Reklama

Miał być duży „Marsz Gwiaździsty", pod Urząd Miejski w Gdańsku, przyszła grupka niezadowolonych mieszkańców

Przedstawiciele Ruchu Narodowego przez kilka dni namawiali Gdańszczan, by ci przyszli w środę, 21 października pod Urząd Miejski i „bronili swoich dzielnic przed błędnymi decyzjami” prezydent Aleksandry Dulkiewicz i jej urzędników. Argumenty i stworzona w AI grafika tłumów jednak nie przyciągnęły, ale argumenty w przestrzeni publicznej padały. A co na to urzędnicy? - Mamy wolność zgromadzeń, więc każdy ma prawo do happeningu politycznego – odpowiadają.
protest
Przeciwnicy prezydent Aleksandry Dulkiewicz przed Urzędem Miejskim w Gdańsku

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Członkowie i sympatycy Ruchu Narodowego zorganizowali w środę, 21 października „Marsz Gwiaździsty”, na który zaprosili mieszkańców Gdańska. W zapowiedziach przekonywali ich, że muszą przyjść przed urząd, by „bronić swojej dzielnicy przed błędnymi decyzjami gdańskich władz”. 

- Dość ignorowania głosu mieszkańców! Dość współpracy z patodeweloperami! Dość samowoli pani prezydent Aleksandry Dulkiewicz i jej urzędników! Nie pozwólmy, aby decyzje dotyczące Gdańska zapadały bez mieszkańców i wbrew ich interesom – zapowiadał w mediach społecznościowych Ruch Narodowy.

Wydarzenie oczywiście zostało wcześniej legalnie zgłoszone, a promowane było kontrowersyjnym plakatem – z wygenerowanym przez AI „zdjęciem” wściekłej prezydent Gdańska oraz skandujących mieszkańców. Jednak tłumu przed urzędem nie było, co przyznali sami przemawiający. Przyszło w sumie kilkadziesiąt osób. 

A jakich argumentów użyto, by protestować? Członkowie Ruchu Narodowego i radni Prawa i Sprawiedliwości oraz mieszkańcy wskazywali m.in. na próby dewastacji pasa nadmorskiego w Brzeźnie (tereny służące mieszkańcom do wypoczynku mogą w przyszłości zostać zabudowane), na pył węglowy w Nowym Porcie, na sprowadzanie zagrożenia katastrofy budowlanej na ulicach Bohaterów Getta Warszawskiego i Wileńskiej. 

Tu wyjaśnijmy, że ulice te są ze sobą powiązane planami budowy nowej trasy tramwajowej Gdańsk Południe – Wrzeszcz (GPW), co według niektórych jest bardzo kontrowersyjne, a inwestycja ta budzi silny sprzeciw części mieszkańców z powodu ingerencji w historyczną zabudowę i ryzyka technicznego. 

Przeciwnicy prezydent wskazywali też na zawierane - ich zdaniem - publiczno-patodeweloperskie porozumienia, na plan ogólny Olszynki, który w ich mniemaniu niweczy możliwość jej rozwoju czy też stan mieszkań komunalnych. Podkreślano też, że w Gdańsku za dużo pieniędzy wydawanych jest na propagandę. 

- Na festyny, na LGBT są pieniądze, a na remonty mieszkań komunalnych już nie - mówiono. - Nasze miasto, odzyskamy - skandowała zachęcana do tego grupka protestujących. - Centrum Gdańska to lunapark dla turystów. 2/3 mieszkań w moim budynku jest na wynajem krótkoterminowy, nie ma już stałych mieszkańców - mówił jeden z mieszkańców.

Co na to wszystko urzędnicy? Daniel Stenzel, rzecznik prezydent Gdańska wyjaśnia, że każdy ma prawo do happeningu politycznego, gdyż jest wolność zgromadzeń.

- Ale mam radykalnie inną ocenę. Praktycznie codziennie albo kończymy, albo ogłaszamy kolejne ważne inwestycje, poprawiające komfort życia w mieście. Jesteśmy pochłonięci codzienną pracą dla miasta. Budujemy nowe szkoły, powstają nowe Domy Sąsiedzkie, w wakacje przeprowadziliśmy ultratrudny remont Huciska i praktycznie całej linii tramwajowej do Akademii Muzycznej. Za parę dni wchodzimy na budowę tramwaju GPW, otrzymaliśmy też rządowe finansowanie nowej linii kolejowej do południowych dzielnic pod nazwą PKM Południe. W grudniu oddamy setki mieszkań w ramach naszych TBS-ów – podkreśla Daniel Stenzel, rzecznik prezydent Gdańska.

Dodajmy, że tuż przed Marszem Ruch Narodowy poinformował też, że żąda od prezydent Dulkiewicz natychmiastowego zerwania stosunków partnerskich z Lwowem, gdyż Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rok rokiem UPA i Romana Szuchewycza, ukraińskiego nacjonalistę odpowiedzialnego za zbrodnie przeciwko ludzkości (decyzję LRO skrytykował już Instytut Pamięci Narodowej oraz Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz i prezydenci Wrocławia oraz Krakowa). 

- Ci, którzy rżnęli polskie dzieci, kobiety i starców na Kresach, mają być teraz oficjalnie czczeni jako bohaterowie narodowi. Wrocław słusznie podniósł alarm. A co robi Gdańsk? Co robi pani prezydent Aleksandra Dulkiewicz? Czas na dyplomatyczne kluczenie się skończył. Nie ma mowy o żadnym „dialogu kulturalnym”, kiedy miasto partnerskie naszego Gdańska oficjalnie gloryfikuje oprawców. Gdańsk nie będzie wspierał tych, którzy czczą katów naszych rodzin w imię swojej popularności wśród własnych wyborców. Żądamy natychmiastowej, twardej decyzji – poinformowano.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama