Marianna i jej dzieci. Uciekli z linii frontu, stanęli przed murem polskiego prawa

Czy w Polsce matka z trojgiem dzieci może przeżyć za 4,60 zł dziennie na osobę? W dodatku jeśli jedno z dzieci jest w spektrum autyzmu, ma padaczkę i wymaga nieustannej opieki oraz podawania leków? Takie zadanie stanęło przed rodziną Marianny, uchodźców z Charkowa.
Marianna i jej dzieci. Uciekli z linii frontu, stanęli przed murem polskiego prawa
Marianna nie wygląda na matkę, ale to ona siedzi między chłopcami. Od lewej - 10-letni Glib, Marianna, 17-letni Dima i 12-letni Kirył

Głód może zajrzeć im w oczy. Jak to możliwe?

Marianna jest samotną matką trojga dzieci. Mąż nie płaci alimentów. Najstarszy z chłopców, 17-latek, jest w spektrum autyzmu. Z dokumentu wydanego w czerwcu ub. roku przez Powiatowy Zespół ds. Niepełnosprawności w Wejherowie wynika, że najstarszy syn Marianny jest niepełnosprawny od urodzenia i konieczna jest stała lub długotrwała opieka drugiej osoby w związku z ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji. A to oznacza, że Marianna – choćby chciała pójść do pracy – nie może, bo jest ograniczona opieką nad synem.

To wszystko sprawia, że Mariannie i jej dzieciom może zajrzeć głód w oczy. Jak to możliwe?

Ucieczka z Charkowa

Marianna jest Ukrainką, która na początku wojny uciekła wraz z 13-letnim wówczas Dimą, 8-letnim Kiryłem i sześcioletnim Glibem z bombardowanego Charkowa. 

- Zaczęli strzelać od czwartej rano – mówi cicho młoda kobieta, wspominając poranek 24 lutego 2022 roku. - Front był zaledwie 10 kilometrów od naszego domu. Skryliśmy się w piwnicy, w której spędziliśmy dwa tygodnie. Dima bardzo źle reagował na wybuchy, hałas wręcz sprawiał mu ból.

Zdecydowała się na ucieczkę – najpierw Tarnopola, potem do Polski. Trafiła do Lubiatowa, pod opiekę Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Ze względu na potrzebę znalezienia szkoły specjalnej dla Dimy przeniosła się do Wejherowa.

Duży, zadbany pokój w wejherowskim mieszkaniu. Dima, pod nosem pomrukując, ogląda coś na tablecie. Na podłodze klocki układają Kirył i Glib. Chłopcu już trzy razy zmieniali szkołę po przyjeździe do Polski. Nie było im łatwo. 

– Mam już kolegów, lubię swoją klasę – zdradza młodszy z chłopców. – Z przedmiotów podoba mi się matematyka i język polski. I muzyka.

Muzykę lubi też Kirył. I plastykę oraz wychowanie fizyczne. O innych przedmiotach nie chce się wypowiadać.

Marianna stara się chronić dzieci przed problemami. Nie wie, jak długo się jej to uda.

Ponad 10 miliardów złotych oszczędności

Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie do Polski trafiło początkowo 9,5 mln uchodźców, z których 90 proc. stanowiły kobiety i dzieci. Dziś z tej grupy pozostało około miliona osób. Większość z nich doskonale znalazła się na polskim rynku pracy. W drugiej połowie 2025 r. pracowało w naszym kraju prawie 760 tys. Ukraińców. Podatki wpłacane przez obywateli Ukrainy w Polsce sięgnęły w 2024 r. 1,7 mld zł. 

Informacje te nie wpływają na nastroje społeczne, wzmacniane przekazem części polityków. Ich skutkiem jest obowiązująca od 5 marca br. ustawa znosząca część rozwiązań przyjętych po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku. Szczególnie mocno uderzyła ona w osoby, które – z różnych względów – nie mogą podjąć pracy w Polsce. Nie tylko obiboków i nielegalnie zatrudnionych, ale także ludzi chorych, starych, opiekunów osób niepełnosprawnych. W tym także takich, którzy nie mają już dokąd wracać.

Efektem nowelizacji ustawy jest zablokowanie możliwości uzyskania stałego i okresowego zasiłku. Osoby chore nie mogą m.in. korzystać np. z terapii przeciwnowotworowej ( w tym chemioterapii i radioterapii) oraz dializ, nie są im przedłużane recepty. Tracą miejsca chociażby w DPS, a na ich dzieci nie jest wypisywane świadczenie 800 plus.

Oznacza to znaczące zmniejszenie wydatków państwa. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji przekazał w Sejmie, że zamiast prawie 14 mld złotych, które w 2022 r. przeznaczono na pomoc Ukraińcom, koszty państwa spadną do 3,5 mld rocznie. W opinii polityków związanych z Konfederacją czy zwolenników Grzegorza Brauna zresztą to i tak za dużo.

Obecna sytuacja prowadzi jednak do wielu indywidualnych dramatów. Media informowały m.in. o kobiecie sparaliżowanej po udarze, która przeniesiona do noclegowni straciła możliwość dobrze rokującej rehabilitacji oraz o 73-latce, chorującej na nowotwór z przerzutami, która z dnia na dzień przerwała przyjmowanie ratujących jej życie zastrzyków.

Jak przeżyć za 4,60 zł dziennie?

Wcześniej rodzina Marianny otrzymywała otrzymywała z wejherowskiego MOPS świadczenie pielęgnacyjne i zasiłek pielęgnacyjny, 800 plus na troje dzieci, zasiłki rodzinne oraz świadczenie z urzędu pracy. Dawało to kwotę powyżej jednego tys. złotych na osobę. Musi wprawdzie płacić łącznie ponad 1600 zł za prąd, wodę, gaz, wywóz śmieci i dostęp do mediów, ale nawet kupując leki dla Dimy wiązała koniec z końcem. Zwłaszcza, że płacenie czynszu wzięła na siebie Fundacja Anny Dymnej. W lutym MOPS tego roku przyznał jej także pomoc finansową w wysokości 1900 zł. 

– Zmiana ustawy spowodowała, że Marianna straciła świadczenia pielęgnacyjne związane niepełnosprawnym synem i do tego 800 plus na dzieci – mówi Tomasz Gzowski, dyrektor Oddziału Lubiatowo Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. – Dima, który jest najstarszy i ma spektrum autyzmu jest absolutnie niesamodzielny. W szkole specjalnej funkcjonuje najwyżej przez cztery godziny dziennie. W ubiegłym roku pojawiła się u Dimy padaczka, więc chłopca nie można pozostawić pod opieką młodszego rodzeństwa. Tymczasem świadczeń Marianna nie odzyska, dopóki nie podejmie pracy. A jak ma pracować, skoro się zajmuje niepełnosprawnym synem i jeszcze dwójką młodszych dzieci? Koło się zamyka. To jest nienormalna sytuacja. Wylano dziecko z kąpielą, traktując w ten sposób osoby słabe, chore, niepełnosprawne, stare. Dokładnie te, które potrzebują od nas wsparcia.

Liczymy pieniądze wspólnie z Marianną. Po stronie dochodów jest 800 plus na Dimę i 1750 zł z Urzędu Pracy dla Marianny. Jednak od kwietnia kwota ta spadnie do 1350 zł. Oznacza to 2150 zł miesięcznie. Po odjęciu opłat zostaje 550 zł. Czyli 137 zł na osobę miesięcznie, jakieś 4,60 zł na dzień.

Marianna: może znajdzie się praca?

W Charkowie Marianna była zatrudniona jako logopedka. Pracowała z dziećmi z autyzmem. Nie ma jednak uprawnień, respektowanych w Polsce. Poza tym ile jest u nas małych Ukraińców z autyzmem, potrzebujących pomocy logopedy?

Ale już praca pomocnicza w miejscu, gdzie mógłby przebywać Dima – świetlicy, placówce wspomagającej – byłaby dla niej wymarzona.- Może ktoś, gdzieś… - urywa Marianna.

Do bombardowanego przez Rosjan Charkowa boi się wracać. Ojciec dzieci odciął się od rodziny, ponoć walczy na froncie. A nadwrażliwy na dźwięki Dima nie zniesie huku ostrzałów. 

– W ogóle wysyłanie kogoś w strefę przyfrontową z punktu widzenia humanitaryzmu jest kompletnym absurdem – uważa Tomasz Gzowski.

Na razie w pomoc Mariannie i jej synom zaangażowały się głównie osoby prywatne. W Parafii Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Gdańsk-Gdynia-Sopot organizowane są zbiórki na rzecz rodziny. Najbliższa z nich odbędzie się podczas koncertu w sopockim kościele w niedzielę, 12 kwietnia, o godzinie 12.

Naruszenie praw człowieka?

Do przedstawicieli polskich władz, Sejmu, Senatu, rzeczników praw obywatelskich i praw dziecka płyną apele i listy, sygnowane przez kilkadziesiąt NGO-sów, organizacje humanitarne, Klub Inteligencji Katolickiej czy Amnesty International Polska. Alarmuje siostra Małorzata Chmielewska, Agnieszka Holland . Sygnatariusze listów alarmują o konkretnych dramatach konkretnych osób. 

W jednym z pism (za OKO.press) czytamy, że „Pozbawienie osób ciężko chorych możliwości korzystania z systemu opieki zdrowotnej jest sprzeczne z podstawowymi standardami ochrony praw człowieka i zasadami państwa prawa. Wzywamy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do pilnego podjęcia działań legislacyjnych".

Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Stowarzyszenie Interwencji Prawnej zwróciły uwagę na „poważne wątpliwości prawne oraz ryzyko naruszenia standardów ochrony praw człowieka i prawa Unii Europejskiej. (...)W związku z powyższym sytuacja wymaga pilnej interwencji na poziomie systemowym, przywracającej tym osobom prawo do świadczeń medycznych, kontynuacji rozpoczętego leczenia na dotychczasowych zasadach i (w przypadku osób uprawnionych) – do zasiłku stałego”. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze