Wyrok odroczony w czasie
Mieszkańcy Ujeściska od ubiegłego roku kilkadziesiąt razy interweniowali w sprawie nielegalnego wyrzucania ziemi na działkę w pobliżu Jaru Wilanowskiego. Poziom gruntu na tym terenie wzrósł od 60 centymetrów do nawet trzech metrów, a ziemia dosłownie zasypała rosnące na działce drzewa.
- Część z nich to wiekowe drzewa o dużej wartości przyrodniczej. Wcześniej pracownicy, wysypujący ziemię obcinali sprzętem budowlanym grube konary , zostawiając tylko czubki koron - robiono tym sposobem miejsce na tony ziemi i podniesiono poziomu gruntu nawet o kilka metrów – mówi Joanna Seredyńska ze Społecznej Rady ds. Drzew w Gdańsku. - To wszystko z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością doprowadzi do odroczonego w czasie zamierania drzew. Jako że ziemia jest gliniasta, wystarczyło nawet 10 centymetrów, by je zabić. To nie dzieje się od razu, czasem obumieranie trwa 2-3 lata.
Wywożąc ziemię bez pozwolenia na działkę miejską naruszono ustawę o ochronie przyrody, środowiska, prawo budowlane.
CZYTAJ TEŻ: Ktoś podciął 13 drzew w gminie Sierakowice! Policja szuka sprawców i prosi o pomoc

Były wcześniejsze sygnały?
Problem w tym, że pierwsze sygnały o wywożeniu ziemi z terenu szkoły na miejską działkę dotarły do Wydziału Ekologii i Energetyki UM jeszcze w październiku ubiegłego roku. Mieszkańców poinformowano, ze zgłoszenie zostało przyjęte. To jednak nie powstrzymało wykonawców prac przed dalszą dewastacją terenu.
- Zgłoszenie z ubiegłego roku nie dawało bezpośrednich podstaw do nałożenia administracyjnej kary pieniężnej - wyjaśnia Jędrzej Sieliwończyk z referatu prasowego gdańskiego magistratu. - Główne prace ziemne, które doprowadziły do zasypania drzew, zostały wykonane po okresie zimowym, już w tym roku. Dopiero ich skutki, w tym ryzyko uszkodzenia lub obumarcia drzew, mogą stanowić podstawę do dalszych działań, w tym ewentualnego nałożenia kar administracyjnych.
Kolejne już zgłoszenia mieszkańców, dotyczące ostatnich prac zostały zweryfikowane i przyczyniły się do przeprowadzenia wizji terenowej przez przedstawicieli urzędu i jednostek miejskich.
- Należy jednak podkreślić, że zakres kompetencji poszczególnych instytucji jest określony przepisami i nie każda interwencja może skutkować natychmiastowym wstrzymaniem prac bez wcześniejszego potwierdzenia naruszeń i ustalenia właściwego organu – czytamy w piśmie z Referatu Prasowego. - Gdański Zarząd Zieleni, po przeprowadzeniu oględzin, podjął działania interwencyjne i zobowiązał wykonawcę do usunięcia nieprawidłowości. Równolegle sprawa została przekazana do Marszałka Województwa Pomorskiego jako organu właściwego do prowadzenia postępowań w zakresie kar za zniszczenie zieleni.
Straty miasta? Trwają analizy
Na razie jeszcze nie wiadomo, jakie straty poniosło miasto. W UM słyszymy, że na obecnym etapie trwają szczegółowe analizy prowadzone przez właściwe jednostki miejskie.
- W trakcie wizji terenowej potwierdzono m.in. znaczące podniesienie poziomu gruntu oraz zasypanie pni drzew warstwą ziemi sięgającą od ok. 60 do nawet 300 cm – potwierdzają urzędnicy. - Może to prowadzić do uszkodzenia systemów korzeniowych i pogorszenia stanu zdrowotnego drzew. Skala strat przyrodniczych będzie możliwa do precyzyjnego określenia po zakończeniu analiz oraz pełnej ocenie kondycji zieleni.

Kary naliczy marszałek
Jakie konsekwencje grożą odpowiedzialnej za inwestycję firmie z Pruszcza Gdańskiego?
- Miasto podjęło stosowne działania – informuje Gdański Zarząd Zieleni. - Ustalono, że nieprawidłowości powstały w związku z zagospodarowaniem przez wykonawcę zewnętrznego terenu przyszkolnego, adaptowanego na obiekty sportowe.
Podczas kontroli wykonawca został zobowiązany do niezwłocznego usunięcia nawiezionej ziemi z obszaru systemów korzeniowych drzew, w sposób nienaruszający struktury drzew.
Wykonawcę również poinformowano , że ewentualne dalsze uszkodzenia drzew mogą stanowić podstawę do wszczęcia postępowania administracyjnego i naliczenia kar za zniszczenie zieleni przez właściwy organ, czyli w tym przypadku marszałka województwa pomorskiego.
Urzędnicy tłumaczą, ze sam fakt wykonania nasypów ziemnych w pobliżu drzew nie stanowi automatycznie podstawy do nałożenia kary, jednak w przypadku stwierdzenia negatywnych skutków, takich jak uszkodzenie lub obumarcie drzew, może zostać zakwalifikowany jako zniszczenie zieleni.
Prokurator? Miasto nie wyklucza zawiadomienia
Analizowane jest także pochodzenie mas ziemnych.
- Najprawdopodobniej pochodzą one z rozbudowy szkoły i w części mogły zostać wykorzystane zgodnie z pozwoleniem na budowę do wyrównania terenu – słyszymy w gdańskim magistracie. - W przypadku jednak stwierdzenia, że zostały przerzucone poza obszar inwestycji i stanowią odpady, możliwe będzie wydanie decyzji nakazującej ich usunięcie. Kwestie ewentualnych naruszeń przepisów prawa, w tym prawa budowlanego i przepisów dotyczących ochrony przyrody, są obecnie analizowane. W zależności od wyników nie wykluczamy skierowania sprawy do właściwych organów, w tym organów ścigania, jeśli pojawi się uzasadnione podejrzenie naruszenia prawa.
W ostatnich dniach wykonawca rozpoczął działania naprawcze, polegające m.in. na odsłonięciu wcześniej zasypanych pni drzew.
- W naszej opinii wykonawca robi to w niewystarczającym zakresie – mówi Joanna Seredyńska. - Obawiamy się, że tak czy inaczej uschnięcie drzew jest kwestią czasu.


Napisz komentarz
Komentarze