Zaspa odcięła wieś pod Słupskiem. Pług nawiózł hałdę śniegu... i odjechał

Po niedawnych intensywnych opadach śniegu i silnym wietrze, mieszkańcy wsi Wielogłowy pod Słupskiem zostali odcięci od świata. Jedyna droga dojazdowa została zablokowana przez ogromną zaspę utworzoną przez pług. Pomimo zgłoszeń, pomoc nie nadeszła. Sprawdziliśmy, co poszło nie tak.
Zaspa odcięła wieś pod Słupskiem. Pług nawiózł hałdę śniegu... i odjechał
Wielogłowy pod Słupskiem zostały odcięte przez ogromną zaspę śniegu. Mieszkańcy alarmują, że to wina pługu, który nawiózł śnieg i... zawrócił.

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze | Zdjęcie ilustracyjne

Zaspa zablokowała jedyną drogę do Wielogłów

Jak relacjonuje mieszkanka wsi, 10 stycznia odśnieżający drogę do Wielogłów pług należący do Zarządu Dróg Powiatowych pozostawił wysoką zaspę śniegu na środku jezdni i… zawrócił. 

- Co szczególnie bulwersujące, około 100 metrów przed tą zaspą znajdował się już zakopany samochód, a warunki na drodze były skrajnie trudne - śnieg sięgał kolan. Droga została całkowicie zablokowana. Nie było możliwości przejazdu w żadną stronę. Wykonywane były telefony do służb odpowiedzialnych za odśnieżanie. Jeden z pracowników poinformował, że „już jedzie pług”. Po trzech godzinach oczekiwania na mrozie nadeszła kolejna informacja, że nikt tego dnia już nie przyjedzie, ponieważ osoba odpowiedzialna za ten rejon zakończyła pracę – relacjonuje mieszkanka wsi Wielogłowy.

CZYTAJ TEŻ: Zimowy armagedon na drogach Pomorza! Problemy na lotnisku, karetka z pacjentem w zaspie, odwołane lekcje w szkołach

Co w sytuacji zagrożenia życia?

Jak podkreśla kobieta, mieszkańcy zostali tego dnia pozostawieni sami sobie na otwartej przestrzeni, bez realnej pomocy. Na nic zdały się też telefony na numer alarmowy 112. Jedynym wyjściem było ręczne odśnieżanie. Po czterech godzinach walki ze śniegiem możliwy możliwy był powrót mieszkańców do domu.

- Ta sytuacja rodzi poważne pytania o funkcjonowanie systemu zimowego utrzymania dróg oraz realną dostępność pomocy w sytuacjach kryzysowych. Co w przypadku zawału, pożaru, czy nagłego zagrożenia życia? Czy mieszkańcy odciętych miejscowości mogą liczyć wyłącznie na siebie? To nie jest jednostkowy problem, lecz sygnał ostrzegawczy. Zima nie powinna zaskakiwać ani zarządców dróg, ani służb. W takich sytuacjach nie chodzi o komfort, lecz o bezpieczeństwo i życie ludzi – uważa kobieta.

Sołtys wsi Wielogłowy Adam Smuga potwierdza, że tego konkretnego dnia były problemy z przejazdem do wsi i on również dostawał sygnały od mieszkańców.

- Wiem, że tego dnia doszło do sytuacji, że aż trzy samochody ugrzęzły i ruch był zablokowany. Warunki tego dnia były trudne, ja sam też zawisłem, ale co zrobić, nie można mieć do wszystkich pretensji o tę sytuację. Z pomocą mieszkańców udało się jakoś ten ruch udrożnić – mówi nam sołtys.

Jak dodaje, dodatkowo tego dnia mocno wiało też z pól i był ogólny problem z dojazdami gdziekolwiek. 

- Dodatkowo naszej drogi nie udaje się odśnieżyć na całej szerokości, bo na poboczach są drzewa. Wtedy udaje się zrobić tylko tunel dla jednego samochodu, dwa już się nie miną, bo jest problem z miejscami na zatoczki, aby ktoś mógł zjechać i przepuścić samochód z drugiej strony – dodaje sołtys.

Zarząd Dróg Powiatowych: warunki były ekstremalne

W Zarządzie Dróg Powiatowych w Słupsku potwierdzają, że sytuacja, z jaką w te dni przyszło się zmierzyć mieszkańcom miejscowości Wielogłowy, była wyjątkowo trudna, gdyż w tym okresie na terenie całego powiatu słupskiego występowały intensywne opady śniegu oraz silny wiatr, powodujący szybkie powstawanie zasp. Odzwierciedleniem tego stanu miały być m.in. rozsyłane do mieszkańców alerty RCB, ostrzegające przed trudnymi warunkami pogodowymi i zagrożeniami w ruchu drogowym. 

ZDP potwierdza, że na tej drodze od strony miejscowości Wielogłowy w kierunku bypassu drogi ekspresowej S6, w ten konkretny dzień prowadzone były prace ciężkim sprzętem.

- W trakcie odśnieżania drogi powiatowej pług napotkał na nieodśnieżony odcinek bypassu, którego zimowe utrzymanie należy do wykonawcy drogi ekspresowej S6. Brak drożności tego odcinka spowodował kumulację śniegu na styku dróg i powstanie zasp uniemożliwiających dalszy wyjazd w kierunku drogi krajowej nr 6. Z uwagi na realne ryzyko ugrzęźnięcia sprzętu, dalsze prowadzenie prac w godzinach nocnych nie było możliwe. W związku z powyższym kolejnego dnia w godzinach rannych, pomiędzy 7.00 a 8.00 rozpoczęto działania polegające na rozepchaniu zasp śnieżnych na bypasssie w celu udrożnienia przejazdu i kontynuacji prac – tłumaczy Paweł Bojkowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Słupsku. 

CZYTAJ TEŻ: Zima na Pomorzu: Gołoledź, ale linie kolejowe już przejezdne, pracują lodołamacze

Bojkowski przyznaje, że rozumie frustrację i obawy mieszkańców związane z czasowym ograniczeniem przejezdności dróg i dostępnością komunikacyjną w tym okresie.

- Chcę jednak podkreślić, że działania Zarządu Dróg Powiatowych były prowadzone w sposób ciągły, w warunkach ekstremalnych i w granicach realnych możliwości technicznych, z uwzględnieniem bezpieczeństwa użytkowników dróg oraz sprzętu – dodaje.

A Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapewnia, że jej pługi starają się unikać zasypywania wyjazdów z dróg niższych kategorii poprzez unoszenie pługu w momencie mijania takiej drogi. 

- Jako GDDKiA nie możemy nawet wjechać i odśnieżać drogi powiatowej/gminnej czy wojewódzkiej – jest ona poza naszym zarządem - słyszmy w GDDKiA. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama