Centrum Chojnic boryka się z tym samym problemem, co większość miast w Polsce, w których nie ma na co dzień tłumu turystów czy wieczornego życia studenckiego. Od wielu lat ruch na Starym Rynku – po wakacjach - na wiele miesięcy zamiera, a sklepy i punkty usługowe „padają” jeden za drugim. W ich miejsce rzadko powstają nowe, a tym bardziej takie, które są w stanie utrzymać i wyżywić właścicieli przez cały rok. Przez centrum się przechodzi, ale rzadziej się już do niego idzie.
Od wielu też lat toczy się więc również w Chojnicach dyskusja na temat tego, jak „konkurować” z galerią handlową w Lipienicach czy coraz popularniejszymi tzw. parkami handlowo-usługowymi na obrzeżach centrum, które mają w ofercie wygodne parkingi, jak chociażby ten przy ul. Bytowskiej. Póki co, rozwiązań żadnych konkretnych nie ma.
Kierowcy na deptaku
Pojawił się za to bardzo kontrowersyjny pomysł „puszczenia” ruchu samochodowego przez sam środek miasta! Zgodnie z pomysłem przedstawionym przez burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera kierowcy mogliby przejechać z ulicy Cechowej w ulicę Młyńską i tym samym przeciąć deptak na ulicy Kościuszki – 31 Stycznia. Nie ma wątpliwości, że to spowodowałoby bardzo duże realne zagrożenie dla pieszych, dla dzieci czy dla rowerzystów… Skąd więc idea wpuszczenia samochodów na rynek, która zbiegła się w czasie z wprowadzeniem zakazu jazdy po mieście elektrycznymi hulajnogami?
- Wkrótce w okolicach centrum Chojnic powstanie 550 nowych lokali mieszkalnych. W bezpośredniej strefie centrum zamieszka więc około 1500 osób więcej. To powinno powodować większe zainteresowanie ofertą Starego Rynku. Dlatego teraz jest właściwy moment dla kupców, przedsiębiorców, handlowców, usługodawców z tej strefy, aby zaproponować nowym i obecnym mieszkańcom nowe rozwiązania – mam na myśli nowe oferty czy godziny otwarcia. Ale na to, jako miasto, wpływu nie mamy – tłumaczy burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Włodarz przyznaje, że powrócił teraz do tematu nowej organizacji ruchu na Starym Rynku po rozmowie z właścicielem Domu Towarowego Libera Wojciechem Liberą (dom towarowy znajduje się w samym centrum miasta).
- Tak, rozpocząłem rozmowy z właścicielem Domu Towarowego Wojciechem Liberą na temat skomunikowania ulicy Cechowej z ulicą Młyńską. Miałaby być to droga jednokierunkowa z nakazem skrętu w prawo w ulicę Młyńską, na której znalazłyby się też nowe miejsca parkingowe przy Domu Towarowym Libera, przy poczcie i przy tej narożnej kamienicy. W Chojnicach jesteśmy przyzwyczajeni przez ostatnie 25 lat, że po Starym Rynku między ulicą Kościuszki a 31 Stycznia możemy swobodnie spacerować. Ale dla Starego Rynku nowa organizacja ruchu mogłaby być jednak dobra – mówi burmistrz Arseniusz Finster.
Włodarz tę propozycję argumentuje tym, na co zwrócił mu uwagę właściciel Domu Towarowego Libera, że w przeciwieństwie do ulicy 31 Stycznia czy Kościuszki, gdzie nie ma ruchu samochodowego i jest sporo pustych lokali wzdłuż ulicy Młyńskiej, przy której można parkować, w zasadzie pustych nieruchomości na wynajem lub sprzedaż nie ma.
"Odkopany" projekt
Czy Arseniusz Finster pamięta, że do tej pory był… przeciwnikiem wpuszczania samochodów do centrum?
- Przez wiele lat byłem przeciwnikiem, ale w tej chwili ten pomysł z Wojtkiem Liberą odkopujemy. Będę próbował przekonać do tego pomysłu zarząd Samorządu Osiedlowego nr 1, abym nie mógł zarzucić sobie, że nie spróbowałem zrobić tego dla ożywienia centrum. Jeśli to będzie kiepsko funkcjonować, zawsze można przecież wrócić do pierwotnego stanu, jaki jest dzisiaj – mówi Arseniusz Finster.
Pomysł wpuszczenia ruchu na rynek krytykuje bardzo wielu Chojniczan – na różnych forach internetowych czy w bezpośrednich rozmowach. Tym bardziej, że rozpoczęcie rozmów na ten temat zbiega się w czasie z wprowadzeniem zakazu poruszania się po strefie centrum elektrycznymi hulajnogami. Zakaz ten wchodzi w życie 1 października.
Niestety, w tym przypadku za nieprzepisową jazdę kilku osób, które powinny być za to ukarane, konsekwencje muszą ponosić wszyscy użytkownicy hulajnóg. Działa tu więc, niestety, karanie zbiorowe. A kto poniesie odpowiedzialność za nieostrożnych czy popisujących się na rynku kierowców? Niestety, konsekwencje zderzenia pieszych z samochodem będą inne niż z hulajnogą….
Wychodzi więc na to, że jadący za szybko hulajnogą jest niebezpieczny dla pieszych, ale pierwszy z brzegu „matoł” w samochodzie, chcący piskiem opon zaszpanować w centrum miasta przy innych (np. siedzących latem pod parasolami przy chłodnym napoju) niebezpieczny już nie jest?

Na pewno kilka czy kilkanaście nowych miejsc parkingowych nie ożywi w żaden sposób centrum miasta. Jeśli nie będzie w nim życia wieczorami, nie będzie przez kilka miesięcy w roku oferty godnej wizyty, to na nic kolejne płatne miejsca parkingowe (galerie mają darmowe miejsca parkingowe lub przynajmniej darmowe parkowanie przez określony czas). Trzeba zrobić wszystko, by ludzie chcieli na Stary Rynek przyjść, pospacerować, spędzić rodzinnie czas, a nie jeszcze ich odstraszać hałasem, smrodem spalin, piskiem opon i niebezpiecznymi manewrami samochodów.



Napisz komentarz
Komentarze