PATRONAT

Pomorze zbrojeniowe. „Dziękujemy sąsiadom, że pozwalają nam rozwijać technologie”

Stocznie, elektronika morska, radary antydronowe i technologie kosmiczne składają się w sektor obronny, którego na Pomorzu długo nie dostrzegaliśmy. Teraz Invest in Pomerania opublikowało raport „Focus on Pomerania: Sektor Obronny”.
Pomorze zbrojeniowe. „Dziękujemy sąsiadom, że pozwalają nam rozwijać technologie”

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

„Zawsze Pomorze”, patronatRaport, w czwartek 15 października, na Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie, przedstawił Tomasz Grabowski z Invest in Pomerania. To działająca od 15 lat przy Agencji Rozwoju Pomorza (ARP) inicjatywa, która ściąga inwestorów do regionu. Przez ten czas doprowadziła do 237 inwestycji i powstania niemal 27 tys. miejsc pracy. 

Obronności nie było dotąd wśród pięciu sektorów priorytetowych regionu. 

– Od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę widzimy go jako sektor horyzontalny, który dotyka wszystkich sektorów, które aktywnie promujemy – mówił Tomasz Grabowski.

Powody są trzy. Rośnie liczba zapytań od firm z branży obronnej i podwójnego zastosowania (dual use). Pojawiły się ogromne pieniądze, m.in. z unijnego instrumentu SAFE i programów modernizacji Wojska Polskiego. Wreszcie – jak przyznali autorzy – branże, które od lat analizowano osobno: stocznie, elektronikę morską czy nowe technologie, dopiero teraz widać jako jeden łańcuch dostaw dla wojska. Prezentujący przypomnieli też trzy liczby: Polska ma najwyższe w NATO wydatki na obronność w relacji do PKB, w ciągu dekady wyda na nią ok. 2 bln zł, a sektor będzie potrzebował 250 tys. dodatkowych pracowników.

Raport opisuje rynek, technologie w poszczególnych domenach walki – od morskiej po kosmiczną – oraz profile pomorskich firm. Najważniejszy wniosek: pomorski sektor obronny jest zróżnicowany i elastyczny, a jego kompetencje wykraczają daleko poza budowę i remonty okrętów. 

Połowa tygodnia pod zagłuszaniem

W dyskusji najwięcej nieoczywistych tez padło z ust Krzysztofa Kanawki, prezesa Blue Dot Solutions z branży kosmicznej. Zachęcał do rozwijania polskich rozwiązań, przywołując przykład Turcji, która mimo politycznych zawirowań postawiła na własny przemysł, bo w każdej chwili może zostać odcięta od cudzych technologii. 

– Rozwiązania z Atlantyku czy Morza Północnego mogą po prostu nie zadziałać na Bałtyku – przestrzegał przed bezrefleksyjnym kupowaniem gotowych systemów.

Zdecydowanie gorzej niż inni paneliści ocenił współpracę pomorskich uczelni z przemysłem. Ostrzegał przed drenażem talentów przez wielkie zagraniczne firmy: odejście doświadczonego specjalisty to według niego luka na dwa–trzy lata, a w branży obronnej, wymagającej certyfikatów i poświadczeń, taki człowiek jest „na wagę diamentów”. Zwrócił też uwagę na rzadko poruszane ryzyko: co się stanie z technologią, gdy główny inżynier, współtwórca patentu, odejdzie z firmy?

Najmocniej wybrzmiała jego uwaga o zagłuszaniu sygnałów nawigacji satelitarnej z obwodu królewieckiego. 

– W sierpniu przez jeden z tygodni połowa czasu była pod zagłuszaniem – mówił. Paradoksalnie czyni to Pomorze unikatowym laboratorium. – Dziękuję naszym sąsiadom, że pozwalają nam rozwijać technologie – ironizował.

Spawaczy brakuje, cudzoziemców zatrudnić nie można

Beata Koniarska, członkini zarządu PGZ Stoczni Wojennej, przypomniała, że budowa okrętu to tylko 20–30 proc. kosztów w jego cyklu życia – resztę pochłania wieloletnie utrzymanie. Branża płaci dziś za decyzję z 2009, kiedy zamknięto szkoły zawodowe. Stocznie podbierają sobie spawaczy, ściągają ich z emerytur i z zagranicy, a wkrótce o tych samych ludzi upomni się energetyka jądrowa. Maciej Rek, prezes gdyńskiej firmy Enamor, wywodzącej się z Uniwersytetu Morskiego, zwrócił uwagę, że wymogi bezpieczeństwa praktycznie wykluczają zatrudnianie cudzoziemców, nawet świetnych inżynierów z Ukrainy. Tymczasem w brytyjskich czy niemieckich firmach pracownicy pochodzący z innych krajów stanowią oni 20–30 proc. załóg. Przestrzegał też, że koniunktura zbrojeniowa potrwa może 5–8 lat, więc firmy muszą już dziś myśleć o rynku cywilnym.

Dariusz Wichniarek z Advanced Protection Systems wskazał, że wojsko wie, jakie zdolności chce zbudować, ale nie wie, jakim potencjałem dysponuje polski przemysł.

Sławomir Kosakowski, prezes ARP, zapowiedział, że w kolejnej perspektywie unijnej agencja chciałaby mieć 100 mln euro na wsparcie firm dual use – dziesięć razy więcej niż obecnie. Apelował, by energii z elektrowni jądrowej i morskich farm wiatrowych nie oddawać centrom danych, tylko budować za nią na Pomorzu przemysł.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama