– Spotkaliśmy się tutaj po raz pierwszy, a na pewno nie ostatni. Ta inwestycja jest planowana od kilkunastu lat, ale miasto z ludźmi stąd nie rozmawiało i nadal za bardzo nie rozmawia – tak Michał Błaut ze Stowarzyszenia Dolina Królewska otworzył piątkową (2 października) konferencję prasową mieszkańców Piecek-Migowa, zorganizowaną pod blokami przy ul. Wileńskiej.
Stowarzyszenie od lat sprzeciwia się planowanemu przebiegowi trasy przez Wrzeszcz. Tym razem głos zabrali jednak mieszkańcy Moreny – dzielnicy, dla której, jak przekonują władze miasta, tramwaj ma być jedną z największych korzyści.
– Nas jest ponad 800 mieszkańców w tych wszystkich blokach – podkreślała Agnieszka Goździk.
Kilkanaście metrów od tunelu
Na odcinku przez Morenę tramwaj ma zjechać w tunel pod ul. Wileńską. Wzdłuż niej stoją bloki z wielkiej płyty, jedne z najstarszych na osiedlu. Według mieszkańców najbliższy z nich (Wileńska 55) znajduje się 13 metrów od osi planowanego torowiska, Wileńska 53 – 28 metrów, a pozostałe w odległości ok. 20–30 metrów.
Agnieszka Goździk przypomniała, że w 2021 roku budynki przy Wileńskiej 53–61, Zabłockiego 1 oraz przy ul. Bohaterów Getta Warszawskiego zostały poddane inwentaryzacji przez firmę Ingeo, autora dokumentacji projektowej, działającego na zlecenie miasta. Z dokumentu wynika, że budynki są narażone zarówno w trakcie budowy, jak i później – z powodu drgań przy eksploatacji linii. Bloki przy Wileńskiej 53 i 55 znalazły się ponadto w strefie poważnego zagrożenia osuwaniem się gruntu podczas kopania wykopu pod tunel.
– O tych zagrożeniach miasto nie tylko nas nie poinformowało, ale raczej starało się ukryć dokumentację, która je opisuje. Dostęp do niej uzyskaliśmy dopiero po procesie sądowym – mówiła Goździk.
Jej zdaniem, inwentaryzacja była powierzchowna: oceniono jedynie elewacje, bez badania fundamentów. Pominięto też niektóre bloki, np. przy ul. Zabłockiego 2, choć stoi w podobnej odległości od torowiska, co objęty inwentaryzacją budynek nr 1. Szczegółowe rozpoznanie ma przeprowadzić dopiero wykonawca, po podpisaniu umowy z miastem.

Mieszkańcy przywołują przykład z warszawskiego Ursynowa, gdzie przy budowie tunelu ucierpiał blok przy ul. Hirszfelda, oddalony o ok. 60 m od jego osi.
– Tamtejsi mieszkańcy nie mogą liczyć na odszkodowanie, bo za przyczynę uznano wady konstrukcyjne budynku. O wadach naszych bloków nic nie wiemy, bo nikt ich nie zbadał. A nasze bloki mają ponad 50 lat. Linia tramwajowa prawdopodobnie tylko przyspieszy ich koniec – mówiła Agnieszka Goździk.
– Nie chodzi tylko o szkody budowlane. Stawką jest życie ludzkie. Jeśli zawali się blok, mogą być ofiary śmiertelne. Kto wtedy weźmie za to odpowiedzialność moralną i karną? – pytał Przemysław Jusewicz, mieszkaniec pobliskiej ul. Zabłockiego.
„Kompletny slalom”
Mieszkańcy przypominają, że wedle planów z 2014 roku, tramwaj z Gdańska Południe miał jechać prosto, od dawna przewidzianą rezerwą komunikacyjną wzdłuż obecnej Nowej Politechnicznej, aż do plac Komorowskiego we Wrzeszczu – z dala od istniejących budynków. Dwa lata później zaprezentowano wariant okrężny, przez Morenę, z tunelem pod Wileńską i wjazdem na Al. Grunwaldzką przez ul. Bohaterów Getta Warszawskiego.
– Mamy na wprost rezerwę komunikacyjną od 60 lat, a trasa ma objeżdżać i na koniec wbijać się w Bohaterów Getta Warszawskiego.To kompletny slalom.Trasa jest irracjonalna i nikt nigdy nie wytłumaczył, dlaczego taką decyzję podjęto – mówił Błaut.
Według mieszkańców, już na spotkaniu informacyjnym w 2016 roku – „informacyjnym, nie konsultacyjnym”, jak zaznaczała Agnieszka Goździk – mieszkańcy Moreny sprzeciwiali się przebiegowi torowiska przez ulicę Wileńską. Bez analizy pominięto, ich zdaniem, wariant z lat 2017–18 przez ul. Łostowicką, pozwalający dojechać z Oruni Górnej do Wrzeszcza w kilkanaście minut.
Mieszkańcy powołują się też na prognozę ruchu z 2024, z której ma wynikać, że zainteresowanie linią GPW będzie spadać po uruchomieniu PKM Południe, planowanym na 2030, i po przedłużeniu ul. Nowej Abrahama.

Michał Błaut zastrzega, że protestujący nie występują przeciw mieszkańcom Gdańska Południe.
– Nikt tu nie jest przeciwko trasie. Ale są warianty lepsze. Tramwaj przez rezerwę Nowej Politechnicznej przydałby się zwłaszcza ludziom z dolnej Moreny, z okolic ulic Lema czy Myśliwskiej, gdzie komunikacja jest dużo gorsza niż tutaj – przekonywał.
Korki, parkingi, autobusy
Dariusz Marczyński, mieszkaniec ul. Myczkowskiego, zwracał uwagę na codzienne skutki budowy.
– Od 15 do 17 na Wileńskiej stoją korki, tędy jeżdżą karetki do szpitala. Jak odetną drogę, kto zabezpieczy dojazd do bloków, dla straży pożarnej, dla służb? – pytał.
Mieszkańcy dowiedzieli się już z plakatów na klatkach schodowych o likwidacji 103 miejsc parkingowych wzdłuż Wileńskiej.
Anna Tracz ze Stowarzyszenia Dolina Królewska zarzuciła miastu celowe pogarszanie komunikacji autobusowej przez Jaśkową Dolinę, by uzasadnić budowę tramwaju. Jako przykłady podała wydłużenie trasy objazdem wokół Galerii Bałtyckiej zamiast ul. Konopnickiej oraz likwidację lubianej linii 129, kursującej do Wrzeszcza.
Polisa, specustawa i milczący eksperci
Mieszkańcy zarzucają władzom miasta, że inwestycję realizowano bez konsultacji społecznych, z wykorzystaniem specustawy drogowej, która ograniczyła ich udział w postępowaniu.
Wśród żądań powtarza się dostęp do umowy ubezpieczeniowej. Jak informowaliśmy w sierpniu, miasto zawarło ją z konsorcjum Warty i Hestii za ok. 11,5 mln zł.
– Domagamy się informacji, w jaki sposób i w jakich kwotach zabezpieczono mienie mieszkańców na wypadek uszkodzenia budynków, zwłaszcza jeśli skończyłoby się to nagłą eksmisją – mówiła Goździk.
Krytykują też zasady funkcjonowania zespołu ekspertów, naukowców z Politechniki Gdańskiej, który to zespół miał rozwiewać wątpliwości mieszkańców.
– Okazało się, że nie możemy komunikować się z nimi bezpośrednio, tylko za pośrednictwem Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. Nasze pytania leżą w DRMG od dwóch miesięcy – mówił Błaut.
Przypomniał też, że prezydentka Aleksandra Dulkiewicz spotkała się z protestującymi dopiero po wyborze wykonawcy.
Gdzie jest spółdzielnia?
Bloki przy Wileńskiej należą do spółdzielni mieszkaniowej. Według Agnieszki Goździk spółdzielnia odsyła mieszkańców z pytaniami do inwestora, a jedynym jej sygnałem w sprawie był plakat o likwidacji miejsc parkingowych. Na pismo mieszkańców wciąż nie odpowiedziała. – Wygląda na to, że spółdzielnia sprzyja miastu – oceniła Goździk.

Jedna z mieszkanek dodała, że na pikniku komunikacyjnym 19 września radny Koalicji Obywatelskiej mówił wprost o współpracy spółdzielni z miastem przy tym projekcie. Przemysław Jusewicz wytknął z kolei, że osiedlowa gazetka, wydawana przez spółdzielnię, od lat nie poświęciła inwestycji ani słowa.
„Jeszcze nie jest za późno”
Protestujący żądają ponownego, przejrzystego wyboru wariantu trasy, publicznej debaty z udziałem niezależnych ekspertów, mieszkańców i władz, a także tego, by opinie Nadzoru Naukowego były dla miasta wiążące. Domagają się też realnego zabezpieczenia interesów mieszkańców – niezależnie od tego, którędy ostatecznie pobiegnie trasa.
Argument, że na zmiany jest za późno, odrzucają.
– Wydano dotąd ok. 20 mln zł, niewielką część kosztów całej inwestycji, których miasto nadal nie potrafi precyzyjnie podać. Trzeba to zbadać jeszcze raz, póki nie podpisano umowy z wykonawcą, bo to już jest dużo większe zobowiązanie – mówił Błaut. – Jeśli cokolwiek się tutaj stanie, osoby za to odpowiedzialne będą musiały kiedyś ponieść konsekwencje.
O odniesienie się do zarzutów mieszkańców poprosiliśmy Dyrekcję Rozbudowy Miasta Gdańska oraz Urząd Miejski w Gdańsku.
Miasto: nie ma powrotu do punktu wyjścia
Urząd Miejski w Gdańsku nie widzi powodu, by wracać do wyboru wariantu trasy. Przyznaje, że prognoza ruchu z 2024 roku uwzględnia wpływ PKM Południe i że wraz z rozbudową sieci korzyści z poszczególnych połączeń będą się zmieniać.
– To jest naturalne. Kiedy budujemy kolejne linie tramwajowe i kolejowe, pasażerowie zyskują więcej możliwości podróży. Nie oznacza to jednak, że trzeba wracać do punktu wyjścia i po raz kolejny wybierać wariant GPW – odpowiedział nam urząd.
Jego zdaniem prognozy trzeba czytać w kontekście całego systemu transportowego, a nie wybierać z nich jednej liczby na poparcie tezy, że inwestycja jest zbędna.
Według miasta wariant przeanalizowano pod kątem transportowym, technicznym, środowiskowym i społecznym, a wybrano ten, „który najlepiej realizuje funkcję transportową przy najmniejszej skali innych negatywnych skutków”. Odpiera natomiast zarzut celowego pogarszania komunikacji autobusowej.
– Nie budujemy tramwaju po to, żeby zabrać mieszkańcom autobusy. Budujemy spójny system, w którym poszczególne środki transportu mają się uzupełniać – zapewnia.
Ostateczny układ linii autobusowych ma być dostosowywany do zmieniającej się sieci i potrzeb pasażerów.
Miasto zapowiada comiesięczne dyżury informacyjne
Pytany, kto zapewni lokale zastępcze, gdyby konieczna okazała się ewakuacja, urząd odpowiada ogólnie, że bezpieczeństwo mieszkańców jest „jednym z podstawowych elementów przygotowania tej inwestycji”.
Przed rozpoczęciem prac przewidziano inwentaryzację stanu technicznego budynków, analizę warunków gruntowych i dokumentację geotechniczną. W trakcie budowy ma działać monitoring geodezyjny i techniczny, kontrola wpływu robót na budynki i poziom wód gruntowych oraz technologie ograniczające drgania. Nad inwestycją ma czuwać także zespół ekspertów, m.in. z zakresu geotechniki i hydrotechniki. Dodatkowym zabezpieczeniem ma być ubezpieczenie inwestycji na kwotę ponad 450 mln zł.
Miasto zapowiada w najbliższym czasie spotkanie z mieszkańcami, a w trakcie budowy comiesięczne dyżury informacyjne i punkty informacyjne. Przypomina, że Nadzór Naukowy powołano właśnie w odpowiedzi na głosy mieszkańców i że mogą się oni do niego zwracać z każdą wątpliwością. Podkreśla też, że od 2016 roku odbyło się wiele spotkań, w tym pięć poświęconych wariantom i cztery konsultacyjne. Te ostatnie dotyczyły jednak Wrzeszcza, nie Moreny.
– Czym innym jest formalna możliwość udziału w spotkaniach, konsultacjach i warsztatach, a czym innym fakt, że część mieszkańców do dziś nie akceptuje wybranego wariantu – czytamy w odpowiedzi.
Urząd potwierdza również współpracę ze spółdzielnią.
– Spółdzielnia dysponuje terenami, na których takie parkingi mogą być zlokalizowane, a miasto współpracuje z LWSM Morena w zakresie zapewnienia mieszkańcom zastępczych miejsc parkingowych – informuje. Powstaną dwa utwardzone place na ok. 40 samochodów. Wzdłuż Wileńskiej mają zniknąć 103 miejsca.
DRMG: szczegóły dopiero na etapie budowy
Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska tłumaczy, że inwentaryzacja z 2021 roku „miała charakter dokumentacji stanu istniejącego” i została wykonana w zakresie potrzebnym do przygotowania inwestycji. O tym, które budynki nią objęto, decydowały według DRMG „uwarunkowania techniczne i lokalizacyjne związane z planowanym przebiegiem inwestycji, a nie wyłącznie odległość od projektowanego torowiska”.
Przed rozpoczęciem robót ma powstać kolejna, dokładniejsza inwentaryzacja. Za zgodą zarządców budynków i właścicieli lokali obejmie m.in. dokumentację fotograficzną elewacji, części wspólnych, piwnic oraz poszczególnych mieszkań. Pytania o zabezpieczenie zagrożonych bloków DRMG odsyła na później.
– Kwestie dotyczące zabezpieczenia budynków znajdujących się w obszarze oddziaływania inwestycji będą szczegółowo analizowane na etapie realizacji robót – odpowiada dyrekcja. – Do stosowania odpowiednich rozwiązań technicznych zobowiązany będzie wykonawca.
To on ma również prowadzić monitoring gruntu i sąsiednich budynków w trakcie budowy. Według DRMG badania i pomiary mają umożliwiać „wczesne wykrywanie ewentualnych zmian w stabilności gruntu lub stanie technicznym obiektów”. Wyniki nie będą jednak publikowane z urzędu. Mieszkańcy dostaną je „w przypadku zgłoszenia takiej potrzeby”. Podobnie jest z polisą: informacje o niej mogą zostać udostępnione „na pisemny wniosek zainteresowanych osób”.
Dyrekcja podała też nowe dane. Szacowany koszt budowy wynosi ponad 354 mln zł, a umowę z wykonawcą miasto zamierza podpisać jeszcze w październiku. Ile wydano dotąd na przygotowanie inwestycji, DRMG nie ujawniła. Napisała jedynie, że koszty objęły opracowanie koncepcji i dokumentacji projektowej.
Na pytania mieszkańców do Nadzoru Naukowego, które czekają od dwóch miesięcy, wciąż nie ma odpowiedzi. Mają zostać przedstawione „po zakończeniu prowadzonych analiz i opracowaniu stanowisk przez ekspertów”.



Napisz komentarz
Komentarze