Cofnięte liczniki wracają na polskie place, mimo cyfrowych zabezpieczeń
Na placu niedaleko Piaseczna stał sedan z ogłoszeniem na 68000 złotych i licznikiem, który pokazywał 142 tysiące kilometrów, tylko że w raporcie z CEPiK spisanym dziewięć miesięcy wcześniej przy przeglądzie widniało 238 tysięcy, a rozbieżności tej wielkości nie da się uzasadnić żadną literówką w wpisie rejestracyjnym. Kupujący, facet z Lublina dobrze po czterdziestce, sprawdził wszystko, co się na takim zakupie sprawdza, i o dziwnej liczbie dowiedział się zupełnie przypadkiem, bo jego mechanik w trakcie wymiany sprzęgła wyciągnął zza podsufitki starą, mocno już pożółkłą fakturę z niewielkiego warsztatu spod Koszalina, dzięki której daty się same ułożyły, a licznik w kokpicie okazał się kłamać od dawna. Sprawa poszła do prokuratury rejonowej w Piasecznie pod koniec stycznia, w aktach figuruje sprzedawca jako osoba prywatna, i ten sam człowiek w międzyczasie zdążył wystawić jeszcze trzy auta, z czego dwa ogłoszenia już zniknęły, zanim ktokolwiek zdążył cokolwiek z nimi zrobić.
Wczoraj, 18:36