Tomasz K., który zabił żonę, a następnie upozorował jej wypadek na torach kolejowych, usłyszał wyrok. Sąd Okręgowy w Gdańsku w poniedziałek, 8 grudnia skazał go na 26 lat więzienia oraz wypłacenie wysokiego zadośćuczynienia najbliższej rodzinie ofiary. Wyrok nie jest prawomocny.
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku zakończył się proces Tomasza K., oskarżonego o brutalne zabójstwo swojej żony, po wszystkim miał upozorować i jej śmierć na wypadek na przejeździe kolejowym w Mezowie. Prokuratura domaga się dożywocia, obrona – kary poniżej 25 lat więzienia. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 8 grudnia.
Zarzuty zabójstwa w zamiarze bezpośrednim oraz sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym poprzez pozostawienie na przejeździe kolejowym samochodu marki Skoda usłyszał 34-letni Tomasz K. W pojeździe na miejscu kierowcy oskarżony umieścił ciało swojej żony, pozorując wypadek kolejowy mający zatrzeć ślady zabójstwa.
49-letni żołnierz jednostki „Formoza” został znaleziony martwy w domu w Mezowie pod Kartuzami. Informację na ten temat podało Radio Gdańsk, wskazując, że mężczyzna najprawdopodobniej popełnił samobójstwo.
Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do jakiego w środę, 10 stycznia wieczorem doszło na przejeździe kolejowym w okolicach Dzierżążna, pod Kartuzami. Pociąg poruszający się po linii Pomorskiej Kolei Metropolitalnej uderzył tam w auto osobowe 31-letniej kobiety. W czwartek po południu o tym, że wypadek mógł zostać upozorowany, by ukryć zabójstwo i o zatrzymaniu mężczyzny, poinformowało Radio Gdańsk.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów