodzenia Gdańska, miasta, które było świadkiem największych tragedii oraz triumfów Europy.
Reżyserem „Gdańska” jest Paweł Chmielewski, który z tandemem scenarzystów: Markiem Klatem i Mirosławem Piepką, pracował wcześniej przy filmie „Polowanie”.
To będzie kilkanaście filmowych sekwencji z wielkich momentów życia miasta. Ponad dwieście lat opowiedzianych w dwie i pół godziny. Nie lada wyzwanie. Mirosław Piepka przyznaje, że główny zaczyn do tworzenia „Gdańska” dało mu wielkie dzieło Federico Felliniego „Rzym”.

Jeżeli w św. Jadwigę deszcz nie pada, to do kapusty Pan Bóg miodu nada
Nasz specjalista od kuchni – Rafał Nowakowski – tym razem zaprasza w podróż przez przysłowia ludowe i zwyczajowe powiedzenia, które są mądrością narodu oraz pozostają w ścisłej łączności z życiem na wsi, pracami w polu, a także ogrodzie.
W związku ze wspomnieniem św. Jadwigi, wypowiadano przed laty, bo dziś tego nie słychać, następujące słowa:
„Jeżeli w św. Jadwigę deszcz nie pada, to do kapusty Pan Bóg miodu nada (powiedzenie związane z Chylonią)”.
Niewątpliwie, jest to bardzo pozytywna wróżba. Oznacza ona nic mniej niż to, że brukiew dojrzeje, a nie zgnije na polu w deszczach i, co najważniejsze, dotrwa do pierwszych przymrozków, bo dopiero ta przemrożona nabywa słodkiego, przyjemnego smaku, który cenimy w zupie z żółtej brukwi.
W przypadku brukwi (zwanej również wrekiem), przemrożenie pełni zbawienną funkcję, przemieniając nieco pastewne warzywo, redukując jego gorycz i uwalniając ukrytą słodycz.

Derby Lechia - Arka, czyli stawka większa niż trzy punkty
O miłośników sportu, a w szczególności piłki nożnej, jak co tydzień, zadbał Adam Mauks.
Ponad 30 tysięcy kibiców na trybunach i atmosfera, której nie da się odtworzyć przed telewizorem. Derby Lechii Gdańsk z Arką Gdynia od lat są znaczącym wydarzeniem w piłkarskiej historii Trójmiasta oraz Pomorza. Gdy ligowa rzeczywistość rozczarowuje, a zwykłe mecze nie wypełniają kibicami stadionów nawet w połowie, na starcie dwóch największych klubów regionu mobilizują się dziesiątki tysięcy ludzi. Skąd bierze się fenomen derbów Trójmiasta? Odpowiedź kryje się nie tylko w futbolu…
„Symfonia błękitu”, czyli wielka sztuka w małym Luzinie
Gabrela Pewińska-Jaśniewicz zaprasza Czytelników do świata kultury.
Mogliśmy tam już oglądać m.in. prace Salvadore Dalego, dzieła Pabla Picassa, grafiki Rembrandta. Przed nami kolejna odsłona wystawiennicza – litografie, drzeworyty, akwaforty oraz akwatinty wybitnego malarza i grafika Marca Chagalla (1887-1985).
Wielka sztuka ponownie zawitała do małego Luzina. „Symfonia błękitu” to wystawa w Galerii Luzino, zobaczymy tam około 80 dzieł, w tym egzemplarze sygnowane przez artystę. Jak informują organizatorzy, prezentowane prace pochodzą z prywatnych kolekcji i w takim zestawieniu oraz formule nie były dotąd udostępniane publiczności. Wśród nich znajdą się nawet własnoręcznie wypisane przez Marca Chagalla kartki pocztowe oraz odbitki próbne pozwalające prześledzić proces powstawania grafik i poznać warsztat jednego z najwybitniejszych twórców XX wieku.
Przed premierą opery „Weiser”
W Operze Bałtyckiej premiera opery „Weiser”, której libretto powstało na podstawie słynnej powieści Pawła Huellego „Weiser Dawidek”. Spektakl po raz pierwszy zostanie zaprezentowany publiczności w piątek, 16 października.
W trakcie intensywnych prób realizatorzy i soliści wyruszyli też na spacer śladami miejsc związanych z powieścią. Próbom, ale i literackiej wędrówce przyglądała się Dominika Wróblewska, która stworzyła swego rodzaju reportaż ilustracyjny z przygotowań do premiery. Powstało 20 ilustracji.
To nie pierwsze tego typu działanie urodzonej w Gdańsku artystki. Doświadczenie zbierała, ilustrując inne wydarzenia czy społeczności, tak w Gdańsku, jak i w Anglii, gdzie studiowała, tam jej przygoda z reportażem ilustracyjnym się zaczęła. Jak mówi, jej specjalnością są uchwycenie ludzi w akcji oraz rysowanie w trudnych warunkach. Rysunek traktuje jak sport. Współpraca z Operą Bałtycką była dla niej wyjątkowym doświadczeniem.
„Weiser”. Muzyka: Ewa Fabiańska-Jelińska, libretto na podstawie powieści Pawła Huellego: Anna Czekanowicz, reżyseria: Romuald Wicza-Pokojski.
Makatki w Bytowie, jakie pamiętamy z domów babć
Wyszywane, haftowane, drukowane oraz malowane. Muzeum Zachodniokaszubskie w Bytowie zaprasza do Domu Zakonnego na wystawę „Sień – kuchnia – łazienka – izba. Kulturowy obraz makatki”.
– Makatka to prosta tkanina z wyszytym, wyhaftowanym czy namalowanym motywem. Często opatrzona tekstem o charakterze moralizatorskim lub żartobliwym – mówi kurator wystawy Łukasz Zołtkowski. – Do Polski trafiła z Niemiec. Zdobiła ściany nie tylko w domach protestantów, ale i katolików czy ludności pochodzenia wschodniego. Największy rozkwit makatek to lata 50. i 60. XX w. Na potrzeby wystawiennicze zaaranżowano cztery przestrzenie. Ukazują miejsca, w których makatki były w domach eksponowane.
W najnowszym „Zawsze Pomorze” – jak zwykle – sięgamy też po tematy spoza Trójmiasta:
- Lucyna Puzdrowska: w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie w poniedziałek, 12 października odbyły się II Kongres Nauczycieli Języka Kaszubskiego oraz gala wręczenia nagród Bëlny Szkólny 2026. W tym roku tytuł zdobyła Lucyna Sorn ze Szkoły Podstawowej w Mostach w gminie Kosakowo. Mimo gorącego czasu, z gośćmi z Kaszub spotkał się premier Donald Tusk.
- Olek Knitter: Zespół naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego, pod kierownictwem prof. Jerzego Sikory i dr. Artura Gintera, zakończył właśnie badania na średniowiecznym grodzisku „Wolność” na cyplu przy Jeziorze Charzykowskim w gminie Chojnice. Funkcjonowało ono tam najprawdopodobniej pod koniec IX wieku i w pierwszej połowie X wieku. Warto podkreślić, że jest to powrót badaczy w to miejsce po 60 latach, bo wcześniej wykopaliska prowadzone były tam w latach 60. XX wieku, a nawet pod koniec XIX wieku.
- Krystyna Paszkowska: fMimo młodego wieku, 7-letni Kacperek z Tczewa został już mocno doświadczony przez życie. Chłopczyk cierpi na nadwzroczność i niedowidzenie obu oczu. Zdiagnozowano u niego także autyzm oraz ADHD. Rodziny chłopca nie stać na kosztowną rehabilitację.

Tygodnik „Zawsze Pomorze” dostępny od piątku, 16 października.
Miłej lektury!
Czytajcie nas: na papierze lub ekranie. „Zawsze Pomorze” w każdej formie zawsze będzie dobrym wyborem!



Napisz komentarz
Komentarze