Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Ziaja kosmetyki kokos i pomarańcza

Wilcze tropy na Pomorzu. Czy możemy spotkać wilka w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym?

Czy łatwo jest sfotografować wilka? Ile watah żyje na Pomorzu? Jak walczyć z oczernianiem wilków o niepopełnione zbrodnie? - na te i wiele innych pytań odpowiada dr Maciej Szewczyk z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego, członek Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".
Wilcze tropy na Pomorzu. Czy możemy spotkać wilka w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym?

Autor: Zdobysław Czarnowski

Leśniczemu Zdobysławowi Czarnowskiemu z Nadleśnictwa Kościerzyna udało się zrobić zdjęcia wilków, ucztujących w okolicach Borska. Trudno sfotografować wilcze stado?
Wilki są bardzo płochliwe, łatwiej zrobić im zdjęcie fotopułapką niż aparatem "z ręki". Autor zdjęcia musiał mieć trochę szczęścia, ale także wiedział, jak się dobrze, spokojnie zachować.

Czy przybyło wilków na Pomorzu?
Trochę tak, aczkolwiek nie jest to już tak szybkie tempo wzrostu. W miejscach, gdzie wilki pojawiły się stosunkowo dawno, jak np. w Borach Tucholskich, populacja jest w miarę stabilna. Czasem nowa grupa próbuje się wepchnąć między istniejące, ale generalnie liczba watah i żyjących w nich wilków jest stała. Nie dlatego, że nie mają co jeść, tylko dlatego, że ich terytoria są już zajęte. Także sfotografowana przez pana Czarnowskiego wilcza rodzina jest dobrze nam znana. Od około 10 lat żyje ona na granicy Nadleśnictw Kaliska i Kościerzyna.


A jak wygląda sytuacja w pobliżu Trójmiasta?
Od dobrych czterech lat wataha krąży w Nadleśnictwie Kolbudy, czyli około 20 kilometrów od Gdańska. Wilki pojawiały się także niedaleko Gdyni, na zachód od obwodnicy, w dzikszej części Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, między Koleczkowem a Wejherowem. Mamy też doniesienia o upolowanych przez nie sarnach. Mogą być to jednak pojedyncze wilcze osobniki lub też rodzina, która żyje kilkanaście metrów dalej na zachód, w okolicach Strzebielina - Lęborka i robi sobie wycieczki. Jeszcze jedna wataha mieszka w Puszczy Darżlubskiej, na północ od Wejherowa. Warto w tym miejscu przypomnieć, że na wilczą rodzinę składającą się z rodziców oraz dzieci z ostatnich 2,3 lat przypada obszar o powierzchni ok. 300 kilometrów kwadratowych, czyli 15 na 20 kilometrów.

Czy wybierając się na spacer przez lasy TPK  z Gdyni do Gdańska możemy natknąć się na wilka?
Bardzo mało prawdopodobne, jednak nie możemy tego wykluczyć. Pojedyncze wilki w trakcie dyspersji, czyli poszukujące swojego terytorium, czasami pojawiają się w różnych dziwnych miejscach. Prawie dwa lata temu można było zaobserwować przez kilka godzin wilka w gdyńskiej dzielnicy Chwarzno. Kolejnego dnia prawdopodobnie ten sam osobnik pojawił się na gdańskiej Letnicy, niedaleko stadionu. Na trzeci dzień kamery zarejestrowały zwierzę, przypominające wilka, biegnącego w środku nocy ulicą Wałową w Gdańsku. Później już tego wilka nie widziano. Albo zginął pod kołami samochodów, albo przedostał się na wschód, na Żuławy.

Na Pomorzu nie jest ich za dużo - w całym województwie mieszka kilkadziesiąt razy mniej wilków, niż ludzi w jednym falowcu na Przymorzu.

Ile łącznie wilków żyje na Pomorzu?
Trudno policzyć. Dwie trzecie Borów Tucholskich jest w województwie kujawsko-pomorskim, a terytorium watahy może obejmować także sąsiednie województwo. Można mówić o ponad trzydziestu grupach rodzinnych, czyli o maksymalnie dwustu wilkach. Nie jest ich za dużo - w całym województwie mieszka kilkadziesiąt razy mniej wilków, niż ludzi w jednym falowcu na Przymorzu. Wiadomo jednak, że ich obecność nie rozkłada się równo. W dużych kompleksach leśnych aktywność tych zwierząt jest duża i mieszkańcy mogą częściej natykać się na same wilki, ich tropy, odchody  bądź resztki po sarnach, jeleniach. Stąd przekonanie, że wilków jest dużo. Tymczasem wilki są bardzo mobilne. Jeden osobnik przechodzi około 30 kilometrów dziennie, pojawia się w wielu miejscach. Mamy w Słowińskim Parku Narodowym i okolicach osobnika z obrożą telemetryczną i widzimy na co go stać. Zdarza się, że w ciągu doby obchodzi naokoło jezioro Łebsko, jedno z największych jezior w Polsce o linii brzegowej przekraczającej 55 kilometrów!

Wędrowniczek...
...w dodatku obchodzący swoje stałe terytorium. Znany jest przypadek wilka w trakcie dyspersji, poszukującego swojego terytorium, który jednego dnia przeszedł 90 kilometrów! Dlatego tak trudne jest wytropienie wilka w lesie.

Tym większy szacunek dla autora zdjęć wilków z Borska.
Wilki chodzą daleko, ale na pewne miejsca wracają. Przydała się znajomość terenu.

Ze dwa miesiące temu pojawiły się informacje o wilkach, które miały zagryźć człowieka. Znowu przyczepiono wilkom "łatkę"?
Trudno prostować wszystkie fake newsy, krążące w sieci, ale kiedy w mediach ogólnopolskich pojawi się taka "fałszywka", trzeba reagować. Po znalezieniu na początku roku w  Bieszczadach szczątków zaginionego wcześniej mężczyzny zaczęto obarczać wilki za jego śmierć. Widziałem zdjęcia ciała z nienaruszonymi żebrami i mogę kategorycznie stwierdzić, że wilki na nim nie żerowały. Najprawdopodobniej padlinożercami, które żerowały na ciele zmarłego były kruki. Niestety, potem w jednym z pomorskich mediów pojawił sięn"news", że myśliwi z powiatu bytowskiego boją się wilka ludojada. Podstawą ogarniającego ich strachu miał być przypadek z Bieszczad.

Specjaliści tego nie zdementowali?
Naukowcy zajmujący się wilkami pisali dementi, ale co z tego? Sprostowania przeczytało kilka tysięcy osób, ale przedtem fake newsy klikały się dobrze i miały nawet miliony odsłon. A jeszcze więcej osób przeczytało tylko nagłówki.


Pojawiają się także dobre informacje o wilkach. Na początku tygodnia Fakty TVN pokazały wilczą rodzinę, opiekującą się osobnikiem bez łapy. Zwierzęta, tak jak ludzie,  odczuwają empatię w stosunku do słabszych?
Nie wszystkie zwierzęta, ale te, które - tak jak wilki - są socjalne i żyją w grupach rodzinnych.Da się to wyjaśnić biologicznie. W końcu są to rodziny, a dla innych wilków z watahy kulawy osobnik był ojcem, bratem lub synem. Opieka nad nim jest opieką nad własnymi genami. Podobnie jest u innych psowatych - likaonów, azjatyckich dzikich psów, czyli cyjonów. U wilków takich przypadków jest wiele, także na Pomorzu. W Parku Narodowym Bory Tucholskie żył co najmniej pięć lat kulawy wilk. Co więcej, był on ojcem kolejnych pokoleń szczeniąt. Także w Słowińskim Parku Narodowym w grupie, do której dołączył nasz wilk z obrożą także jest jeden kulejący osobnik. W całej Polsce znanych jest kilkadziesiąt takich przypadków.

To na koniec proszę jeszcze raz powiedzieć: czy człowiek musi bać się wilka?
Zdecydowanie nie. Wilki bardziej boją się ludzi. Spotkania rzeczywiście się zdarzają, ale z reguły trwają krótko. Dłuższe spotkania wynikają z różnic między ludzkimi a wilczymi zmysłami. Wilki mają bardzo dobry węch i słuch, ale wzrok zdecydowanie słabszy, niż ludzie. Wprawdzie w nocy mogą widzieć ruch, jakieś zarysy, ale słabo odróżniają kolory i na większą odległość kontury zwierząt i ludzi. Kiedy człowiek się nie odzywa, a kierunek wiatru jest taki, że wilk nie czuje jego zapachu, zwierzę może nie uciekać, tylko podejść w naszą stronę. Ludzie czasem nadinterpretują takie zachowanie, uznając, że wilk był zuchwały.

Co wtedy trzeba zrobić?
Krzyknąć. Pokazać, że jest się człowiekiem.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama