Rolnicy z Pomorza jako pierwsi w kraju wyszli ponownie na ulicę, by pokazać rządzącym „żółtą kartkę”. Jak mówili podczas protestu w Silnie, w gminie Chojnice, chcą przypomnieć, że ich postulaty i prośby nadal nie zostały spełnione. Dlatego postanowili w sezonie wakacyjnym zablokować ostrzegawczo drogę 240.
Już od godzin porannych paraliżu obawiać powinniśmy się w szeroko pojętym gdańskim Śródmieściu, a blokad dróg także na przykład w Malborku, Sztumie, Nowym Dworze Gdańskim czy pod Kwidzynem. Na środę, 20 marca rolnicy zaplanowali kolejne protesty, które odbyć mają się w ponad 500 miejscowościach w całym kraju. Chodzi im m.in. o powstrzymanie europejskiego Zielonego Ładu, ale też przeciwstawienie się spadkom cen produktów rolno-spożywczych w związku z agresją Rosji na Ukrainę.
Trwającą wciąż akcję protestacyjną rolników poparło wiele środowisk, wśród nich rybacy poławiający w strefie przybrzeżnej. Jaki mają związek z napływem tanich płodów rolnych z Ukrainy czy Zielonym Ładem? Wszak jesienią ubiegłego roku rybacy sami protestowali przeciwko pogarszającej się sytuacji ich środowiska i branży.
Protestujący rolnicy z gminy Chojnice zdecydowali, by mimo wcześniejszych ustaleń wójt nie umarzał im jednej raty podatku rolnego, a radni nie obniżali ceny żyta do ponownej kalkulacji stawek podatku na ten rok, zaś te pieniądze przeznaczyli na zakup tłucznia i utwardzenie dróg gruntowych. - To odważna decyzja rolników, którą mnie zaskoczyli – przyznaje wójt Zbigniew Szczepański.
Ogólnopolski protest w Warszawie wcale nie zakończył blokowania dróg przez rolników w kraju. Również na Pomorzu protestujący nadal nie dają za wygraną i utrudniają poruszanie się wielu kierowcom. Te drogi są zablokowane.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów