Reprezentacja Polski stoi przed najważniejszym meczem ostatnich lat
Po niemal dwuletniej rywalizacji w Rugby Europe Trophy biało-czerwoni są o krok od wygrania rozgrywek i awansu na wyższy poziom, czyli Rugby Europe Championship. Wyżej jest już tylko Puchar Sześciu Narodów. W dziewięciu spotkaniach polscy rugbiści odnieśli osiem zwycięstw i pozostają w bardzo dobrej sytuacji wyjściowej. Jedyna jak do tej pory porażkę biało-czerwoni ponieśli w listopadzie 2025 roku w Gdyni, kiedy przegrali z Czechami. Rok wcześniej to nasi wygrali w Pradze.
Reprezentacja Polski prowadzona przez duet selekcjonerów Kamil Bobryk i Tomasz Stępień zgromadziła dotychczas 38 punktów. Najgroźniejszym rywalem pozostają Czechy (34 pkt), a tuż za nimi znajduje się Szwecja (33 pkt). Scenariusz jest prosty: zwycięstwo nad Skandynawami zapewni Polakom pierwsze miejsce bez oglądania się na inne wyniki.
- Mamy los we własnych rękach. Wygrana da nam zwycięstwo w tej dywizji, a to był nasz cel - podkreśla Kamil Bobryk, cytowany przez oficjalną stronę Polskiego Związku Rugby.
Spotkanie w Gdyni ma także wymiar symboliczny. Kariery kończą dwaj zawodnicy
W sobotni wieczór Polacy będą jednak znali rezultat meczu Czechów z Danią, który zostanie rozegrany wcześniej. Ewentualna wygrana Czechów z bonusem punktowym oznacza, że potknięcie Polski może kosztować utratę pierwszego miejsca i brak awansu.
Spotkanie w Gdyni ma także wymiar symboliczny. Reprezentacyjne kariery zakończą dwaj doświadczeni zawodnicy: wieloletni kapitan Piotr Zeszutek oraz jeden z najlepszych punktujących w historii kadry Wojciech Piotrowicz. Obaj na co dzień występują w barwach Energi Ogniwa Sopot.
Piotrowicz zdobył dotychczas 233 punkty i zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji wszechczasów. Wyprzedza go jedynie Dawid Banaszek z Life Style Catering RC Arka Gdynia.
- Najważniejsze jest, żebyśmy awansowali. Jeśli przy okazji uda się poprawić mój dorobek, będzie to dodatkowy bonus – przyznaje zawodnik.
Z kolei Zeszutek decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej tłumaczy względami sportowymi i prywatnymi.
– Mam 35 lat, czas ustąpić miejsca młodszym. Chcę zakończyć grę w kadrze na swoich warunkach i zostawić ją w dobrym miejscu - mówi kapitan reprezentacji.
Na mecz ze Szwecją powołano 31 zawodników
23 z nich znajdzie się w protokole meczowym. Wśród nominowanych jest czterech debiutantów, w tym grający w Orlen Orkanie Sochaczew Andre Meyer.
- Jeśli dostanę szansę, będzie to dla mnie ogromna duma – podkreśla zawodnik.
W szerokiej kadrze jest ośmiu zawodników z trójmiejskich klubów. Przed laty było ich na ogół kilkunastu, ale z Lechii Gdańsk nie ma w niej nikogo, a z Arki Gdynia jest tylko Dominik Mohyła. Siedmiu rugbistów to zawodnicy Ogniwa Sopot. Ostatnie dni przed meczem reprezentacja spędzi na zgrupowaniu w Cetniewie, gdzie dopracuje szczegóły taktyczne przed decydującym starciem z silnymi fizycznie Szwedami. Organizatorzy spodziewają się frekwencji przekraczającej dwa tysiące widzów. Jak na warunki polskiego rugby, to dobry wynik. Sprzedaż biletów przebiega dynamicznie, a kolejne sektory stadionu przy ul. Kazimierza Górskiego w Gdyni szybko znikają z oferty.
To ta jaśniejsza strona tego meczu. Już nie tak kolorowo wygląda sama perspektywa awansu do grupy Rugby Europe Championship, w której nie tak dawno graliśmy. Na ten poziom rozgrywek w 2022 roku awansowała drużyna prowadzona przez walijskiego selekcjonera Christiana Hitta. W 2023 roku nasi rugbiści wygrali tam tylko jeden mecz z Belgią w Gdyni, pozostałe przegrali. Tak jak wszystkie mecze drugiego sezonu (2024), co skutkowało spadkiem z REC do RET. Nie trzeba było być wytrawnym znawcą realiów europejskiego rugby, aby wiedzieć, że zderzenia z przeciwnikami z REC będą dla Polaków bolesne. Rugby nad Wisłą to ciągle dyscyplina niszowa, a nawet najlepsi zawodnicy nie są zawodowcami, bo z rugby, może poza nielicznymi, nie da się wyżyć.
Polacy grali niezwykle ambitnie we wszystkich meczach, ale...
Wysokie porażki z Rumunią i Portugalią były tego potwierdzeniem. Polacy grali niezwykle ambitnie we wszystkich meczach, ale to głównie sercem wyrwali wygraną nad Belgią, która pozwalała dawać jakąś nadzieję na utrzymanie się w gronie REC. W drugim sezonie zmagań oprócz ogromnej woli walki brakowało kadrze liczebności, jakości, doświadczenia i zdrowia zawodników. To było łatwe do przewidzenia w konfrontacji z drużynami z krajów, gdzie rugby jest sportem zawodowym i jeśli nie wszędzie są tam bogate tradycje, jak np. Holandia czy Belgia to rugby jest traktowane poważnie.
W szerokiej kadrze Polski jest 12 zawodników, którzy na co dzień grają w Anglii, Francji, Szkocji czy Irlandii, a 5 rugbistów występujących w naszej lidze ma polski paszport. Tylko 14 to Polacy grający w naszej ekstralidze. O ile w zmaganiach Rugby Europe Trophy to nie problem, to już w przypadku awansu do Rugby Europe Championship tak.
- Najważniejsze żebyśmy wygrali ze Szwedami – mówi Aleksander Nowicki, zawodnik mistrza Polski Awenta Pogoń Siedlce, który za względu na obowiązki zawodowe nie mógł być na zgrupowaniu w Cetniewie i nie zagra w Gdyni. - Nie da się jednak ukryć, że organizacyjnie jesteśmy słabsi niż wtedy kiedy graliśmy ostatnio w REC. Związek poinformował nas, że nie ma pieniędzy, ale trenerzy Kamil Bobryk i Tomasz Stępień wywalczyli dla nas zwrot za dojazd na zgrupowania. Jeśli uda nam się awansować to szybko trzeba będzie znaleźć odpowiedź na pytanie: Kogo z zawodników będzie stać na to, żeby wziąć co najmniej 6 tygodni wolnego na mecze w Rugby Europe Championship? – pyta retorycznie Nowicki.























Napisz komentarz
Komentarze