Dziennikarze zaproszeni w ub. tygodniu przez Stowarzyszenie Dolina Królewska (SDK) na konferencję w sprawie GPW mogli być nieco zdziwieni. Zamiast tradycyjnego spotkania na ul. Bohaterów Getta Warszawskiego (BGW), zaproszono ich na Morenę. Tutaj, pod blokami przy ul. Wileńskiej, obok znajomych twarzy działaczy z Wrzeszcza, od lat zwalczających pomysł poprowadzenia linii tramwajowej koło ich domów, czekała grupa mieszkańców Piecek-Migowa. I oni niepokoją się o trwałość ich ponad 50-letnich bloków z wielkiej płyty, gdy kilkanaście metrów obok powstanie tunel tramwajowy.
– Stawką jest życie ludzkie – przekonywał Przemysław Jusewicz.
Dziesięć lat jednego wariantu
Linia GPW, nazywana dawniej Nową Politechniczną, ma połączyć szybko rosnące południe Gdańska z węzłem przesiadkowym we Wrzeszczu z pominięciem Śródmieścia. Przez dekady rezerwowano pas terenu pod czteropasmową ulicę Nową Politechniczną z torowiskiem, którym trasa mogłaby biec niemal prosto: pod wiaduktem ul. Rakoczego, doliną, w drugiej linii zabudowy za ulicami Schuberta i Sobieskiego, do ul. Traugutta i dalej poszerzoną ul. Do Studzienki. W marcu 2016 miasto ogłosiło jednak, że z 14 przeanalizowanych wariantów najkorzystniejsze są trzy i wszystkie prowadzą przez środek Moreny, ulicami Jaśkowa Dolina i Wileńską. Włączenie tramwaju w al. Grunwaldzką przez ul. Bohaterów Getta Warszawskiego architekt Marek Nakonieczny uzasadniał tym, że tylko w tym miejscu nie zmniejszy to przepustowości głównej arterii miasta. Za najlepszy uznano wtedy przejazd przez kampus Politechniki Gdańskiej, ale uczelnia się na to nie zgodziła.
W grudniu 2019 Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska (DRMG) ostatecznie porzuciła wariant włączenia tramwaju w al. Grunwaldzką przez ul. Do Studzienki i została już tylko Bohaterów Getta Warszawskiego. Wiceprezydent Piotr Grzelak tłumaczył później, że chodziło o to, by wyburzyć jak najmniej, w części zabytkowych, budynków przy Do Studzienki. We wrześniu 2022 podczas konsultacji zwołanych przez radę dzielnicy Wrzeszcz Górny architekt miasta prof. Piotr Lorens uciął dyskusję: – Decyzja zapadła, Nowej Politechnicznej nie będzie.
Co ciekawe, zaprezentowana wtedy animacja przebiegu trasy, biegnącej za linią budynków po wschodniej stronie ul. Do Studzienki, urywała się przed najbardziej spornym odcinkiem przy Bohaterów Getta Warszawskiego.
W latach 2017–18 pojawiła się jeszcze propozycja, by tramwaj z Oruni Górnej biegł ul. Łostowicką na Morenę, a dalej rezerwą dawnej Nowej Politechnicznej. Według protestujących pozwoliłoby to dojechać z najludniejszej części Gdańska Południe do Wrzeszcza w kilkanaście minut. Promował ją m.in. Kacper Płażyński, kontrkandydat Pawła Adamowicza w wyborach 2018. Miasto – jak twierdzą protestujący – nigdy poważnie jej nie przeanalizowało.
Całkowitą wartość projektu miasto szacuje dziś na ponad 801 mln zł (w 2016 mówiono o 207 mln zł), z czego ok. 260 mln zł ma pochodzić z unijnego programu FEnIKS. Sama budowa będzie tańsza: w kwietniu 2026 przetarg wygrało konsorcjum z liderem NDI z ofertą ok. 354,6 mln zł, choć miasto przeznaczyło na nią 635 mln zł. Po odwołaniach i kontroli Urzędu Zamówień Publicznych umowa wciąż nie jest podpisana. DRMG zapowiada, że stanie się to w październiku.
Kamienice, bloki i woda
Mieszkańcy Wrzeszcza od lat głośno artykułują swoje obawy o zabytkowe kamienice. W sierpniu Stowarzyszenie pokazało dotąd niedostępne opinie ekspertów nadzorujących projekt. Jeden z nich zakwestionował założenie, że budowa, której elementem ma być podziemny zbiornik retencyjny, nie wpłynie na poziom wód gruntowych. To istotne, bowiem fundamenty kamienic przy Bohaterów Getta Warszawskiego posadowione są na drewnianych palach. Aktywiści mówią o możliwym „efekcie tamy”: szczelna, 12-metrowa podziemna palisada na odcinku ok. 200 m może ich zdaniem zablokować spływ wód spod sąsiednich ulic.
Na Morenie obawy dotyczą przede wszystkim bloków przy Wileńskiej 53 i 55, które w dokumentacji znalazły się w strefie poważnego zagrożenia osuwaniem się gruntu podczas kopania wykopu pod tunel. W dodatku inwentaryzacja sporządzona na zlecenie miasta w 2021 objęła tylko elewacje, a mieszkańcy – jak twierdzą – dotarli do niej dopiero po procesie sądowym.
Bez konsultacji, z polisą dla urzędników
Inwestycję realizuje się na podstawie specustawy drogowej, która ogranicza udział mieszkańców w postępowaniu. Spotkanie z mieszkańcami Moreny, które odbyło się jeszcze w 2016, było – jak podkreślają – „informacyjne, nie konsultacyjne”. Miasto odpowiada na ten zarzut, że od 2016 odbyło się pięć spotkań poświęconych wariantom i cztery konsultacyjne. Te ostatnie dotyczyły jednak Wrzeszcza.
Kolejnym punktem sporu jest polisa. Miasto ubezpieczyło inwestycję w konsorcjum Warty i Hestii, jedynego oferenta, za ok. 11,5 mln zł, czyli o 60 proc. drożej, niż zakładało. O podpisaniu umowy nie poinformowano publicznie, a petycję mieszkańców w sprawie zakresu ochrony DRMG pozostawiła bez rozpatrzenia. SDK domagało się m.in. podniesienia limitu na szkody powstające stopniowo – zaledwie 10 mln zł przy łącznej sumie ubezpieczenia ponad 450 mln zł – i zniesienia franszyzy 100 tys. zł, przez którą drobniejsze szkody w ich mieszkaniach nie byłyby w ogóle wypłacane. Zdaniem SDK polisa chroni przede wszystkim miasto, w tym koszty prawne urzędników, a mieszkańcom trudno będzie dochodzić odszkodowań.
Wreszcie Nadzór Naukowy. Zapowiedziany jesienią 2024 jako odpowiedź na obawy mieszkańców, potwierdzony został dopiero wiosną 2026, gdy SDK złożyło wniosek o informację publiczną. Z trzema ekspertami z Politechniki Gdańskiej można się jednak komunikować wyłącznie przez DRMG. Aktywiści skarżą się, że na odpowiedzi na kolejne pytania czekają już dwa miesiące.
Prezydentka Aleksandra Dulkiewicz spotkała się z zarządem SDK w czerwcu, pierwszy raz od siedmiu lat. Według aktywistów usłyszeli, że pozostałe dokumenty, o które spierają się z miastem w sądzie, dostaną dopiero po prawomocnym wyroku.
Odpowiedzi, które nie całkiem odpowiadają
Po konferencji na Morenie wysłaliśmy pytania do Urzędu Miejskiego i DRMG. Na część nie dostaliśmy odpowiedzi. Urząd zapytany, kto zapewni lokale zastępcze, gdyby trzeba było ewakuować mieszkańców, wymienił środki zapobiegawcze i polisę. Dodał, że „czym innym jest formalna możliwość udziału w spotkaniach, konsultacjach i warsztatach, a czym innym fakt, że część mieszkańców do dziś nie akceptuje wybranego wariantu”.
DRMG zabezpieczenie zagrożonych bloków odsyła na „etap realizacji robót” i do obowiązków wykonawcy. Wyniki monitoringu mieszkańcy dostaną „w przypadku zgłoszenia takiej potrzeby”, informacje o polisie – „na pisemny wniosek”. Dyrekcja nie podała, ile wydano dotąd na przygotowanie inwestycji. Pominęła też pytania o wycinkę drzew.
Polityka wchodzi na tory
W wypowiedziach protestujących coraz częściej pojawiają się akcenty polityczne. W sierpniu Michał Błaut z SDK, zarazem radny dzielnicy Wrzeszcz Górny, porównał sposób prowadzenia dialogu przez miasto do metod Alaksandra Łukaszenki, „tyle że w warunkach unijnych”. Na Morenie przekonywał, że sposób sprawowania władzy w Gdańsku niewiele różni się od despotycznego, a mieszkańcy są z góry skazani na porażkę, bo procedury są tak wykorzystywane, „zwłaszcza gdy się korzysta z armii prawników”. – Dobrze, że to są prawnicy, a nie jeszcze zomowcy – dodał. Jako lepszą przywoływał też koncepcję trasy proponowaną przez Kacpra Płażyńskiego. Anna Tracz podkreślała z kolei, że dotację przyznał „urząd podlegający rządowi Donalda Tuska”. Już w maju 2025, gdy przyznano dotację, aktywiści wskazywali, że w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej sekretarzem stanu jest Jacek Karnowski, były prezydent Sopotu, poseł Koalicji Obywatelskiej, i sugerowali polityczną przysługę wobec władz Gdańska. W lipcu był on obecny przy podpisaniu umowy. Na sierpniowej konferencji SDK pojawił się radny PiS Andrzej Skiba, choć nie zabierał głosu. W lutym Michał Błaut był wśród radnych dzielnic, którzy ze skargą na władze Gdańska pojechali do Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego.
Spór, który zaczynał się od sąsiedzkiej troski o kamienice, coraz częściej prowadzony jest językiem ogólnopolskiej wojny partyjnej.
Kłopot przed wyborami?
Dla ekipy Aleksandry Dulkiewicz to nie pierwszy taki kryzys. W styczniu 2025 awaryjne zamknięcie mostu Siennickiego odcięło od centrum Wyspę Portową. Prezydentka przepraszała mieszkańców, a prokuratura po zawiadomieniu radnych PiS wszczęła śledztwo. Jesienią 2024 w wyborach do rad dzielnic wzięło udział 9,83 proc. uprawnionych, prawie o połowę mniej niż pięć lat wcześniej, a we Wrzeszczu – ok. 5,5 proc. Aleksandra Dulkiewicz mówiła nam wtedy, że „być może to pokazuje, jakie jest realne zainteresowanie mieszkańców bieżącym życiem miasta”. Sami radni dzielnic skarżą się, że miasto ignoruje ich wnioski, a decyzje zapadają bez nich.
Protestujący stawiają zarzut szczególnie dotkliwy dla miasta, które buduje swój wizerunek na haśle wolności i praw człowieka: że nie potrafi rozmawiać z własnymi mieszkańcami.



Napisz komentarz
Komentarze