Seria ataków nożowników w polskich szkołach. Ostrołęka i Leszczydół-Nowiny
W Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce w środę, 7 października 19-latek ranił nożem kilka osób, w tym uczniów i nauczycieli. W czwartek, 8 października rano natomiast 15-letni były uczeń szkoły podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem zaatakował nożem woźną. Kobieta nie żyje. Ranne są jeszcze dwie osoby, w tym dyrektor szkoły.
– Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wprost przyznaje, że narastająca agresja i ataki nożowe wśród małoletnich to wyraźny, rosnący trend w Polsce – mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz w rozmowie z Piotrem Guzikiem z tygodnika „O!Polska”.
Punktem wyjścia do rozmowy było zatrzymanie przez ABW czterech nastolatków w wieku od 13 do 17 lat. Mieli planować zamachy terrorystyczne, m.in. na meczet i w szkołach.
Krzywdzeni stają się sprawcami
Zdaniem eksperta, młodzież radykalizuje się dziś bardzo dynamicznie, a problem nie dotyczy tylko Polski. Dr Konrad Ciesiołkiewicz wskazuje dwa główne czynniki.
- Pierwszym są platformy społecznościowe, serwisy streamingowe, komunikatory i gry.
- Drugim jest swoisty katalizator wydarzeń: tempo tych zjawisk drastycznie przyspieszyło po inwazji Rosji na Ukrainę.
Dr Konrad Ciesiołkiewicz podkreśla, że zwykle młode osoby są najpierw krzywdzone, a dopiero później same stają się sprawcami.
– Często radykalizują je inni młodzi ludzie o skrajnie destrukcyjnych skłonnościach – mówi.

Czym jest zjawisko „The Com”? Mroczna strona internetowych społeczności
Zjawisko, które „spędza sen z powiek instytucjom bezpieczeństwa”, nazywa się „The Com”. Nazwa pochodzi od angielskiego „community”, czyli wspólnoty. Składają się na nie trzy powiązane elementy.
- Pierwszy to cyberprzestępczość: w Europie aż 70 proc. rynków przestępczych angażuje dziś dzieci i młodzież.
- Drugi to ekstremizm nihilistyczny, który rodzi się niemal w całości w sieci, a młodzi radykalizują się w pojedynkę, we własnych pokojach.
- Trzeci to szantaż seksualny. Sprawcy nakłaniają dzieci do przesyłania intymnych materiałów, a potem zmuszają je do coraz gorszych czynów: od prowokowania bójek, przez krzywdzenie zwierząt, po działania autodestrukcyjne. Część tych historii kończy się próbami samobójczymi.
Kilka tygodni zamiast półtora roku. Błyskawiczna radykalizacja
Najbardziej niepokojące jest, zdaniem eksperta, tempo. Instytucje europejskie alarmują, że czas od wejścia młodego człowieka w sieć radykałów do planowania zamachu skrócił się z ponad półtora roku do kilku tygodni.
Ideologia ma w tym wszystkim drugorzędne znaczenie. U zatrzymanych w Polsce nastolatków narracje były neonazistowskie, ale równie dobrze mogą być satanistyczne.
– Raporty Europolu, FBI, brytyjskiego MI5, a także naszej ABW pokazują, że ideologia to tylko kostium. Dziś narracja może być neonazistowska, a za tydzień radykalnie ekologiczna – mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz. – W radykalizacji nihilistycznej celem samym w sobie jest czysta destrukcja.
Przemoc jako usługa
Do tego mechanizmu podłączyły się obce służby. Ekspert nazywa to „Violence as a Service”, czyli przemoc jako usługa: dzieci dostają na komunikatorach zadania do wykonania za pieniądze. Europol nie kryje, że korzystają z tego rosyjskie służby, by destabilizować Unię Europejską.
Dlaczego obce służby werbują nastolatków?
Dlaczego akurat dzieci? Bo są tanie, łatwo nimi manipulować, trudno je powiązać ze zleceniodawcą, a w razie wpadki, zwykle nie grożą im surowe kary. W Polsce młodzi przewożą paczki, niszczą pomniki, malują skrajne hasła, podpalają. W Europie zdarzało się, że nastolatki nosiły w plecakach materiały wybuchowe, nie mając pojęcia, dla kogo pracują.
Polskie służby mają, zdaniem dr. Konrada Ciesiołkiewicza, bardzo ograniczone możliwości wyłapywania takich osób w sieci. Wkraczają dopiero wtedy, gdy dochodzi do planowania zamachu.
Czerwone lampki dla rodziców. Jak rozpoznać radykalizację u dziecka?
Ekspert przyznaje, że trudno to zauważyć u nastolatka, bo dojrzewanie samo w sobie jest pełne emocji i buntu. Wymienia jednak sygnały ostrzegawcze:
- nagłe wycofanie społeczne oraz zamknięcie się w pokoju ze smartfonem,
- nowe, dziwne kody i skróty w języku dziecka,
- nowe komunikatory i VPN-y,
- paczki niewiadomego pochodzenia,
- ślady samookaleczeń, zwłaszcza układające się w symbole.
Odpowiedzialność cyfrowych gigantów. Co możemy zrobić?
Sam zakaz korzystania z mediów społecznościowych nie wystarczy, bo młodzi łatwo go obejdą.
– Trzeba wymagać od polityków twardych regulacji wobec big-techów. To platformy powinny być rozliczane z tego, czy nie korzystają z nich osoby za młode – mówi dr Konrad Ciesiołkiewicz.
Tylko w Polsce z mediów społecznościowych korzysta 1,5 mln dzieci poniżej 13. roku życia.
Całą rozmowę Piotra Guzika z dr. Konradem Ciesiołkiewiczem, która ukazała się w tygodniku „O!Polska”, przeczytacie w piątkowym (9 października) wydaniu tygodnika „Zawsze Pomorze”.
Jeśli potrzebujesz pomocy lub rozmowy, zadzwoń pod bezpłatny numer 116 111 (Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży).



Napisz komentarz
Komentarze