Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lębork: Co dalej z dzikim składowiskiem śmieci? Mieszkańcy mają dość groźnych pożarów

Mieszkańcy Lęborka od dawna czekają na likwidację „złomowca”, czyli nielegalnego składowiska odpadów przy ulicy Słupskiej, na którym kilkukrotnie już wybuchały wielkie pożary groźnych materiałów. Działka ta należy do Skarbu Państwa, a za jej utrzymanie, zabezpieczenie i dozór odpowiada starostwo powiatowe. Nowy burmistrz Lęborka przyznaje, że nie chce ryzykować i przejmować tego terenu nawet za symboliczną kwotę. Co więc dalej będzie działo się z działką pełną niebezpiecznych śmieci?
pożar składowiska śmieci, Lębork
Jeden z wielu groźnych pożarów na składowisku śmieci w Lęborku

Autor: KPPSP Lębork

„Złomowiec” to popularna nazwa dzikiego składowiska śmieci o powierzchni 1,6 hektara, które znajduje się przy ul. Słupskiej w pobliżu domów mieszkalnych na osiedlu Roszarniczym. Zalegają tam m.in. elementy karoserii, opony, plastiki, meble i inne odpady. Radny Krzysztof Siwka przypomniał w interpelacjach nowemu burmistrzowi Lęborka Jarosławowi Litwinowi, że jego poprzednik chciał przejąć tę nieruchomość od Skarbu Państwa (potwierdzone zostało to m.in. pismem w czerwcu 2023 roku), a w zamian wyczyścić cały ten teren i przywrócić go do stanu, który nie stwarzałby zagrożenia dla mieszkańców i środowiska. Radny chciałby, by nowy włodarz tę sprawę kontynuował i rozwiązał ją dla dobra mieszkańców i środowiska. 

Co dalej ze „złomowcem” w Lęborku?

– Jako burmistrzowi i mieszkańcowi miasta szczególnie zależy mi na rozwiązaniu problemu usunięcia nielegalnie zmagazynowanych i zalegających na tym terenie odpadów. Znane są mi wcześniejsze deklaracje składane przez poprzedniego burmistrza zmierzające do pozyskania tego terenu za 1000 zł i przejęcia ciężaru likwidacji składowiska odpadów – odpowiada burmistrz Jarosław Litwin. 

Jednak, jak podkreśla, musi wziąć pod uwagę kilka argumentów, w tym m.in. opinię o wartości nieruchomości, na której zalegają odpady. A okazuje się, że ta wartość... jest ujemna. Wstępny szacunkowy bilans to co najmniej minus 21 tys. zł. Ponadto burmistrz wskazuje na brak pewności znalezienia w przyszłości kupca na tę nieruchomość oraz na ryzyko nieodzyskania przez miasto poniesionych kosztów. Dlatego Jarosław Litwin jest przeciwny przejęciu tej nieruchomości przez miasto nawet za symboliczną kwotę.

Wartość tej nieruchomości jest ujemna, gdyż koszty uprzątnięcia składowiska szacowane są przez biegłego na niebagatelną kwotę ponad 3 mln zł. Warto jednak zauważyć, że to tylko szacunkowa kwota, nie uwzględniająca innych możliwych dodatkowych i nieprzewidzianych wydatków, chociażby takich jak konieczność wymiany, wywiezienia i zeskładowania skażonego w następstwie pożarów gruntu – wyjaśnia Jarosław Litwin, podkreślając, że brak znajomości ostatecznej skali problemu, jaki może dotknąć miasto po przejęciu tej nieruchomości oraz brak pewności znalezienia w przyszłości nabywcy działki, który zaoferowałby cenę, która zrekompensowałaby poniesione koszty, skłania go do odstąpienia od pomysłu przejęcia działki nawet za 1000 zł.

Litwin zauważa też, że takiego obciążenia nie ma w tegorocznym budżecie miasta, a to, jego zdaniem stawia pod znakiem zapytania realność wcześniejszych deklaracji urzędu. Radny Krzysztof Siwka nie zgadza się z taką opinią burmistrza. 

– Wymienione kwoty 21 tys. zł czy 1 tys. zł są symboliczne w porównaniu z ogromną skalą problemu, który trzeba rozwiązać. W chwili pozyskania tej działki miasto może aplikować o środki zewnętrzne na rekultywację tego terenu, co w konsekwencji pozwoliłoby na rozwiązanie tego palącego problemu oraz na pozyskanie dodatkowych środków finansowych do budżetu miasta ze sprzedaży tej działki – pisze w swojej interpelacji do burmistrza radny Siwka, dodając, że jej sprzedaż może ułatwić fakt, iż położona jest ona w bardzo dobrej lokalizacji, m.in. w okolicy budowanego węzła Lębork Południe przy drodze ekspresowej S6 .

Składowisko śmieci w Lęborku. Będzie monitoring

Właścicielem „złomowca” jest Skarb Państwa. Nieruchomością zarządza starosta lęborski. W związku z odstąpieniem miasta od zamiaru przejęcia tej działki starosta pod koniec maja wystąpił do wojewody pomorskiej z wnioskiem o 3 mln zł na pokrycie kosztów wywiezienia i utylizacji odpadów na tym terenie. Z Gdańska przyszła jednak informacja, iż środków na to nie ma. Starostwo chce więc tę nieruchomość sprzedać w przetargu. 

– Uwzględniając negatywne stanowisko wojewody podjęto decyzję o sprzedaży nieruchomości w drodze pisemnego przetargu nieograniczonego uwzględniając w warunkach obowiązek likwidacji składowiska odpadów – informuje Geodeta Powiatowy Starostwa Powiatowego w Lęborku Paweł Jędrzejewski.

Zanim do ewentualnej sprzedaży dojdzie (jeśli będą chętni), starostwo, m.in. po ostatnich pożarach pod koniec maja i czerwca, gdy pożar gasiło przez kilka godzin ponad 30 zastępów straży pożarnej, zleciło uzupełnienie ogrodzenia, by nie dopuścić do przebywania w tym miejscu osób nieuprawnionych oraz by uniemożliwić dowożenie kolejnych odpadów. Kosztowało to 31 tys. zł.

– Ponadto w celu zabezpieczenia nieruchomości podjęto czynności zmierzające do objęcia tego terenu monitoringiem – dodaje Paweł Jędrzejewski.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama