Ziemia płonie pod ich czołgami, ale powtarzamy cały czas: zamknijcie nasze niebo – apeluje z atakowanego przez rosyjską armię Kijowa Leonid i opowiada nam o codziennym życiu w stolicy napadniętego kraju. Relacje polsko-ukraińskie porównuje do swoich z dzieciństwa: na co dzień z bratem można się kłócić, a nawet bić, ale kiedy pojawia się agresywny dresiarz, trzeba razem stanąć przeciwko niemu. Dresiarzem, czyli gopnikiem, jest teraz Rosja, i Putin.
Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Ani demokratyczny system ustroju państwa, ani bezpieczeństwo zdrowotne, ani bezpieczeństwo publiczne, ani też pokój w Europie. Pandemia koronawirusa dziesiątkuje Polaków i inne nacje. Kierowanie się wyłącznie słupkami poparcia politycznego we wszystkich sprawach, a szczególnie w tej dotyczącej zatrważającej liczby zgonów każdego dnia, powoduje, że dominuje chaos, bezradność i strategia „na przeczekanie koronawirusa”. A w pobliżu naszych granic, na wschodniej flance Ukrainy mamy do czynienia z mobilizacją rosyjskich sił zbrojnych na niespotykaną dotąd skalę.
Na terenach wschodniej Ukrainy widać wyraźny postęp cywilizacyjny. To, co zobaczyłam podczas wyjazdu napawa nadzieją. Gdyby doszło do jej całkowitego pogrzebania na skutek działań wojennych, można się spodziewać, że jeszcze więcej osób opuści te terany udając się czy to do Kijowa, czy to do rodziny w Polsce – mówi dr Iwona Reichardt, politolożka i dziennikarka specjalizująca się w zagadnieniach Europy Wschodniej, wiceredaktor naczelna „New Eastern Europe”, pisma współfinansowanego przez Miasto Gdańsk.
Z naszej perspektywy nie jest ważne, skąd są pieniądze, ważne, na jakich warunkach są przekazywane. Putin powtarza co innego: „Kto płaci, ten zamawia muzykę”. Moim zdaniem, to podejście godne bardziej prostytutki niż działacza politycznego – mówi Jan Raczyński, przewodniczący stowarzyszenia Memoriał.
Dzięki reklamom możemy codziennie publikować wiadomości z całego Pomorza całkowicie za darmo. Wyłączenie blokady reklam to realne wsparcie lokalnych mediów