Urząd Morski w Słupsku kończy działania związane z wielką akcją czyszczenia nadmorskich plaż po oleistej substancji, która pojawiła się tam pod koniec września. Koszty nie są jeszcze znane. Nieznany jest również sprawca.
Tajemnicza substancja na plaży
Wszystko zaczęło się pod koniec września, kiedy turyści spacerujący po plaży w zachodniej części Ustki znaleźli nieznaną, czarną substancję, która zalegała na piasku. Oleista maź brudziła buty i ubrania, jej zapach przypominał smród ropy. Teraz już wiemy, że była to substancja pochodzenia petrochemicznego, o charakterze olejowym, zbudowana głównie z ciężkich węglowodorów alifatycznych.
- To substancja wysokowrząca i mało lotna – nie zachowuje się więc jak benzyna czy inne lekkie paliwa. Co istotne, w badanej próbce nie stwierdzono innych niebezpiecznych lotnych związków organicznych - czytamy w komunikacie Urzędu Morskiego w Słupsku.
Prace związane z usuwaniem zanieczyszczenia prowadzone były na odcinkach wybrzeża obejmujących m.in. plaże w Rowach, Dębinie, Poddąbiu, Orzechowie, Przewłoce oraz Ustce, tj. od granicy Słowińskiego Parku Narodowego do granicy Centralnego Poligonu Sił Powietrznych. Wiadomo, że pojawiła się również na plażach w Jarosławcu i Rusinowie.
Do usuwania zanieczyszczenia wykorzystywano łopaty, grabie oraz sita, które pozwalały na oddzielanie drobnych frakcji substancji od piasku. Ze względu na charakter zanieczyszczeń prace wymagały dokładnego, w dużej mierze ręcznego oczyszczania powierzchni plaży.
Sprawca, póki co, pozostaje nieznany
Łącznie zebrano około 2100 kg zanieczyszczonego materiału. Podana masa obejmuje substancję ropopochodną wraz z piaskiem i innymi pozostałościami zebranymi podczas prowadzonych prac.
Anna Sędzińska, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku, przyznaje nam w rozmowie telefonicznej, że wykrycie sprawcy będzie bardzo trudne.
- Mieliśmy wytypowany jeden statek, który w okresie, kiedy wykryto zanieczyszczenia, przepływał nad Ustką - wyjaśnia dyrektorka. - Niestety kiedy zleciliśmy jego kontrolę, miał już wyczyszczone ładownie i udał się na stocznię. W takiej sytuacji szanse na wykrycie sprawcy są nikłe.
Jednocześnie Anna Sędzińska zapewnia, że prace na plażach już się zakończyły, ale nadal prowadzony jest ich monitoring.
- Zebrany materiał znajduje się w naszych magazynach. Cały czas monitorujemy plaże i jeżeli uznamy, że zanieczyszczeń więcej nie ma, poszukamy firmy, która zajmie się utylizacją tej substancji. Dlatego również nie znamy jeszcze kosztów operacji, bo właśnie utylizacja będzie największym wydatkiem - dodaje Sędzińska.
Obecnie plaże w Ustce i gminie Ustka są już dostępne dla turystów. Pracownicy Urzędu Morskiego proszą jednak ostrożność i zgłaszanie każdego zanieczyszczenia zauważonego na plażach.



Napisz komentarz
Komentarze