Reklama Activa - Kamienice Pruszczańskie

Aleksandra Dulkiewicz z absolutorium i wotum zaufania. Opozycja krytykowała, mieszkańcy protestowali

Po blisko 11-godzinnej, pełnej emocji debacie Rada Miasta Gdańska udzieliła prezydent Aleksandrze Dulkiewicz zarówno wotum zaufania, jak i absolutorium. Podczas sesji nie zabrakło ostrych sporów politycznych, głosów mieszkańców, protestu przed siedzibą rady oraz pojawiających się pytań o możliwość przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania władz miasta.
Aleksandra Dulkiewicz z absolutorium i wotum zaufania. Opozycja krytykowała, mieszkańcy protestowali
Równolegle przed siedzibą Rady Miasta protestowali mieszkańcy oraz przedstawiciele Międzydzielnicowego Zespołu ds. Reform w Dzielnicach Gdańska. Protestujący zarzucali władzom miasta lekceważenie opinii rad dzielnic oraz niewystarczające uwzględnianie głosu mieszkańców przy podejmowaniu decyzji

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Aleksandra Dulkiewicz z absolutorium i wotum zaufania

Czerwcowa sesja absolutoryjna Rady Miasta Gdańska, która odbyła się w czwartek, 18 czerwca, jest najważniejszą w roku. Podczas obrad prezydenci miast przedstawiają raport o stanie miasta oraz sprawozdanie z wykonania budżetu.

Po wielogodzinnej debacie radni udzielili prezydent Aleksandrze Dulkiewicz zarówno wotum zaufania, jak i absolutorium. Za przyjęciem obu uchwał zagłosowało 26 radnych klubów Koalicji Obywatelskiej i Wszystko dla Gdańska. Przeciw było ośmiu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

- Dziękuję wszystkim radnym, którzy głosowali za, ale przede wszystkim dziękuję współpracownikom oraz Gdańszczankom i Gdańszczanom za wszystkie rozmowy - powiedziała po głosowaniu prezydent Gdańska.

Raport o stanie miasta. Prezydent chwaliła rozwój, opozycja wytykała błędy

Przed głosowaniem Aleksandra Dulkiewicz przedstawiła raport o stanie miasta oraz wykonanie budżetu za 2025 rok. Jak podkreślała, Gdańsk utrzymuje stabilną sytuację finansową, konsekwentnie realizuje inwestycje i pozostaje jednym z najmniej zadłużonych dużych miast w Polsce - zaraz po Bydgoszczy i Warszawie.

- Codzienna praca na rzecz mieszkańców Gdańska jest wykonywana przez 20 tys. ludzi. To zespół tworzący miasto, w którym dobrze się żyje. Mamy stabilny rozwój, wiemy, w którym kierunku chcemy iść, konsekwentnie realizujemy inwestycje i sprawnie reagujemy na wyzwania - mówiła prezydent.

Zupełnie inaczej sytuację oceniali radni PiS. Szef klubu, Tomasz Rakowski, wskazywał m.in. na problemy związane z zamknięciem Mostu Siennickiego, zarzuty korupcyjne wobec jednego z urzędników Gdańskiego Zarządu Dróg oraz zbyt jednostronny charakter raportu.

Według opozycji dokument koncentruje się na sukcesach miasta, pomijając problemy i błędy w zarządzaniu.

Dzień wcześniej spór o głos mieszkańców

Jeszcze przed sesją pojawiły się kontrowersje dotyczące udziału mieszkańców w debacie. W środę, 17 czerwca, radni PiS oraz przedstawiciele części środowisk społecznych zarzucili władzom miasta ograniczanie możliwości zabierania głosu przez mieszkańców podczas sesji poświęconej raportowi o stanie miasta. Według nich blisko 20 osób, które zebrały wymagane podpisy i zgłosiły się w ustawowym terminie, nie zostało dopuszczonych do wystąpienia.

Przemysław Majewski, Andrzej Skiba, Barbara Imianowska oraz przewodniczący Rady Dzielnicy Letnica Sebastian Piasecki krytykowali decyzję o ograniczeniu liczby wystąpień do 15 osób. Argumentowali, że sesja dotycząca raportu o stanie miasta powinna być przestrzenią szerokiej debaty mieszkańców o problemach Gdańska.

Władze miasta nie zgodziły się z tymi zarzutami, wskazując na obowiązujące procedury organizacyjne.

Gorąca debata i protest przed siedzibą Rady Miasta

Sama sesja trwała ponad 10 godzin i momentami miała bardzo burzliwy przebieg. Często odbiegano w ogóle od tematu raportu, skupiając się na najróżniejszych bolączkach miasta. Nie zabrakło ostrych wymian zdań między radnymi, personalnych uszczypliwości oraz sporów dotyczących sposobu zarządzania miastem.

Równolegle przed siedzibą Rady Miasta protestowali mieszkańcy oraz przedstawiciele Międzydzielnicowego Zespołu ds. Reform w Dzielnicach Gdańska. Protestujący zarzucali władzom miasta lekceważenie opinii rad dzielnic oraz niewystarczające uwzględnianie głosu mieszkańców przy podejmowaniu decyzji.

- Chcemy zwrócić uwagę na problem pomijania głosu mieszkańców oraz wieloletnich zaniedbań w dzielnicach, które zbyt często pozostają poza centrum zainteresowania władz miasta - mówił Mateusz Gudaniec.

Do protestujących wyszła przewodnicząca Rady Miasta Gdańska Agnieszka Owczarczak. Odpierała zarzuty, podkreślając, że regularnie odbywają się spotkania z przedstawicielami rad dzielnic, a zgłaszane problemy są analizowane i uwzględniane w działaniach miasta.

Mieszkańcy zabrali głos. Pojawił się temat referendum

Podczas sesji głos zabrało 15 mieszkańców, którzy wcześniej dopełnili wymaganych formalności. Wśród nich znalazł się Artur Szostak z ruchu Kocham Gdańsk.

W swoim wystąpieniu poinformował o uruchomieniu strony internetowej referendum.gdansk.pl, której celem jest sprawdzenie, czy mieszkańcy widzą potrzebę rozpoczęcia debaty na temat referendum dotyczącego władz miasta. Jak podkreślali przedstawiciele organizacji, nie oznacza to rozpoczęcia formalnej procedury referendalnej, powołania komitetu ani zbiórki podpisów. Strona ma charakter informacyjny i sondażowy, a jej celem jest poznanie opinii mieszkańców na temat ewentualnego referendum.

Przedstawiciele Kocham Gdańsk argumentują, że referendum jest jednym z narzędzi demokracji bezpośredniej i powinno być przedmiotem publicznej debaty. Zwracają również uwagę na wyniki badań opinii publicznej dotyczących ocen władz miasta oraz potrzebę szerszej rozmowy o kierunku rozwoju Gdańska.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama Activa - Kamienice Pruszczańskie
Reklama