Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Makurat Serwis Audi w Gdańsku

Marszałek Struk o Polsce w UE: Pieniądze to ważny element, ale nie jedyny

Zmieniająca się dookoła przestrzeń sprawiła, że i w nas zaszły zmiany. Przedsiębiorcy chętnie zainwestowali w region, wiele osób porzuciło plany o wyjeździe zarobkowym – o 20 latach członkostwa Polski w Unii Europejskiej mówi marszałek województwa pomorskiego, Mieczysław Struk
  • Źródło: materiał informacyjny
Mieczysław Struk
Mieczysław Struk

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Pamięta pan swoje osobiste przeżycia i emocje towarzyszące wejściu Polski do Unii Europejskiej?

Oczywiście, ze tak. Te wspomnienia nadal są żywe w mojej pamięci, ponieważ było to przełomowe wydarzenie nie tylko w skali kraju, ale i dla naszej małej pomorskiej ojczyzny. Towarzyszyła temu ogromna radość, ekscytacja, euforia, ale i wielka niewiadoma: co teraz?

Był pan wtedy radnym sejmiku wojewódzkiego. Jak ten temat był obecny w pracach sejmiku, a także w zakulisowych rozmowach radnych? Pamięta pan czyjś sceptycyzm, obawy, czy też towarzyszył temu powszechny entuzjazm?

Jeśli był jakiś sceptycyzm, to na pewno wszelkie obawy dość szybko opadły. Unia Europejska nie była jakimś mitycznym tworem czy „wyimaginowaną wspólnotą”, która broniła swoich tajemnic. Wręcz przeciwnie. Ruszyły kampanie informacyjne i edukacyjne o Unii Europejskiej. W końcu stała się ona dla wielu osób stałym elementem codzienności, również dla nas w sejmiku. Myślę, że także mieszkańcy Pomorza byli doskonale przygotowani do dołączenia do tej wspólnoty.

CZYTAJ TEŻ: Dwie dekady w unii. Jak wykorzystało ten czas Pomorze?

Rok po wejściu Polski do UE został Pan wicemarszałkiem województwa. Jak przebiegał wówczas proces – z jednej strony – dostosowywania się do wszystkich unijnych wymogów i procedur – z drugiej – starań pozyskiwania dofinansowania na projekty regionalne? Co sprawiało najwięcej trudności?

Rola funduszy europejskich od samego początku była i nadal pozostaje kluczowa. To te fundusze dały silny impuls rozwojowy nie tylko młodemu jeszcze samorządowi województwa, ale wszystkim samorządom i całej pomorskiej społeczności. Przypomnę, że od 2004 roku udało się nam pozyskać blisko 60 mld złotych środków UE na realizację ponad 35 tys. projektów. Nie ma dziś gminy, która by z tego nie skorzystała.

Rola funduszy europejskich od samego początku była i nadal pozostaje kluczowa. To te fundusze dały silny impuls rozwojowy nie tylko młodemu jeszcze samorządowi województwa, ale wszystkim samorządom i całej pomorskiej społeczności. Przypomnę, że od 2004 roku udało się nam pozyskać blisko 60 mld złotych środków UE na realizację ponad 35 tys. projektów. Nie ma dziś gminy, która by z tego nie skorzystała.

Jedną z głównych pomorskich inwestycji, które udało się zrealizować z pomocą unijną jest PKM. Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęła się krystalizować idea budowy pierwszej od 40 lat nowej linii kolejowej w Polsce?

Idea budowy PKM narodziła się w latach 2007-08, kiedy dwaj specjalizujący się w transporcie wykładowcy trójmiejskich uczelni: Andrzej Massel z Politechniki Gdańskiej i Marcin Wołek z Uniwersytetu Gdańskiego zainteresowali tym mnie, gdy pełniłem funkcję wicemarszałka województwa pomorskiego odpowiedzialnego za transport. Wówczas w strukturach Urzędu Marszałkowskiego zaczęto analizować możliwości realizacji tak ambitnego projektu przy wsparciu środków UE, przygotowano studium wykonalności i zaczęto szukać partnerów, którzy podjęliby się tego zadania. Niestety, były to czasy, kiedy w skali całego kraju transport kolejowy był w odwrocie i niewielu wierzyło w powodzenie planów Województwa Pomorskiego budowy pierwszej od 40 lat nowej linii kolejowej w Polsce. Kiedy więc okazało się, że powołane do tego PKP PLK w ogóle nie są zainteresowane budową nowej linii kolejowej na Pomorzu, samorząd województwa podjął w 2010 roku decyzję o powołaniu do realizacji tej inwestycji własnej spółki – PKM SA. Dzięki temu w kolejnych trzech latach powstała cała niezbędna do rozpoczęcia inwestycji dokumentacja projektowa, zdobyte zostały wymagane pozwolenia, wykupione nieruchomości oraz zdobyto dofinansowanie UE. Samą budowę zrealizowano w latach 2013-15 i dzięki temu 1 września 2015 r. oddana została do użytku pierwsza w Polsce linia kolejowa wybudowana przez samorząd – Pomorska Kolej Metropolitalna. Podkreślam – bez UE tak wielki projekt nie mógłby być zrealizowany.

Jaka jest, pańskim zdaniem, największa korzyść, jaką odniosło Pomorze z członkostwa Polski w UE?

Dzisiaj nasze członkostwo w UE, udział w tej wspólnocie, otwarte granice, praca, i studia w krajach UE – są czymś zupełnie normalnym, zwłaszcza dla pokolenia, które wychowywało się już w nowej rzeczywistości. Młodzi ludzie nie pamiętają jak wyglądał region, jeszcze przed rewitalizacją. Przed powstaniem nowoczesnych węzłów integracyjnych, rozbudową szpitali, przebudową dróg wojewódzkich, czy modernizacją linii kolejowych, nowych dworców i peronów. Zmieniająca się dookoła przestrzeń sprawiła, że i w nas zaszły zmiany. Przedsiębiorcy chętnie zainwestowali w region, wiele osób porzuciło plany o wyjeździe zarobkowym. Pomorskie znowu stało się atrakcyjne pod kątem szans i możliwości zatrudnienia.

20 lat polskiej obecności w Unii Europejskiej, województwo pomorskie rozporządziło ponad 60 mld zł dofinansowań w różnych sferach. Czy odważyłby się Pan wskazać jakąś inwestycję, która była chybiona, albo nie zakończyła się osiągnięciem takiego rezultatu, jakiego się spodziewaliście?

Sądzę, że pieniądze, którymi dysponowaliśmy przez te wszystkie lata, zostały bardzo dobrze rozlokowane. A czy odważyłbym się wskazać inwestycję, która nie zakończyła się sukcesem? Aqua Park w Słupsku. Był to szereg problemów w warstwie realizacyjnej, które ciężko spinały się finansowo.

Kiedy więc okazało się, że powołane do tego PKP PLK w ogóle nie są zainteresowane budową nowej linii kolejowej na Pomorzu, samorząd województwa podjął w 2010 roku decyzję o powołaniu do realizacji tej inwestycji własnej spółki – PKM SA. Dzięki temu w kolejnych trzech latach powstała cała niezbędna do rozpoczęcia inwestycji dokumentacja projektowa, zdobyte zostały wymagane pozwolenia, wykupione nieruchomości oraz zdobyto dofinansowanie UE (...) Podkreślam – bez UE tak wielki projekt nie mógłby być zrealizowany

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Unia to codzienność, chociaż dla wielu nadal pozostaje odległą „Brukselą”

Czy ostatnie osiem lat, kiedy rząd centralny delikatnie mówiąc nie sprzyjał samorządności, a i w stosunkach z Unią wykazywał niekiedy daleko posuniętą wstrzemięźliwość, wpłynęły w istotny sposób na współpracę Pomorza z UE?

Na pewno mogę stwierdzić, że odbiło się to bardzo na naszym województwie. Musieliśmy się głowić, jak rozporządzić topniejącymi środkami. Cierpiały niestety na tym jedne obszary, kosztem przeniesienia finansów gdzie indziej, do bardziej „potrzebujących” sektorów. I chociaż wiele planowanych projektów wyhamowało, to pieniądze przeznaczone na mniejsze społeczne projekty, dały wymierne efekty. Mówię tutaj o programach, które wspierały osoby chcące powrócić na rynek pracy, czy zagrożone wykluczeniem społecznym. Możemy się pochwalić bardzo kompetentnymi specjalistami, którzy doskonale znają potrzeby osób, które zgłaszają się do naszych programów i potrafią wyrównać szanse i zintegrować społecznie. Co czasem jest dość trudne, zwłaszcza dla mam, które poświęcają się wychowaniu dzieci, a powrót do pracy jest sporym wyzwaniem.

Jak pocenia pan możliwości rozwoju Pomorza w bieżącej perspektywie finansowej UE? Na ile możemy liczyć? I na co te środki zostaną przeznaczone?

W puli środków do rozdysponowania przez Samorząd Województwa Pomorskiego jest prawie 7,3 mld zł z Funduszy Europejskich. To oczywiście tzw. znakowane pieniądze, co znaczy, że muszą być one przeznaczone na konkretne cele takie jak: mobilność miejska, ochrona środowiska naturalnego, produkcja energii z odnawialnych źródeł, efektywność energetyczna, innowacje w przedsiębiorstwach, aktywizacja zawodowa i integracja społeczna mieszkańców. Jednak trzeba pamiętać, że to jakie konkretnie inwestycje zostaną zrealizowane w danej gminie czy przedsiębiorstwie, zależy w głównej mierze od aktywności poszczególnych władz samorządowych czy właścicieli firm. Bardziej zaawansowaną formą inwestowania funduszy są tzw. instrumenty terytorialne, takie jak Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, Gminne Programy Rewitalizacji czy Rozwój Lokalny Kierowany przez Społeczność. Tutaj oddolnie samorządy, NGO’s czy firmy mają największy wpływ na jakie inwestycje należy przeznaczyć środki. Dlatego zachęcamy do aplikowania o środki unijne. Już rozpoczęły się nabory wniosków. Choć pod względem wydatkowania środków to dopiero początek finansowania na lata 2021-27, Samorząd Województwa Pomorskiego już zamówił dzięki Funduszom Europejskim 36 nowych pociągów, które będą obsługiwały m.in. linie SKM. Ta inwestycja planowana była od lat. Teraz została sfinalizowana w tak dużej skali właśnie dzięki wsparciu ze środków unijnych, zarówno tych na poziomie regionalnym, jak i tych z poziomu centralnego.

Jak pan widzi korzyści pozostawania Polski w UE w sytuacji, gdybyśmy – prędzej czy później – z biorcy netto, mieli przekształcić się w płatnika netto?

To duże nieporozumienie sugerować, że jedyne korzyści, jakie mamy z obecności w Unii, to dostęp do Funduszy Europejskich. To z pewnością bardzo ważny element, ale na pewno nie jedyny. Trzeba pamiętać, że od początku naszej obecności możemy korzystać z możliwości swobodnego przepływu towarów, usług, ludzi i kapitału na całym terytorium UE. To z roku na rok zwiększa naszą zamożność, zwiększa potencjał nasze gospodarki i otwiera ogromne możliwości rozwoju. Dodatkowo, obecność w Unii to w pewnym stopniu gwarancja utrzymywania w naszym kraju zasad praworządności zgodnych z zasadami demokracji liberalnych. Zmiany ustrojowe wprowadzone po 1989 roku, mogą nie być trwałe. Ważne jest zatem, by pozostawać w strukturach, które te przyjęte zasady w pewnym stopniu zabezpieczają. Ostatnia sprawa – to rosyjskie zagrożenie. Widzimy dokładnie, co dzieje się dziś z Ukrainą, która – jak my – była kiedyś w boku państw sowieckich. Dziś, będąc poza Unią Europejską, musi bronić swojej niezależności i suwerenności na polu bitwy, tracąc życie tysięcy swoich obywateli. Obyśmy nigdy nie mieli pomysłów występowania z Unii, bo to się może bardzo źle skończyć.

Pański poprzednik, Jan Kozłowski, bezpośrednio z fotela marszałka przeniósł się do Parlamentu Europejskiego. Czy pana nigdy nie kusiło, żeby swoje bogate doświadczenie w zakresie funkcjonowania mechanizmów unijnych na poziomie regionu wykorzystać w centrali: w Brukseli lub Strasburgu?

Myślę, że moja misja dla Pomorza jeszcze się nie zakończyła i jest jeszcze sporo do zrobienia.


Partnerem cyklu jest Komisja Europejska

20 lat Polski w UE

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama Kampania 1,5 % Fundacja Uśmiech dziecka