Potrącona na Obwodnicy Trójmiasta młoda wilczyca walczy o powrót do zdrowia. Zwierzę, które ucierpiało w wypadku drogowym między Rusocinem a Juszkowem, trafiło pod opiekę specjalistów zajmujących się leczeniem dzikich drapieżników. Choć rokowania są ostrożne, naukowcy podkreślają, że istnieje szansa na jej powrót do naturalnego środowiska.
Rodzina wilcza zaatakowała w nocy w sobotę, 2 lutego, kundelka Bobo, przywiązanego na łańcuchu w gospodarstwie w Egiertowie. - To, że wilki wchodzą do wsi jest trochę niepokojące. Pozostaje pytanie, co je do tego skłoniło - mówi dr Maciej Szewczyk z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Wydziału Biologii UG.
Część problemów z przyrodą, jakich obecnie doświadczamy, powstała w związku z tym, że za bardzo staraliśmy się ją kontrolować i odsuwać od siebie. Na przykładzie dzików bardzo dobrze widać, jak zmienia się ostatnio sytuacja zwierząt.
W Zwartowie w gminie Choczewo po raz kolejny doszło do ataku wilków. Tym razem zagryzły one czternaście owiec i jagniąt, a dodatkowo pięć nie zostało przez właściciela odnalezionych. To drugie takie zdarzenie w tym miejscu w ciągu kilku tygodni.
W ostatni wtorek nad ranem wilki zagryzły siedem owiec na terenie farmy fotowoltaicznej w Zwartówku - poinformował portal choczewo24.info. To kolejny atak na zwierzęta hodowlane, za który odpowiedzialność ponoszą prawdopodobnie młode wilki w trakcie tzw. dyspersji, pokonujące nawet 100 kilometrów. Czy trop wiedzie z Wąglikowic?
Czy łatwo jest sfotografować wilka? Ile watah żyje na Pomorzu? Jak walczyć z oczernianiem wilków o niepopełnione zbrodnie? - na te i wiele innych pytań odpowiada dr Maciej Szewczyk z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego, członek Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów