Reklama

Słupscy radni chcą, aby urzędnicy pozwali projektantów południowego ringu miasta

Miasto Słupsk powinno od projektanta południowego ringu domagać się odszkodowania za wadliwy projekt. Słupski radny Bogusław Dobkowski chce, aby miasto skierowało sprawę do sądu. Termin gwarancji mija 15 grudnia tego roku. Zdaniem radnego, z powodu wad w projekcie miasto zapłaciło aż o 86 mln więcej za inwestycję niż pierwotnie planowano. Czas realizacji ringu wydłużył się o 16 miesięcy.
Słupscy radni chcą, aby urzędnicy pozwali projektantów południowego ringu miasta
Drugi odcinek południowego ringu Słupska ma być otwarty jeszcze w tym roku. Trwają prace wykończeniowe.

Autor: Hubert Bierndgarski

Budowa południowego ringu w Słupsku, którego głównym zadaniem jest odciążenie ruchu pojazdów z centrum miasta i lepsze skomunikowanie ościennych gmin, trwa od 2023 roku. Droga ma połączyć ulicę Poznańską z ulicą Westerplatte. Nowy łącznik ma około 4 km. Dotacja rządowa na ten cel wyniosła 120 mln zł, ale najniższa oferta przetargowa wyniosła 129 mln zł. Miasto było jednak przygotowane na takie wydatki. 

Problematyczna inwestycja i wady projektowe

Po drodze pojawiło się jednak wiele problemów, co spowodowało, że inwestycja może zamknąć się w kwocie 215 mln zł. Najwięcej problemów związanych było z różnicą między projektem a rzeczywistą sytuacją zastaną na placu budowy. Okazało się bowiem, że część terenów jest podmokła, co znacznie zwiększa koszty inwestycji. Później okazało się również, że w okolicy ulic Bukowej i Jałowcowej trzeba zbudować mury oporowe i wzmocnić istniejące tam skarpy. W okolicy Leśnej odkryto torfowisko, a przy ulicy Słonecznej wody gruntowe mają wysokie ciśnienie. 

Kontrola Komisji Rewizyjnej wykazała wiele nieprawidłowości

Kiedy we wrześniu 2025 roku minął termin zakończenia inwestycji, radni podjęli decyzję o jej kontroli. Raport powstawał od 4 października 2025 roku do 4 lutego 2026 roku. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej skierował nawet sprawę do prokuratury. We wniosku wskazywali brak nadzoru nad projektem, manipulowanie procedurą przetargową i wypłaty nieuzasadnionych dodatków dla urzędników za nadzór nad inwestycją. Pojawił się nawet wniosek o odwołanie wiceprezydent Słupska Marty Makuch, ale wniosek upadł. Prokuratorzy nie dopatrzyli się nieprawidłowości. 

- Prokuratorzy przysłali do miasta postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie słupskiego ringu - mówi Tomasz Czuczak, sekretarz miasta Słupsk. - Po analizie całego materiału dowodowego, zgromadzonego w toku postępowania sprawdzającego, prokuratura stwierdziła w sposób jednoznaczny, że wszystkie opisane w zawiadomieniach zdarzenia nie wyczerpują znamion czynów zabronionych. Czyli prokuratorzy nie dopatrzyli się tego, że ktokolwiek w tej sprawie popełnił jakiekolwiek przestępstwo. W związku z tym odmówiono wszczęcia śledztwa. 

Czuczak przekonywał również, że sam fakt, że w projekcie pojawiały się błędy w dokumentacji czy błędy w prowadzonych działaniach nie jest tożsame z popełnieniem przestępstwa. 

- To się w normalnym procesie inwestycyjnym może zdarzyć. Czynów przestępczych nie stwierdzono - dodaje Czuczak.

Miasto powinno w sądzie domagać się odszkodowania od projektanta

Z tymi stwierdzeniami nie zgadza się jednak radny Bogusław Dobkowski, który skierował do miasta interpelację w tej sprawie. 

- Wadliwa dokumentacja w decydującym stopniu wpłynęła na przekroczenie kosztów inwestycji o 86 mln zł i wydłużenie czasu budowy o 16 miesięcy - czytamy w interpelacji radnego Dobkowskiego, skierowanej do prezydent miasta Słupsk. -  Drugą sprawą jest fakt, że projektant wziął za aktualizację dokumentacji jak za 100% całkiem nowej bez wykorzystania starej, a sprzedał pierwotny bubel prawie bez zmian. Obie te kwestie są do stosunkowo łatwego udowodnienia zarówno w oparciu o stan faktyczny na budowie, jak i protokoły Inżyniera Kontraktu oraz o protokół Komisji Rewizyjnej, który cała rada skierowała do prokuratury. 15 grudnia mija termin gwarancji na dokumentację. Nie odzyskamy od projektanta całej szkody, ale nie może on ujść bezkarnie.

Oficjalnie miasto nie wystosowało jeszcze odpowiedzi na interpelację radnego. Monika Rapacewicz, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Słupsk, odpowiedziała jednak na nasze pytania dotyczące ewentualnego pozwu sądowego. 

- Treść pisma ze strony radnego jest nam znana i przygotowujemy odpowiedź do wnioskującego o informacje. Potwierdzamy, że bierzemy pod uwagę takie rozwiązanie, lecz na ten moment nie możemy przekazać szczegółów dotyczących konkretnych rozwiązań - takich lub innych - wyjaśnia rzeczniczka słupskiego urzędu. 

Część ringu miejskiego jest już otwarta

Warto przypomnieć, że 13 lipca tego roku otwarto odcinek południowego ringu Słupska. Chodzi o fragment obwodnicy miasta między ulicami Arciszewskiego i Westerplatte. Otwarty odcinek ułatwi kierowcom tej części miasta komunikację z centrum tym bardziej, że w remoncie jest również ulica Gdyńska. Na razie po nowej ulicy czasowo nie mogą jeździć ciężarówki z wyjątkiem autobusów.

Nowa droga będzie gotowa do końca tego roku

Całość ringu ma być otwarta dla kierowców pod koniec tego roku. Chodzi o odcinek między ulicami Arciszewskiego i Poznańską. Głównym założeniem południowego ringu Słupska jest odciążenie ruchu w centrum miasta i szybkie połączenie ulicy Poznańskiej (droga krajowa nr 21) z terenami przy ulicy Westerplatte i obecną obwodnicą Słupska. Samorządowcy przekonują, że koszty inwestycji nie przekroczą już kwoty 215 mln zł. 

 

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama WSAiB Studia podyplomowe
Reklama
Reklama
Reklama WSAiB Studia podyplomowe