Polsko-ukraińska bójka pod szkołą w Słupsku. To uczeń z Ukrainy zaatakował pierwszy?

Konflikt między uczniami z Polski i Ukrainy, do którego doszło pod szkołą w Słupsku, miał swój początek w trakcie lekcji patriotycznej. Podczas niej uczniowie z Ukrainy mieli zachowywać się niestosownie – wynika z ustaleń słupskich urzędników. Według przedstawicieli miasta, to uczeń z Ukrainy jako pierwszy miał dopuścić się przemocy fizycznej. Pojawiły się też wątpliwości dotyczące autentyczności nagrania z głosem nauczyciela, które – jak twierdzi on sam – mogło zostać częściowo wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Polsko-ukraińska bójka pod szkołą w Słupsku. To uczeń z Ukrainy zaatakował pierwszy?
Policjanci ze Słupska prowadzą postępowanie w sprawie bójki, do której doszło w pobliżu jednej ze szkół ponadpodstawowych. W zdarzeniu uczestniczyli młodzi Polacy i Ukraińcy

Autor: screen

Bójka uczniów z Polski i Ukrainy przed szkołą w Słupsku

W połowie listopada podczas trwania kursu teoretycznej nauki zawodu realizowanego przez Zespół Szkół Budowlanych i Kształcenia Ustawicznego, w którym uczestniczyli uczniowie niepublicznej Branżowej Szkoły I stopnia Rzemiosło w Słupsku oraz Branżowej Szkoły I stopnia Zespołu Szkół Agrotechnicznych w Sławnie, doszło do konfliktu między dwoma uczniami pochodzenia ukraińskiego ze szkoły w Słupsku, a uczniem narodowości polskiej ze szkoły w Sławnie.

Początek konfliktu podczas lekcji patriotycznej

- Konflikt między uczniami rozpoczął się od zdarzeń, które miały miejsce podczas wyświetlania filmu z okazji rocznicy Odzyskania przez Polskę Niepodległości. Chłopcy pochodzenia ukraińskiego niestosownie się zachowywali, naśmiewali się, przeszkadzali i komentowali w języku ukraińskim. W związku z powyższym nauczyciel zwrócił im uwagę, że ich zachowanie jest niewłaściwe – przedstawia przebieg wydarzeń w odpowiedzi na interpelację jednej z radnych Beata Chrzanowska, zastępca prezydent Słupska.

Bójka pod szkołą. Pierwszy zaatakował uczeń z Ukrainy?

Z relacji urzędników wynika, że jeszcze tego samego dnia, już poza terenem szkoły, doszło do napaści fizycznej. Uczeń pochodzenia ukraińskiego miał uderzyć ucznia narodowości polskiej, co – jak podano – zarejestrowała szkolna kamera. Następnie uczeń z Ukrainy wykonał telefon, po czym na miejscu pojawiło się kolejnych dwóch uczniów, aby wymierzyć „sprawiedliwość”.

- I do takiego zdarzenia doszło na ul. Sobieskiego przy przystanku autobusowym. Uczeń z Polski był popychany oraz kazano mu klękać i przepraszać chłopców z Ukrainy. Z jego relacji wynika, że czuł się na tyle zagrożony, że zadzwonił po kuzyna. W wyniku tego doszło do bójki, w której uczestniczyło także dwóch chłopców z Ukrainy niebędących uczniami, ani kursantami ZSBiKU w Słupsku – relacjonuje zastępca prezydent.

Pierwotnie to mama ucznia z Ukrainy zgłosiła pobicie syna i jak sugerowano od początku sprawy, to kilkoro młodych uczniów z Polski miało wyzywać, napaść i pobić uczniów z Ukrainy. Jak ustaliliśmy, postępowanie w sprawie bójki nadal jest wyjaśniane przez słupską policję.

Głos nauczyciela częściowo zmanipulowany?

W sieci pojawił się jednak nie tylko filmik pokazujący moment bójki między uczniami, ale też nagranie głosu nauczyciela, który miał obrażać uczniów pochodzenia ukraińskiego oraz grozić im niezdaniem egzaminu. Jak wynika z nagrania opublikowanego w internecie nauczyciel w obraźliwy sposób miał zwracać się do uczniów z Ukrainy. Padać miały słowa: „Udowodnię wam, kto to jest Polak” oraz „Nie zdasz, bo jesteś swołocz”.

- Nauczyciel kategorycznie zaprzecza, iż miało to miejsce. Twierdzi również, że część słów jest jego, a część wytworzona prawdopodobnie przez sztuczną inteligencję i takowe zeznania złożył na policji. Zgodnie z informacją przekazaną przez dyrektora ZSBiKU, nagrania są zmanipulowane, „pocięte” i zmontowane. Wśród uczniów kursu została przeprowadzona ankieta, która nie potwierdziła jakoby nauczyciel miał dopuścić się tych czynności. Tym samym nie ma żadnych wiarygodnych dowodów świadczących o winie nauczyciela – wyjaśnia Beata Chrzanowska.

Kontrola kuratorium i brak nieprawidłowości

W słupskim urzędzie podkreślają, że forma edukacji, w której uczestniczyli uczniowie, nie kończy się egzaminem w ZSBiKU i nauczyciel prowadzący zajęcia w takiej formie dokształcania, z mocy prawa, nie może być też egzaminatorem tej grupy.

- Jednocześnie należy poinformować, że w ZSBiKU odbyła się kontrola Kuratorium Oświaty. Zgodnie z posiadaną wiedzą, nie zostały sformułowane żadne zalecenia, co oznacza, że nie stwierdzono nieprawidłowości w działaniach podjętych przez dyrektora ZSBiKU – dodaje Chrzanowska.

Po tym zdarzeniu w szkole zorganizowano warsztaty międzykulturowe uwrażliwiające i przypominające wszystkim – zarówno obywatelom Polski, jak i innych kultur oraz narodowości przebywającym w Słupsku - że świat w którym żyjemy jest różnorodny i trzeba wymagać od siebie wzajemnie szacunku i poszanowania reguł.

- Urząd Miejski w Słupsku wystosowało też pismo do wszystkich szkół, by kierownictwo placówek oświatowych przypomniało i uwrażliwiło tak uczniów, jak i kadrę, że w dobie współczesności musimy wszyscy wzajemnie strać się rozumieć siebie, rozmawiać, unikać konfliktów. Jeśli już pojawiają się jakieś nieporozumienia należy zgłaszać je odpowiednim organom i służbom - jako ofiara, sprawca, czy nawet osoba sfrustrowana jakimś tematem. To właściwe służby, nauczyciele, dyrektorzy szkół, pedagodzy powinni być adresatami zgłoszeń problemów, podejrzeń wykroczeń i czy popełnienia przestępstwa. Wyraziliśmy też sprzeciw wobec wszelkiej przemocy i agresji czy to na tle narodowościowym, czy w jakimkolwiek innym obszarze – informowała nas już wcześniej Monika Rapacewicz, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Słupsku.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Neutralny 21.01.2026 21:53
Co to za brednie ?

ReklamaPomorze i podróże