Kiedy Łatwogang wjeżdżał do Gdańska po zebraniu pieniędzy na terapię genową trzech chłopców z chorobą Duchenne’a, kibicowały mu miliony Polaków. Nikt nie zauważył, że na temat zbiórki nie wypowiedział się żaden lekarz. Lek, na który zbierał pieniądze, budzi spore kontrowersje. W Europie nie jest dopuszczony do stosowania. - Europa ma rację, a reszta świata się myli? - pyta mama Adasia, jednego z chorych chłopców
Tuż po godz. 21, w niedzielny wieczór 24 maja, influencer i youtuber Łatwogang dotarł do Gdańska. Przymierzył na rowerze całą Polskę, zaczynając od Zakopanego. Po drodze odpalił trzy zbiórki, choć celem była jedna - zebranie 12 milionów złotych dla 8-letniego Maksa, który choruje na DMD. Udało mu się zebrać prawie 20 mln złotych.
Łatwogang znów to zrobił. Kolejna zbiórka na leczenie dla chorego chłopca odniosła sukces. Jeszcze nie dojechał do Gdańska, a już uzbierał potrzebne 12 milionów złotych dla 8-letniego Maksa. Ale licznik akcji nie zatrzymuje się. Teraz pieniądze zbierane są dla chorego, 4-letniego Adasia również zmagającego się z tą samą chorobą co Maks.
Popularny twórca internetowy Łatwogang nie odpuszcza. Znowu chce poruszyć nasze serca i potrząsnąć naszymi kieszeniami. Właśnie rusza z kolejną zbiórką. Podczas transmisji na żywo przejedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska, żeby zebrać 12 milionów złotych na leczenie 8-letniego Maksa.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów