Potrącona wilczyca na obwodnicy Trójmiasta
Do zdarzenia doszło w czwartek, 26 marca, rano na obwodnicy Trójmiasta, na odcinku między Rusocinem a Juszkowem. Samochód potrącił młodą wilczycę, która miała około 10–11 miesięcy.
Nad losem potrąconej wilczycy pieczę – zwłaszcza w początkowym okresie po wypadku – sprawowali naukowcy z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego. To jego specjaliści pomagali ocenić stan zwierzęcia na miejscu wypadku.
– Pomagaliśmy na miejscu wypadki ocenić stan zwierzęcia i podać środek usypiający, a następnie przewieźliśmy wilczycę do lecznicy weterynaryjnej – mówi dr Maciej Szewczyk, adiunkt Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. - Co do stanu wilczycy, w momencie naszego przybycia na miejsce, to leżała w rowie i się nie ruszała. Z obrażeń jakie odniosła, najpoważniejszym było złamanie tylnej nogi. Była to młoda samica, w wieku 10-11 miesięcy.
Czy wilczyca wróci do natury?
Specjaliści podkreślają, że w podobnych przypadkach udawało się już przywrócić wilki do pełnej sprawności.
– Wilki z podobnymi obrażeniami udawało się wyleczyć i wypuścić w pełni zdrowe do środowiska naturalnego – uważa dr Maciej Szewczyk. - Teraz jest jednak za wcześnie, by ocenić, czy w jej przypadku historia skończy się dobrze - rehabilitacja dzikiego zwierzęcia jest nieprzewidywalna i nie zawsze się udaje.
Operacja i rehabilitacja
Ranna wilczyca trafiła najpierw do Fundacji dla Dzikich Zwierząt Larus w Koszalinie, gdzie przeszła operację już w pierwszej dobie po wypadku.
Obecnie zwierzę przebywa w Ośrodku Rehabilitacji „Mysikrólik – Na Pomoc Dzikim Zwierzętom” w Bielsku-Białej, który specjalizuje się w leczeniu dzikich drapieżników.
Według specjalistów proces leczenia potrwa co najmniej kilka tygodni.
– Złamania u wilków generalnie leczą się szybciej niż u ludzi, ale i tak rekonwalescencja musi potrwać przynajmniej 1,5 miesiąca, o ile nie będzie jakichś nieprzewidzianych komplikacji, które w przypadku dzikich zwierząt niestety często się zdarzają - mówi Szewczyk.
ZOBACZ TAKŻE: Minka podzieliła los Lego? Kolejny wilk z obrożą telemetryczną został zastrzelony?
Telemetryczna obroża przed wypuszczeniem
Jeśli rehabilitacja zakończy się sukcesem, wilczyca będzie mogła wrócić do swojego naturalnego środowiska.
Przed wypuszczeniem zwierzę zostanie wyposażone w obrożę telemetryczną. Urządzenie będzie rejestrować jego położenie i przesyłać dane naukowcom, dzięki czemu możliwe będzie monitorowanie dalszych losów wilczycy.
Wilki w Polsce pod ochroną
Wilki w Polsce od wielu lat objęte są ochroną gatunkową. Dzięki temu ich populacja zaczęła się odbudowywać w wielu regionach kraju, także na Pomorzu.
- Po objęciu wilków ochroną gatunkową populacja na generalnie trend wzrostowy i odbudowała się na wielu obszarach, gdzie wilki zostały kiedyś wytępione i nie było ich przez kilkadziesiąt lat, w tym na Pomorzu – uważa Maciej Szewczyk. - Nie oznacza to jednak, że wilki są bezpieczne - oprócz śmiertelności w wypadkach drogowych, poważnym problemem jest nielegalny odstrzał, w wyniku którego co roku prawdopodobnie ginie kilkaset wilków. Tu bardzo złym prognostykiem jest ostatni wyrok sądu w Starogardzie Gdańskim, w wyniku którego Krzysztof S., łowczy z koła „Cyranka”, został uniewinniony mimo oczywistych dowodów świadczących o tym, że zastrzelił monitorowanego przez nas przy użyciu obroży telemetrycznej wilka Lego.


Napisz komentarz
Komentarze