Nie lubię podsumowań, bo są nudne. Wszyscy wiemy, co się wydarzyło. Dotyczy to także muzyki. Jednak koniec roku wymusza rzuceniem okiem przez ramię. Zobaczmy zatem, co się działo w muzyce. Ale nie będzie to typowe podsumowanie w stylu „przyjechali ci i ci”. To będzie przede wszystkim zwrócenie uwagi na to, jak istotnym koncertowo ośrodkiem w końcu stało się Trójmiasto. Oficjalnie przestaliśmy być prowincją, którą od wielkiego dzwonu odwiedzi ktoś znaczący.