Błędna lokalizacja w telefonie. Z Kaszub do japońskiej Osaki
Była niedziela, 31 maja, zbliżała się godzina 22. Pani Beata przebywała w domu znajomych w pobliżu Starej Kiszewy w powiecie kościerskim.
– Spojrzałam na zegarek i nieco się zdziwiłam – mówi nasza Czytelniczka. – Była godzina 5.30. Jako że mam powiązany zegarek z telefonem, chwyciłam za smartfon. Pokazywał tę samą godzinę.
Pani Beata poprosiła o pomoc męża, który kilkakrotnie próbował zrestartować smartfon. Bezskutecznie. W tej sytuacji zrestartował automat i ustawił czas ręcznie, jednak wczesna godzina wróciła.
Alert o burzy tropikalnej w środku Polski
Minęło kilkanaście minut. Na telefon pani Beaty przyszedł alert pogodowy. Poinformowano ją, że… nadchodzi burza tropikalna.
– Spojrzałam na pogodę i zobaczyłam, że według GPS znajduję się w... prefekturze Osaka na wyspie Honsiu. W Japonii – relacjonuje pani Beata.
Próby ponownego ustawienia lokalizacji nie dały efektu.
Następnego dnia, w poniedziałek, 1 czerwca, pani Beata obudziła się, według smartfona, znów w Japonii.
– Zapomniałam, że jestem przestawiona – wspomina nasza Czytelniczka. – Mąż zapytał, czy ma nakładać długie czy krótkie spodnie. Zerknęłam na pogodę, mówię: „Kochany, jest 25 stopni, weź krótkie!”. Ale zjechałam na mapkę, by sprawdzić prognozę na czas podróży, i zobaczyłam, że przebywam cały czas na japońskiej wyspie w pobliżu Osaki. Telefon pokazywał godzinę pierwszą po północy z minutami i 2 czerwca, więc jakby nie patrzeć – jeden dzień z życia mi uciekł.
Około godziny 10 małżeństwo wsiadło do samochodu i ruszyło w kierunku Szczecina. Zablokowanie obecnej lokalizacji w kolejnych aplikacjach i zresetowanie telefonu przyniosły efekty. Po włączeniu automatu smartfon pani Beaty, po 12 godzinach, wrócił do Polski.
Zakłócenia sygnału GPS w Polsce. Czy to rosyjski spoofing?
Co dokładnie stało się z telefonem pani Beaty? I czy problemy z lokalizacją mogły mieć związek z przygotowaniami do cyklicznych manewrów NATO na Bałtyku?
– Teoretycznie jest to możliwe – słyszymy w MON. – Mamy ostatnio dużo do czynienia z zakłócaniem sygnału GPS, choć mogło także dojść do uszkodzenia czujnika GPS w telefonie. Czy miało to związek z ostatnimi manewrami? Mogę tylko powiedzieć, że działania adwersarzy w czasie manewrów zawsze się wzmagają.
Spoofing z Kaliningradu a manewry NATO
Dr inż. kpt. ż.w. Jarosław Cydejko z Wydziału Nawigacji Uniwersytetu Morskiego w Gdyni potwierdza, ze aktywność Kaliningradu w zakłócaniu sygnału GPS jest ciągle dość duża.
– O ile jeszcze półtora roku temu mówiliśmy o jammingu, czyli nadaniu dużej mocy sygnału na tej samej częstotliwości, na której pracują systemy GPS-u, to w ostatnich kilkunastu miesiącach dominuje spoofing polegający na przekazywaniu odbiornikom fałszywej pozycji. Trwa on często nawet przez 80 proc. dnia – mówi dr Jarosław Cydejko.
Dlaczego smartfon pokazuje złą lokalizację?
Ekspert przypomina też, że smartfony, w przeciwieństwie do profesjonalnych systemów nawigacyjnych, mają tańszy chipset, czyli główny układ scalony zarządzający przepływem danych. Jeśli moduł GPS w telefonie padnie ofiarą spoofingu i otrzyma fałszywy obraz z satelitów, może dojść do dziwnego „przemieszczenia” lokalizacji – tak jak w przypadku „podróży” z Kaszub do Japonii.
Niewykluczone, że na podatność urządzenia wpłynęły również specyficzne warunki pogodowe.
– Fakt, że udało się „powrócić z Japonii” podczas jazdy samochodem na zachód, może oznaczać, że właścicielka telefonu wyszła z zasięgu spoofingu – uważa dr Jarosław Cydejko.
Jak chronić się przed błędami GPS?
Ekspert z Uniwersytetu Morskiego w Gdyni przestrzega:
– GPS jest dobrodziejstwem, ale ma też swoje ograniczenia. Nie można się od niego uzależniać.
No i oczywiście bezkrytycznie mu wierzyć. Jak mówią Japończycy: ganbatte. Czyli – nie poddawajmy się.


Napisz komentarz
Komentarze