Trwa ogólnopolska dyskusja na temat „Lalki” na Netfliksie. Najpierw obejrzał ją mój mąż, który lubi klasykę. Mimo to okazał się nową jej wersją zachwycony.
- Obejrzałaś? – zapytał. – Niezwykle wciąga – oznajmił. Przez pół dnia blokował dostęp do Netfliksa „połykając” sześć odcinków jednego dnia.
Jak już się do tej nowej „Lalki” dobrałam, doznałam fascynacji. Nie rozumiem krytyki nad jej adaptacją, bo tak ją traktuję. Serial ma już na Netfliksie ponad 2,5 mln wyświetleń i jest jednym z najchętniej oglądanych seriali nieanglojęzycznych na tej platformie – wynika z oficjalnych danych. Może dzięki nowej wersji dotarł do młodych odbiorców?
Podziwiam odwagę Pawła Maślony – za unowocześnienie powieści, wprowadzenie nowych, bardziej współczesnych dialogów, nowych postaci – jak Marianna – pokojówka Izabeli, akcenty emancypacji, fenimizmu, hardej postawy głównej bohaterki, czy niezwykłego zakończenia serialu, który idzie w kierunku społecznego postępu.
Myślę, że gdyby Bolesław Prus żył w naszych czasach, nie obraziłby się za tę interpretację. Zatem nie gniewajmy się na współczesnych reżyserów, którzy szukają nowego sensu w klasyce, próbując nadać mu akcent współczesności, dajmy im pofantazjować. My też na tym korzystamy, pobudzając swoją wyobraźnię.
Aktorzy też zachwycają. Główni bohaterzy: Tomasz Schuchardt (rodem ze Starogardu Gdańskiego) jako Wokulski - świetna rola, nie pierwsza. Sandra Drzymalska jako Izabela (też Pomorzanka - z Wejherowa) – zupełnie inna od tej, jaką znamy, a Jacek Braciak jako Łęcki – kolejny raz mnie swoim nowym wcieleniem zaskoczył. W ogóle obsada tej wersji „Lalki” jest świetna. Ta kinowa również!
Serialowa „Lalka” trzyma w napięciu, często szokuje, m.in. językiem, zaskakuje. Ma znakomitą oprawę - scenografia, kostiumy, muzyka... Ogląda się ją z ogromną przyjemnością.
Jaka „Lalka” jest więc prawdziwa? Dla mnie obie. Nie mogę doczekać się nowej ekranizacji, która będzie miała premierę w kinach 30 września. Jestem pewna, że ją także pokocham.



Napisz komentarz
Komentarze