Teatr w Teatrze. Poczet aktorów zapomnianych

W tym roku Teatr Wybrzeże obchodzi 80-lecie. W cyklu „Poczet aktorów zapomnianych” przypominamy aktorów tej sceny sprzed lat.

Nie znalazłam już nikogo, kto pamiętałby Helenę Sokołowską. Nie ma nawet gdyńskiej sceny Teatru Wybrzeże, gdzie zagrała swoje pierwsze tutaj, ważne role.

Helena Sokołowska w spektaklu „Aktor", Teatr Wybrzeże, 1959.  (Fot. Tadeusz Link/Zbiory Muzeum Narodowego w Gdańsku
Mecenasem Kolekcji Fotografii Teatralnej Tadeusza Linka jest Port Lotniczy Gdańsk)

Sztuki aktorskiej uczyła się najpierw we Lwowie, tam w roku 1890 przyszła na świat. W latach 30. grała już u samego Leona Schillera w Teatrze Polskim w Warszawie. Na Wybrzeże przyjechała w styczniu 1949 roku. Zaprosił ją do Gdyni wielki Iwo Gall, który raczej stawiał na młodzież, starszych aktorek na ogół nie angażował. Ale panią Helenę cenił nadzwyczaj. Może dlatego, że – jak sama wspominała - jej stosunek do teatru zawsze był młodzieńczy i pełen pasji.

Ciotka Heka. Tak ją nazywała aktorska młodzież tych pierwszych lat Teatru Wybrzeże. W ich opowieściach, aktorów wszak już też w większości zapomnianych, pozostała: „wyborną aktorką, nadzwyczajnym człowiekiem, kochaną i cenioną przez wszystkich”. Stawiająca na przełomie lat 40. i 50. pierwsze kroki w gdańskim teatrze, młodziutka Zofia Mayr, dawno, dawno temu opowiadała mi, jak to zwierzała się pani Helenie z problemów sercowych. Potrafiła słuchać. I utulić. 

Przede wszystkim potrafiła grać! Heleny Sokołowskiej kreacje wybitne na Wybrzeżowej scenie to przede wszystkim Pani Parnelle w „Świętoszku” („świetnie rozegrana scena na schodach była arcydziełkiem aktorstwa”). Po spektaklu „Aktor”, gdzie grała rolę Hrabiny pisano: „jakąż ulgę i poczucie pełni w tym zakresie przynosi Norwidowski wiersz w ustach aktorki starszego pokolenia”. Jej ostatnia rola, starej Królowej Eleonory w sztuce „Życie i śmierć króla Jana” Szekspira to aktorski kunszt sporej klasy. „Z wielką radością zobaczyliśmy znów na scenie Helenę Sokołowską” – cieszyli się recenzenci. Miała 71 lat. Zmarła dwa lat później. 

Pozostały fotografie… I głos! Na taśmach filmowych. W malarskim arcydziele Wojciecha Hasa „Pożegnania” z 1958 roku zagrała ciotkę głównego bohatera -Walerkę. Epizod zaledwie, który jednak zapamiętuje się na lata. Jest też scena kręcona na plaży w Orłowie w filmie Jerzego Morgensterna „Do widzenia, do jutra” z roku 1960. Pani Helena jako elegancka, starsza pani przy kawiarnianym stoliku z czułością przypatruje się zakochanej parze (Teresa Tuszyńska i Zbigniew Cybulski). 

Epizod zaledwie, a jednak zwróciła moją uwagę już lata temu, gdy jeszcze nie widziałam, że była jedną z pierwszych aktorek gdańskiej sceny. 

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama