Reklama
Kamienica, która znała tajemnice polskiego wywiadu. Gdański „dom szpiega" czeka nowe życie

Kamienica, która znała tajemnice polskiego wywiadu. Gdański „dom szpiega” czeka nowe życie

Niepozorna XIX-wieczna kamienica przy al. Grunwaldzkiej we Wrzeszczu pamięta Wolne Miasto Gdańsk, była świadkiem najciekawszych rozgrywek wywiadowczych II Rzeczypospolitej między polskim i niemieckim wywiadem, widziała początki legendy Jana Żychonia. Po latach odzyska historyczny wygląd
Kamienica, która znała tajemnice polskiego wywiadu. Gdański dom szpiega czeka nowe życie
Zniszczona kamienica na al. Grunwaldzkiej 117 we Wrzeszczu ma niezwykle ciekawą historię - właśnie tutaj przed niemal stu laty mieszkał człowiek, który prowadził polską placówkę wywiadowczą w przedwojennym Gdańsku

Autor: Martyna Rybarczyk | Zawsze Pomorze

Ruina z historią w centrum Wrzeszcza

Wybite szyby, zniszczone ściany, zrujnowane schody. Za nią wieżowiec, przed nią trzy pasy ruchliwej Grunwaldzkiej. Jeśli ktoś przygląda się kamienicy z numerem 117, to raczej ze złością niż z ciekawości – bo co taka ruina robi w centrum Wrzeszcza. Gdyby tylko była nieco bardziej zadbana, mogłaby łatwo zniknąć w krajobrazie jednej z głównych ulic Gdańska. Tymczasem dwukondygnacyjna zniszczona kamienica ma niezwykle ciekawą historię – właśnie tutaj przed niemal stu laty mieszkał człowiek, który prowadził polską placówkę wywiadowczą w przedwojennym Gdańsku. To od jego działalności miejsce zyskało nazwę „dom szpiega” – nazwa pojawiła się kilka lat temu i nawiązuje do najbardziej znanego mieszkańca kamienicy – Jana Henryka Żychonia.

Kilka lat temu po wielu zabiegach miłośników historii Gdańska, kamienicę objęto ochroną konserwatorską, a niedługo przejdzie ona gruntowny remont. Miasto wybrało już wykonawcę prac i zapłaci za nie ponad 7 mln złotych. Odnowiona zostanie elewacja, dach, wnętrza i zachowane elementy dawnego wystroju. Po zakończeniu prac budynek ma pełnić funkcję biurową. Na fasadzie pojawi się także tablica przypominająca postać mjr. Jana Henryka Żychonia, najlepszego polskiego oficera wywiadu, przed wojną szefa „Dwójki”, czyli Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego.

Ostatni świadek dawnego Wrzeszcza

Kamienica przy dzisiejszej al. Grunwaldzkiej 117 powstała w latach 1870–1872. Dom zbudowano jako czynszowy, architektura nie miała więc przyciągać uwagi przepychem. Była raczej przykładem mieszczańskiej zabudowy końca XIX wieku – praktyczna, przeznaczona dla mieszkańców wynajmujących przestronne mieszkania. Były tam trzy lokale, po jednym na każdym poziomie.

Wrzeszcz wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie, główna arteria dzielnicy miała charakter znacznie spokojniejszy niż dzisiaj. Budynek był wówczas cofnięty od ulicy, otoczony ogrodem. Do dziś zachował się układ wnętrz, klatka schodowa, część stolarki, elementy dawnych posadzek, piece kaflowe i dekoracje. To właśnie ta autentyczność była jednym z argumentów za objęciem go ochroną konserwatorską.

Po wojnie kamienica pozostała jednym z nielicznych zachowanych świadków dawnego wyglądu tej części Wrzeszcza. W uzasadnieniu wpisu do rejestru zabytków podkreślono właśnie jej znaczenie jako zachowanego śladu historycznej zabudowy oraz związek z postacią mjr. Jana Henryka Żychonia.

Galeria zdjęćKamienica, która znała tajemnice polskiego wywiadu. Gdański dom szpiega czeka nowe życie

 

 

Mieszkanie oficera, który prowadził grę z Niemcami

W 1928 roku do jednego z mieszkań wprowadził się 26-letni wówczas Jan Henryk Żychoń. Był młody, ale miał już za sobą doświadczenie wojskowe i pracę w polskim wywiadzie. Do Wolnego Miasta Gdańska trafił, aby kierować polską placówką wywiadowczą.

Ekspozytura 7 Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego (tak zwanej „dwójki”), była bardzo trudną placówką. Do jej zadań należało prowadzenie rozpoznania na terenie Wolnego Miasta Gdańska, Prus Wschodnich oraz Pomorza Zachodniego. Rozpracowywano gdańską policję, niemieckie wojsko, marynarkę wojenną, Abwehrę (wywiad i kontrwywiad) oraz niemieckie organizacje cywilno-wojskowe. Ekspozytura miała Posterunki Oficerskie w Kościerzynie, Tczewie, Grudziądzu, Królewcu i Szczecinie. Kierujący całością Jan Żychoń oficjalnie pełnił funkcję urzędnika przy Komisariacie Generalnym RP. Miał wtedy tylko 26 lat, ale w wywiadzie pracował już od prawie 10 lat.

Jan Henryk Żychoń – szef przedwojennej „Dwójki”, czyli Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego (Fot. wikipedia.pl)


W tamtym czasie w Gdańsku panowało nieustanne napięcie, w Wolnym Mieście ścierały się interesy Polski i Niemiec. I choć oficjalnie ich służby nie mogły istnieć, to obie strony prowadziły w Gdańsku działania wywiadowcze.

Żychoniowie – Jan i jego młoda żona Halina – zajmowali pięciopokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze. Było nie tylko prywatnym domem, ale też miejscem spotkań polskich urzędników i wojskowych, Żychoniowie wydawali huczne przyjęcia, na których bywała polska śmietanka towarzyska.

Żychoń miał opinię oficera odważnego, czasem ryzykownego, lubiącego życie towarzyskie i demonstracyjne podkreślanie swojej polskości. Po pracy wraz z kolegami z wydziału chętnie spędzał czas w restauracjach, niejednokrotnie wdając się później w awantury z gdańską policją lub członkami niemieckich organizacji. Jedna z opowieści związanych z jego pobytem w Gdańsku mówi o sytuacji, gdy w polskim mundurze pojawił się pod budynkiem gdańskiej policji, a orkiestra miała zagrać „Mazurka Dąbrowskiego”.

CZYTAJ TEŻ: Spotykali się tam szpiedzy i arystokracja. Café Halbe Allee w Gdańsku wraca do życia

Niemcy uważali go za jednego z najgroźniejszych polskich oficerów wywiadu. To on kilka lat później – dzień przed wybuchem wojny – przyjechał do Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku z informacją, że w ciągu doby prawdopodobnie Niemcy zaatakują Westerplatte, polskie placówki w Gdańsku, i zajmą miasto.
Jednocześnie jego styl działania przysparzał mu przeciwników, zarzucano mu brawurę, zbyt duże ryzyko i niekonwencjonalne metody. Miał wielu przeciwników w polskim wojsku – także po wybuchu wojny, gdy oskarżano go o związki z Abwehrą.

Podczas służby odznaczono go Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Niepodległości, Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1911918–1921, Medalem Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości oraz pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Wielka Brytania odznaczyła go Orderem Imperium Brytyjskiego, Estonia – Krzyżem Oficerskim Orderu Krzyża Orła. Zginął postrzelony podczas zdobywania Monte Cassino.

Od posterunku policji do zapomnianej kamienicy

Żychoniowie opuścili mieszkanie we Wrzeszczu na początku lat 30. XX wieku. Jan Henryk Żychoń przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie objął kierownictwo Ekspozytury nr 3 Oddziału II Sztabu Głównego. Nadal jednak utrzymywał związki z Gdańskiem, który pozostawał jednym z najważniejszych punktów jego działalności wywiadowczej. W tamtym czasie przyszły też jego największe sukcesy. W Bydgoszczy stworzył bowiem jedną z najważniejszych polskich struktur wywiadowczych, zajmujących się Niemcami. To z jego nazwiskiem wiąże się między innymi słynna operacja „Wózek”. Polskie służby wykorzystywały fakt, że niemiecka korespondencja kolejowa przejeżdżała przez terytorium Polski w drodze do Gdańska i Prus Wschodnich. Przez lata zdobywano w ten sposób informacje z niemieckich przesyłek.

ZOBACZ TAKŻE: Lichnowy: Tu strącono pierwszy niemiecki samolot II wojny światowej

Historia kamienicy przy al. Grunwaldzkiej 117 nie skończyła się wraz z wyjazdem Żychonia z Gdańska. W tym czasie jej właścicielem był gdański bankier – Belg żydowskiego pochodzenia Leopold Brandstaetter. W lipcu 1939 r. został zmuszony do przeprowadzki do Gdyni Orłowa, a potem zamordowany. Wszyscy lokatorzy zostali wykwaterowani. Właścicielem – i użytkownikiem – kamienicy został początkowo Urząd Powierniczy, a od 1 stycznia 1940 r. Urząd Policji Rzeszy Niemieckiej. Przetrzymywano tu m.in. polskich więźniów. 
Po 1945 roku w kamienicy przy Grunwaldzkiej działała placówka Urzędu Bezpieczeństwa. Później budynek wrócił do funkcji mieszkalnej. Dawne duże mieszkania w jedynym zachowanym na tym odcinku ulicy dawnym budynku podzielono na osiem mniejszych.

Walka o zabytek

Przez kolejne dekady kamienica była po prostu jednym z wielu starych, zaniedbanych budynków przy ruchliwej ulicy. I paradoksalnie właśnie to, że budynek nie został gruntownie przebudowany, pozwoliło zachować wiele elementów dawnej substancji. Przetrwała historyczna klatka schodowa, część drzwi, stolarki, drewnianych podłóg i dekoracji. Czytelny pozostał także dawny układ mieszkań.

Do ponownego odkrycia historii budynku przyczyniły się badania dotyczące działalności polskiego wywiadu w Wolnym Mieście Gdańsku. Pod koniec 2015 roku dr Artur Jendrzejewski i Bartosz Gondek, pracując nad materiałami dotyczącymi polskich służb w przedwojennym Gdańsku, ustalili, że kamienica, w której mieszkał Żychoń, nadal istnieje.

Starania o wpisanie budynku do rejestru zabytków trwały kilka lat. Wniosek w tej sprawie złożyła Fundacja dla Gdańska i Pomorza. W toku postępowania zwracano uwagę nie tylko na związek z Janem Henrykiem Żychoniem, ale także na wartość samego obiektu jako jednego z ostatnich zachowanych fragmentów dawnego Wrzeszcza.

Wpis do rejestru zabytków oznaczał, że wszelkie prace przy budynku muszą odbywać się pod nadzorem konserwatorskim. Jednocześnie nie zamknął drogi do jego modernizacji. Przeciwnie – pozwolił przygotować remont w taki sposób, aby zachować najcenniejsze elementy.

Prace remontowe i konserwatorskie w kamienicy przy al. Grunwaldzkiej 117 w Gdańsku mają trwać ok. roku. Ich zakres obejmuje zarówno zewnętrzną część budynku, jak i jego wnętrza (Fot. Gdańskie Nieruchomości)

Remont ma przywrócić dawny charakter

Dziś „dom szpiega” rozpoczyna kolejny etap swojej historii. Prace remontowe i konserwatorskie mają trwać ok. roku. Ich zakres obejmuje zarówno zewnętrzną część budynku, jak i jego wnętrza. Odnowiona zostanie elewacja, dach i fundamenty. Wykonawca przeprowadzi także termomodernizację oraz odtworzy detale architektoniczne, które przez lata zniknęły z fasady – między innymi opaski okienne, gzymsy i konsole.

Renowacji poddane zostaną zachowane drzwi, okna, drewniane schody, tralki i elementy klatki schodowej. Konserwacji wymagają także sztukaterie i wybrane piece kaflowe. Część historycznych elementów posadzek zostanie ponownie wykorzystana.

Po remoncie budynek otrzyma nowe instalacje i zostanie dostosowany do funkcji biurowej. A na elewacji pojawi się tablica upamiętniająca mjr. Jana Henryka Żychonia.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama