Reklama

Próba zamachu na Aleksandrę Kosiorek? Ktoś poluzował śruby w kołach auta prezydent Gdyni

W ostatni weekend podczas jazdy odpadło koło w samochodzie, którym podróżował mąż Aleksandry Kosiorek z trojgiem dzieci. Jak powiedziała prezydent Gdyni Radiu Gdańsk, wcześniej w samochodzie zostały poluzowane śruby w dwóch tylnych kołach. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.
Aleksandra Kosiorek, policja, pogróżki
Aleksandra Kosiorek już wcześniej otrzymywała pogróżki, a po ostatnim incydencie otrzymała propozycje objęcia jej policyjną ochroną

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Poluzowane śruby w samochodzie Aleksandry Kosiorek

Prawdopodobnie w ostatni weekend doszło do próby zamachu na życie prezydent Gdyni i jej bliskich. Prezydent Aleksandra Kosiorek przekazała w rozmowie z Radiem Gdańsk, że w ostatnim tygodniu w dwóch tylnych kołach zostały poluzowane śruby. Samochodem w ostatni weekend jechał mąż prezydent i ich troje dzieci. Podczas jazdy jedno z kół odpadło. Do wypadku doszło w trakcie pokonywania trasy 120 km, w tym autostradą.

Policja prowadzi śledztwo

- W poniedziałek, 17 sierpnia policjanci przyjęli zawiadomienie dotyczące narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – potwierdza asp. Marek Kobiałko z KMP w Gdyni. - W tej sprawie niezwłocznie podjęto czynności zmierzające do zebrania materiału dowodowego dającego pełny obraz zaistniałego zdarzenia. Czynności nadal trwają. Zebrany dotychczas materiał dowodowy został przekazany do Prokuratury Rejonowej w Gdyni celem dokonania oceny prawno-karnej oraz ustalenia dalszego toku postępowania.

PRZECZYTAJ TEŻ: Prezydent Aleksandra Kosiorek z zaufaniem większości radnych Gdyni. Burzliwa sesja absolutoryjna

Policja na razie odmawia podania informacji, czy udało się utrwalić podobizny sprawcy lub sprawców na nagraniach monitoringu. Aleksandra Kosiorek już wcześniej otrzymywała pogróżki, a po ostatnim incydencie otrzymała propozycje objęcia jej policyjną ochroną.

Oświadczenie przewodniczącego Rady Miasta Gdyni

Przewodniczący Rady Miasta Gdyni, Tadeusz Szemiot, wydał oświadczenie potępiające próbę zamachu na życie i zdrowie rodziny prezydent Gdyni. Czytamy w nim.:

"Z całą stanowczością potępiamy ten bandycki akt, który mógł zakończyć się tragedią!  Zarówno w imieniu własnym, jak i w głębokim przekonaniu, że całej Rady Miasta Gdyni, wyrażam głęboki sprzeciw i najwyższe oburzenie w związku z informacjami przekazanymi przez Prezydent Miasta Gdyni, Panią Aleksandrę Kosiorek, o celowym poluzowaniu śrub w kołach jej samochodu. To nie jest akt wandalizmu. To bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia w efekcie, którego doszło do odpadnięcia koła w samochodzie w czasie podróży małżonka i dzieci Prezydent Miasta Gdyni. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Niezależnie od poglądów, sympatii politycznych czy toczonych sporów, nigdy nie może być przyzwolenia na tego typu bandyckie akty. Narażanie na niebezpieczeństwo drugiego człowieka to przekroczenie wszelkich cywilizowanych granic.

Policję dopingujemy do szybkiego ustalenia i zatrzymania sprawców tego skandalicznego czynu.

Przesyłamy wyrazy pełnego wsparcia dla Pani Prezydent oraz jej bliskich."

Prezydentka Gdańska: Nie ma zgody na przemoc

Na incydent zareagowała także Aleksandra Dulkiewicz, prezydentka Gdańska. Podkreśliła, że to co spotkało Aleksandrę Kosiorek  i jej bliskich, jest absolutnie niedopuszczalne i trudno przejść obok tego obojętnie. 

- Poluzowanie śrub w samochodzie to nie jest żart, wybryk czy forma protestu – to realne zagrożenie życia i zdrowia - napisała Dulkiewicz. - Możemy się różnić, możemy ostro dyskutować i mieć zupełnie inne poglądy. Ale nigdy nie może być zgody na przemoc, zastraszanie ani narażanie kogokolwiek na utratę życia.

Wpis zakończyła deklaracją pełnego wsparcia prezydent Gdyni. Wyraziła też nadzieję, że sprawca zostanie złapany i poniesie konsekwencje swoich działań.

Aleksandra Kosiorek: Dobrze pamiętam, które profile hejterskie wrzucały zdjęcia mojego domu do sieci

Mam nadzieję, że policji uda się  ustalić, kto za tym stoi - mówi Aleksandra Kosiorek, prezydent Gdyni

Co się konkretnie wydarzyło w ostatnią niedzielę?

Nie było mnie w samochodzie podczas tego zdarzenia. W ostatni weekend pracowałam, a mąż zabrał dzieci na kemping. Już wcześniej słyszał, że coś w aucie stuka, ale myślał, że może to być problem z łożyskiem. Kiedy wracał z tego wyjazdu, stukanie się bardzo nasiliło. Zaczął hamować. Podczas hamowania odpadło jedno tylne koło, „uciekając" w pole tak, że musiał po nie iść. Na asfalcie leżały pogubione śruby. Okazało się, że drugie tylne koło też było poluzowane.

 Gdzie zwykle stoi Państwa samochód?

Przed tym wyjazdem samochód stał na zewnątrz na ulicy. W  najbliższym otoczeniu nie ma monitoringu oprócz naszej kamery, która jest skierowana w miejsce, gdzie się wchodzi przez furtkę na posesję. Niestety, jest ustawiona pod takim kątem, że nie „widziała" samochodu.

 Czyli szanse na wykrycie sprawcy maleją?

Gdyby samochód był w obszarze objętym monitoringiem,  na pewno byłyby większe. Złożyłam zawiadomienie na policję. Biegły sprawdza teraz, czy śruby mogły poluzować się samoistnie. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Cieszę się, że policja potraktowała tę sprawę  poważnie i mam nadzieję, że uda się jej ustalić, kto za tym stoi.

Dostaje Pani pogróżki?

Tak. Dotąd jeszcze nie składałam w ich sprawie żadnych zawiadomień,  ale teraz zaczynam  to rozważać. 

Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, ma stałą ochronę. Czy w Pani przypadku, po ostatnim zdarzeniu, zatrudnienie podobnej ochrony wchodzi w rachubę?

W budynku Urzędu Miasta mamy Straż Miejską, więc na razie zwiększymy intensywność patrolowania urzędu przez jej funkcjonariuszy. Natomiast co do ochrony, jeszcze nie podjęłam decyzji.

Niektóre komentarze wiążą to, co się stało, z nasileniem internetowej agresji. Zauważyła Pani ostatnio wzrost hejtu w sieci?

Tak, zdecydowanie zauważam wzrost hejtu i agresji w przestrzeni internetowej. Dotyczy to nie tylko osób pełniących funkcje publiczne, ale również mieszkańców, dziennikarzy czy osób zaangażowanych społecznie. Internet daje możliwość szybkiego wyrażania opinii, ale niestety często obniża też barierę odpowiedzialności za przekazywane treści. Doświadczam tego osobiście. Dobrze pamiętam, które profile hejterskie wrzucały zdjęcia mojego domu do sieci. Krytyka jest naturalną i potrzebną częścią życia publicznego – także ja jestem gotowa jej słuchać. Czym innym jest jednak krytyka, a czym innym obrażanie, pomawianie czy kierowanie gróźb. Nie powinniśmy pozwalać, aby hejt i agresja stały się normalnym językiem debaty publicznej.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Yhhg 18.08.2026 18:00
Poważnie...? Zamach...?